Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Zazdrosny na śmierć

Zazdrosny na śmierć. Zabił partnerkę, symulował samobójstwo. Okoliczności zbrodni są niespotykane

Preferuj w Google
Andrzej J. nie zaciągnął hamulca. Nie chciał, by drążek uwierał Anetę. Andrzej J. nie zaciągnął hamulca. Nie chciał, by drążek uwierał Anetę. Patryk Sroczyński
Andrzej J. zabił partnerkę, a za jej pieniądze kupił znicz, żeby ją upamiętnić. Potem w miejscu zbrodni symulował samobójstwo, żeby przekonać, jak cierpi. Motyw zabójstwa stary jak świat: zazdrość.

Śląscy policjanci mówią o nim Utopek, bo tonął dwa razy. W obu przypadkach rzekomo. Za pierwszym razem cudem uszedł z życiem z samochodu, który stoczył się do jeziora wraz z jego partnerką (jej nie udało mu się uratować – również rzekomo). Za drugim razem uratowali go strażacy, ale w sumie Utopek o to zadbał, bo rzekomą próbę samobójczą relacjonował w internecie. Prawie udało mu się ze wszystkiego wyłgać: prokuratura umorzyła sprawę.

– Kobieta nie żyje, a ten wolny, jakby nigdy nic się nie stało. To było dla nas nie do przyjęcia – mówi jeden z policjantów z katowickiego Archiwum X (32 lata stażu, niemal od początku w służbach kryminalnych). Wzięli akta na warsztat, a finał był taki, że Andrzej J. został skazany na 25 lat więzienia. Nieprawomocnie – jesienią rusza proces apelacyjny. Wyrok trudno będzie jednak podważyć, bo zebrane przez śledczych poszlaki tworzą spójny łańcuch wskazujący na sprawcę. Z dokładnością co do minuty ustalili nawet to, kiedy zazdrość pchnęła J. do zbrodni. I jaką w tym rolę odegrał były mąż jego ofiary.

Live

34-letnia Aneta H.-M., ekspedientka w sklepie spożywczym, rozwódka, mama dwojga dzieci (z pierwszego związku). Andrzej J., dwa lata od niej młodszy, kawaler. Z zawodu górnik, pracujący fizycznie przy produkcji tapicerowanych mebli. Mieszkali w powiecie wodzisławskim, w sąsiadujących ze sobą małych wsiach na granicy z Czechami. Przypadli sobie do gustu w 2017 lub 2018 r. „Bardzo ją kochałem i ona mnie też. Powiedziała mi, że lata spędzone ze mną to są najlepsze lata jej życia” – mówił śledczym.

Często zabierał ją nad Roszków Bobrowy (powiat raciborski). To duży, 50-hektarowy akwen, który powstał po wydobyciu żwiru. Biorą tu karpie, szczupaki, okonie, czasem sumy.

Polityka 36.2026 (3580) z dnia 01.09.2026; Społeczeństwo; s. 37
Oryginalny tytuł tekstu: "Zazdrosny na śmierć"
Reklama