Ptaki mają głos
Poezja miłosna czy osiedlowa kłótnia? O czym śpiewają ptaki i czy możemy je rozumieć
ZBIGNIEW BOREK: – Mistrzostwa Polski w Naśladowaniu Ptaków przyciągają coraz więcej uczestników i jeszcze więcej widzów. Dlaczego ludzie tak licznie naśladują ptaki, a nie np. dziki?
PIOTR TRYJANOWSKI: – To bardzo ciekawe pytanie, bo ono więcej mówi o nas niż o ptakach. Jako jeden z nielicznych elementów przyrody ptaki są jednocześnie powszechne, znane i lubiane, łatwo dostępne i bardzo dźwiękowe. Ich głosy są wyraziste, rytmiczne, często melodyjne, po prostu nadają się do naśladowania. Dzika trudno „zagrać”, a śpiew ptaka, przynajmniej niektóry, już tak – i to z gracją i finezją. Ptasi śpiew jest dla nas czymś pozytywnym, kojarzy się z wiosną, bezpieczeństwem, naturą. Naśladując ptaki, trochę wchodzimy w ten świat – to forma kontaktu z przyrodą, ale też rywalizacji i zabawy. W pewnym sensie to taka ludzka wersja ptasiego popisu.
Czy kiedy rano za oknem słyszę ptasią orkiestrę, to mam do czynienia z poezją miłosną, czy raczej z osiedlową kłótnią o to, kto zajął komu miejsce parkingowe na gałęzi?
Jeśli przez poezję rozumiemy komunikat kierowany choćby do partnerki, czasem bardzo wyszukany, to w ptasim śpiewie jest sporo z poezji. Śpiew to w dużej mierze akustyczna wizytówka samca – demonstracja kondycji, doświadczenia, „klasy”. Ale jest w nim też rzeczywiście rys czegoś, co można nazwać osiedlową kłótnią. Bo w gruncie rzeczy to praktyczna komunikacja. Śpiew często oznacza: „tu jestem, to moje miejsce” – i jest skierowany nie tylko do samicy, lecz również do konkurentów. Ptak potrafi zresztą modulować przekaz: inaczej odzywa się do znanego sąsiada, inaczej, gdy pojawia się intruz. Rzecz ważna: choć mówimy o ptasiej orkiestrze, nie ma tu dyrygenta.