Mówmy bez uprzedzenia
Prokurator o walce z hejtem: Określenia „mowa nienawiści” unikam jak ognia. Na bota trafiłem tylko raz
JOANNA CIEŚLA: – Hejt w polskiej przestrzeni internetowej tworzą głównie rosyjskie boty?
MACIEJ MŁYNARCZYK: – Raczej nie. W każdym razie nie, jeśli chodzi o wpisy i komentarze łamiące prawo. Na kilkaset moich postępowań z tej dziedziny trafiłem na bota tylko raz. Cała reszta to byli żywi obywatele. Niektórzy korzystają ze swoich „oficjalnych” kont w serwisach społecznościowych – takich, na które wrzucają też zdjęcia ze swoją dziewczyną czy z wnuczkiem. Inni robią sporo, żeby zanonimizować swoją obecność w sieci. Ale dobry prokurator albo dobry policjant i tak ich namierza, nie wstając nawet zza biurka.
Jak?
Nie powiem. Ułatwiałbym zadanie przestępcom.
Sprawcy niespecjalnie się ukrywają, bo uważają, że racja jest po ich stronie, czy sądzą, że nikt im nic nie zrobi?
Niektórzy dają się ponieść fali społecznego resentymentu skierowanego a to przeciw imigrantom, a to przeciw osobom LGBT – zależy od okresu.
Nagle zaczynają hejtować?
Albo na przykład przyłączają się do samosądów. Nauka nazywa to „efektem Lucyfera” – dobrzy ludzie w określonych warunkach zaczynają czynić zło. Wielu naszych oskarżonych to mili sympatyczni ludzie, którzy uznali, że teraz jest czas na agresję. Niedawno przesłuchiwałem podejrzanego. Kultura, uśmiech, wzajemny szacunek. Pozytywnie nakręcony społecznik. 24 lutego 2022 r. wsiadł do samochodu i pojechał na ukraińską granicę, woził uchodźców do ich nowych, tymczasowych domów. Znajomi chcieli się zrzucić na paliwo – odmawiał. Ale teraz dołączył do tych, którzy krzyczą „Koniec gościny, niewdzięczne (…)”.
Dlaczego?
Bo on nie akceptuje takiej Polski, jaką teraz mamy.