Jelenie i ośmiorniczka
Jak zostać w Polsce dłużnikiem i dlaczego tak łatwo. „Kto jest pod kreską, nie myśli w przód”
VIOLETTA KRASNOWSKA: – W maju pożyczamy na komunię dziecka, potem na wakacyjny wyjazd, do tego na co dzień jesteśmy kuszeni ofertami typu „kup dziś, zapłać później”. Ofert pożyczek czy kredytów jest dużo, tak jak potrzeb i pokus, by je brać. Pani przyjrzała się życiu dłużnika. Jak to wygląda z jego strony?
ALEKSANDRA GAŁKA-RECZKO: – Gdy przeczytałam, że prawie połowa dorosłych Polaków ma jakiś rodzaj zadłużenia, pomyślałam, że to powszechny problem. Nawet wśród moich znajomych jest naprawdę garstka ludzi, którzy nigdy nie mieli kredytu. Według badań BIG InfoMonitora na koniec grudnia 2025 r. przeszło 2,4 mln Polaków miało ponad 81,3 mld zł zaległych zobowiązań. Jeśli by się skupić na sferze duchowej czy psychologicznej człowieka w takiej sytuacji, widzi się przede wszystkim panikę i brak orientacji.
Najczęściej, bo są także tacy, którym długi nie przeszkadzają wyjeżdżać na wakacje all inclusive i zamawiać drogie wino w restauracji. Ludzie nagle zaczynają się zachowywać jak dzieci, które uciekają od odpowiedzialności. Zamykają oczy, zatykają uszy, nie przyjmują do wiadomości problemu, który rośnie z każdym dniem wraz z odsetkami od niespłacanych pożyczek. To oznacza stale wyciszone telefony, na dodatek ze specjalną aplikacją nazywaną ośmiorniczką. Informuje ona, czy numer, który się wyświetla, należy do windykatora – można odebrać czy nie.
Co to daje?
Nie odbierają, bo chcą uniknąć nieprzyjemnej rozmowy. Zadłużony, który jest pod kreską, nie myśli w przód; myśli, żeby przetrwać. Jak tonący – robi wszystko, żeby złapać jeszcze jeden oddech. Ale ja się skupiałam bardziej na ludziach, którzy jednak prędzej czy później, po etapie wypierania czy ucieczki, wzięli się za bary z długiem.