Ta tragedia wstrząsnęła nie tylko środowiskiem harcerzy – w lipcu zeszłego roku 15-letni Dominik utonął w jeziorze Ośno w miejscowości Wilcze podczas tzw. próby harcerskiej. Za jej przeprowadzenie odpowiadali Marek G., 21-letni wychowawca-drużynowy, oraz Igor K., 19-letni ratownik WOPR. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko nim. Zarzuca im narażenie chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i w efekcie – nieumyślne doprowadzenie do jego śmierci.
Obóz nad jeziorem Ośno w miejscowości Wilcze organizował Związek Harcerstwa Polskiego Okręg Dolnośląski. Według ustaleń POLITYKI zebranych krótko po tragedii, podczas próby, dzięki której Dominik miał zdobyć stopień ćwika, ratownik i drużynowy nie asekurowali chłopaka, który miał przepłynąć na drugi brzeg jeziora i rozpalić ognisko. Co istotne, próbę tę Marek G. i Igor K. zorganizowali w nocy. Kiedy Dominik wskoczył do wody, obaj zostali na pomoście. Nie wsiedli też do łódki, w której i tak nie było żadnego sprzętu ratunkowego – obóz praktycznie został już zwinięty i wszystko było spakowane. Co więcej, o tej tragicznej w skutkach próbie komendant obozu nic nie wiedział, choć należało mu ją zgłosić. Dominik miał jezioro przepłynąć wpław – na odcinku 500 m – w pełnym umundurowaniu i butach, z harcerskim ekwipunkiem. Nie przepłynął. Ciało chłopca znaleziono rano.
Jak ustalili śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wolsztynie, do śmierci Dominika doprowadziło zachowanie oskarżonych – potwierdziły się informacje sprzed roku: pozostali na pomoście, nie wsiedli do łódki, by asekurować chłopca.