Jak mężczyźni odkryli koło
Męskie Koła Gospodarzy Wiejskich. Czy już nauczyłeś się lepić pierogi? Uszyłeś sobie spódnicę?
Czy już nauczyłeś się lepić pierogi? Uszyłeś sobie spódnicę? Wystrugałeś wałek do ciasta? Takie drwiny słyszą najczęściej. Tomasz Kunc, 48 lat, chłop jak dąb, emerytowany wojskowy i członek Koła Gospodarzy Wiejskich MEN w Droszkowie pod Zieloną Górą, przekonuje: – Koła gospodyń wiejskich skupiają energiczne kobiety, które mają pomysły na swoją wieś, i warto korzystać z ich doświadczeń.
67-letni Johann Okroy, po ojcu Niemiec, po matce Polak. Gdy po przełomie ustrojowym Volkswagen wchodził do Polski, Johann jako jego przedstawiciel opiekował się nowymi fabrykami, bo po polsku biegle nawet klnie. Nadzorując fabrykę w Polkowicach, regularnie przejeżdżał koło Zielonej Góry. Marzył, że zamieszka w tej okolicy pełnej lasów, i na emeryturze wybrał Droszków. Opowiada: – W niemieckiej wsi jest ochotnicza straż pożarna i klub sportowy, przy knajpie działa towarzystwo strzeleckie. Liczy się integracja, żeby nikomu nie było obojętne, co się w jego wsi dzieje. I mi nie jest obojętne, co się dzieje w Droszkowie.
Fotele samochodowe dla polkowickiej fabryki, którą opiekował się Johann, sprawdza Łukasz Żur, 42-letni inżynier ds. bezpieczeństwa, kolejny członek KGW w Droszkowie. – Mamy we wsi OSP, ale jakoś nie czujemy się na siłach – mówi. Świetnie za to ogarnęli remont sali wiejskiej. – Miało być malowanie, wyszła generalka. Wtedy pomyślałem, że przydałaby się na stałe męska ekipa do pomocy radzie sołeckiej. Mało kto chce w niej działać, bo z cięższą robotą zwykle zostaje sama – mówi sołtys Grzegorz Żarczyński, 43-letni informatyk. To on w październiku 2025 r. wraz z Tomaszem, Łukaszem, Johannem i jeszcze sześcioma chłopakami zarejestrował KGW MEN.
Czytaj też: