Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Pies i szakale

Jak sołtys odkrył sieć przestępczą. „Gdyby nie ta podejrzana śmierć, nie zająłbym się tą sprawą”

Leszek Skrodzki Leszek Skrodzki Marcin Kołodziejczyk / Polityka
Leszek Skrodzki, sołtys ze wsi na granicy polsko-białoruskiej, odkrywa lokalną sieć przestępczą. Zgłasza sprawę odpowiednim instytucjom – zbywają go, odmawiają pomocy. Nieważne, że to emerytowany oficer CBŚP, ekspert od przestępczości zorganizowanej.
Mieszkanie Tuzika (samotny alkoholik, właściciel działki leśnej) w bloku popegeerowskim przypomina brudną i zagraconą piwnicę.Marcin Kołodziejczyk/Polityka Mieszkanie Tuzika (samotny alkoholik, właściciel działki leśnej) w bloku popegeerowskim przypomina brudną i zagraconą piwnicę.

Z okien domu Leszka Skrodzkiego w Ozieranach Małych widać granicę. Przy siatce rozciągniętej wzdłuż rzeki Świsłocz kręcą się strażnicy graniczni. Wystarczy podejść, a pojawiają się błyskawicznie. Strefa buforowa – okamerowana i oczujnikowana, pod ciągłym nadzorem służb. W dodatku wszyscy tu się znają i każdy wie wszystko o każdym. Z okien widać także chałupę Romana, najbliższego sąsiada Skrodzkiego. Stoi pusta, Roman umarł w maju 2025 r. Jego dom natychmiast był do kupienia. Na płocie pojawił się numer Grubego jako sprzedającego.

Roman

– Gdyby nie ta podejrzana śmierć – mówi Leszek Skrodzki – nie zająłbym się tą sprawą. Romana darować nie może. Znalazł go na podłodze, wyziębionego, zapitego. W oczach Romana zastygło przerażenie. I właśnie w tamtej sekundzie w sołtysie Skrodzkim obudził się dawny policjant.

W latach 70. XX w. Roman był królem życia. Akordeonista zespołu ludowego Kuranty, odbierający nagrody na przeglądach folklorystycznych w Sali Kongresowej. Przystojny, przy pieniądzu, otoczony dziewczynami, beztrosko pijący. Wciąż w trasie. Potem ożenił się, osiadł w rodzinnych Ozieranach, gospodarzył i przez 20 lat był sołtysem. Od śmierci żony mieszkał już sam, zaniedbał się, dużo pił. Widział, jak jego wieś pustoszeje, miejscowi uciekają do miasta, domy przechodzą z rąk do rąk. W końcu, w Ozieranach Małych zostało czterech stałych mieszkańców.

Leszek Skrodzki, podinspektor i ekspert do spraw przestępczości zorganizowanej CBŚP w Białymstoku, pojawiał się w Ozieranach Małych jedynie weekendowo i wakacyjnie. Jego żona stąd pochodzi, tu odziedziczyła dom po rodzicach. On obcy, wżeniony, ale cieszący się cichym mirem jako „pies” wysokiej szarży. Przechodzi na emeryturę w lutym 2022 r.

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Pies i szakale"
Reklama