Społeczeństwo

Va bene *****

Adres: Warszawa, ul. Pruszkowska 13

W Va bene, mieszczącej się w niewielkim pawilonie na Rakowcu, już od progu czuje się rozkoszny klimat włoskiej trattorii. Charakterystyczne drewniane proste stoły i krzesła, nierówno otynkowane ściany i przede wszystkim buzujący ogniem piec do pizzy - wszystko to zachęca, by usiąść i spędzić tu parę smakowitych godzin. Restauracja ma siostry-bliźniaczki na Woli i na Ursynowie. Ale my zdecydowanie ulokowaliśmy swe uczucia przy ulicy Pruszkowskiej. Sympatyczna i fachowa załoga potrafiąca doskonale doradzić, co zamówić, i zapobiec rozczarowaniu, gdy okazuje się, że jakiegoś dania zabrakło. Pizzeolo żonglujący rozwałkowywanymi plackami sprawia wrażenie cyrkowca i jest absolutnie w stylu neapolitańskim. Tam mieści się przecież ojczyzna pizzy. W Va bene jest tych placków aż 31 rodzajów. Naprawdę trudno się zdecydować.

Przekąsek też niemało. Wybraliśmy (na zimno) szaszłyczki z oliwek z pomidorami, gorgonzolą i bazylią zwane La Bella (18 zł) oraz Kalmari al forno, czyli z pieca (25 zł). Szaszłyczki zasługują na swoją włoską nazwę, były cudownie smaczne. Pierwszy kęs kalmarów pozwalał uznać, że kucharz zna się na swej sztuce - były bowiem kruchutkie i aromatyczne. Kalmary zaś oraz ośmiornice bardzo łatwo utwardzić tak, by były jak kauczuk - uginające się pod zębem, ale niejadalne. Wszystko zależy od jak najkrótszego czasu trzymania ich na ogniu.

Zup - jak to u Włocha - nie za dużo. Ale za to świetne. I trippa di Bergamo, czyli flaki (16 zł), i ta z soczewicy z boczkiem (13 zł) były na najwyższym poziomie. Pierwsza - delikatna, w sosie pomidorowym, druga - bardzo ostra. Z licznych dań drugich wzięliśmy fiorentinę (45 zł), czyli kawał befsztyka wołowego, oraz doradę w cieście piwnym (45 zł). Gdyby nie fakt, że jeszcze musieliśmy sięgnąć po desery, chętnie poprosilibyśmy o repetę.

Na deser chcieliśmy przysmak nad przysmaki, czyli nektarynki zapiekane z serem mascarpone (16 zł), ale właśnie zabrakło. Musieliśmy się zadowolić panna cottą (14 zł), czyli babeczkami ze śmietaną ozdobionymi konfiturą porzeczkową. Espresso oczywiście smoliste, gorące i słodkie o aromacie, który daje parzenie tylko we włoskich ekspresach. Karta win niezbyt bogata, ale za to różnorodna i - co niebagatelne - proponująca wina w cenie od 40 zł, co w stolicy rzadkie. Jest też wino sprzedawane na kieliszki oraz w karafkach. Pół litra w karafce kosztuje zaś 25 zł.

Dobrym pomysłem Va bene jest też proponowanie win do dań. Każdy rozdział karty menu kończy się zachętą do wybrania konkretnego wina z opisem jego bukietu i smaku. Dla debiutujących przy włoskim stole to znaczne ułatwienie. A i dla bywalców prawdę mówiąc też. Słowem wszystko na najwyższym poziomie: wystrój, wybór potraw, smak dań. Trochę zbyt wolna obsługa. Warto jeździć na Rakowiec.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną