Wygryzanie chomika
Chomik europejski kontra deweloperzy. Czy pożyteczne zwierzę przegra? W Lublinie już go właściwie zaorali
Z ministerialnej strony „Edukacja ekologiczna” można się dowiedzieć, że chomiki europejskie osiągają nawet 30 cm długości. Żyją w norach, gdzie mają wyścielone miękkimi roślinami gniazdo, z którego odchodzą korytarze służące za spiżarnie. Dzięki tym norom i korytarzom napowietrzają i mieszają glebę, zwiększając w niej ilość próchnicy. W korytarzach, których już nie używają, gromadzi się woda, czyli dbają o małą retencję. Okazuje się też, że zjadają szkodliwe dla upraw chrząszcze i ślimaki. A w dodatku to gatunek parasolowy – jego obecność zapewnia ochronę dużej liczbie innych gatunków.
Słowem chomik to jedna z istotnych składowych tak modnej dzisiaj i odmienianej przez wszystkie przypadki bioróżnorodności. Problem zaczyna się wtedy, kiedy bioróżnorodność staje na drodze pieniądzom.
Najgłośniejszym polem bitwy o chomika są dziś Górki Czechowskie i trawiaste enklawy wśród okolicznych osiedli w Lublinie, gdzie aktywiści zderzyli się z deweloperem i władzami miasta. W tym zderzeniu przegrany jest nie tylko chomik, ale i mieszkańcy, którzy broniąc jego siedlisk przed zabudową, jednocześnie walczą o zieleń dla siebie.
Od osób zaangażowanych w obronę lubelskich chomików można usłyszeć, że obnaża ona stan polskiej demokracji – bo nie słucha się argumentów tych, którzy poważnie traktują słowa o wspólnym dobru. Najważniejszy jest zysk albo rozmach, który dobrze wygląda w kampanii wyborczej.
Górki przez wiele lat po wojnie wykorzystywało wojsko – jako poligon. Pod koniec lat 90. XX w. Agencja Mienia Wojskowego zdecydowała o jego sprzedaży. Górki kupiła kielecka spółka Echo Investment, znana głównie z budowy galerii handlowych. Cena: 12,2 mln zł. Wcześniej AMW zaproponowała kupno tego terenu miastu, ale ówczesny prezydent Lublina nie był zainteresowany.