Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Wejście siłowe

Prasa histeryzuje, że na warszawskich Bielanach o 6 rano oddział funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego wszedł siłowo do mieszkania wynajmowanego przez Piotra D., informatyka w znanej firmie konsultingowej.

Informatyk interwencję szczęśliwie przeżył, mimo to skarży się, że jeden z policjantów uderzył go w plecy, w wyniku czego przeleciał on kilka metrów, upadł, a następnie został przygwożdżony nogą do podłogi i zakuty w kajdanki. Jego narzeczona skarży się, że w tym samym czasie, leżąc na łóżku, otrzymała cios kolbą pistoletu w głowę, chociaż tylko dopytywała się, co się dzieje.

Oczywiście skargi te brzmią śmiesznie, gdyż z relacji wyraźnie wynika, iż przed wejściem funkcjonariusze pukali i krzyczeli: „policja, otwierać”.

Na korzyść interweniujących przemawia fakt, że kiedy już zorientowali się, że informatyk i jego narzeczona nie są ściganą przez nich dwójką zabójców zza wschodniej granicy – natychmiast rozkuli ich, po czym opuścili pomieszczenie. Twierdzą nawet, że Piotra D. przeprosili, a on się nie skarżył, na co mają stosowny protokół. Z kolei Piotr D. twierdzi, że nie przeprosili, a on nie skarżył się, bo miał złamanych kilka kręgów szyjnych i był w szoku. Ze swojej strony możemy dodać – jeśli rzeczywiście był w szoku, mógł po prostu nie zauważyć tego, że się nie skarżył, ani tego, że interweniujący policjanci go przeprosili.

Naprawdę trudno się dziwić, że w ferworze pościgu policjanci nie są w stanie odróżnić informatyka od gangstera, gdyż wiemy, jak dziwnie i podejrzanie potrafią się zachowywać niektórzy informatycy. Policja podkreśla, że wcześniej próbowała ustalić, czy podejrzani zabójcy są w lokalu, ale jak twierdzi oficer KG, „to nie zawsze się udaje”. Cóż, gdyby zawsze się udawało, świat wyglądałby o wiele lepiej nie tylko dla informatyków.

Na pytanie: czy to dobrze, że funkcjonariusze CBŚ wykonali o świcie siłowe wejście do Piotra D., należy uczciwie odpowiedzieć: zależy dla kogo? Dla nich z całą pewnością nie za dobrze, bo nie złapali gangsterów zza wschodniej granicy i będą musieli ścigać ich dalej. Dla Piotra D. raczej dobrze, bo dzięki temu okazało się, że jest absolutnie niewinny i w zasadzie w ogóle nie należało do niego wchodzić. Z tym że aby to ustalić, trzeba było jednak wejść.

Polityka 8.2008 (2642) z dnia 23.02.2008; Fusy plusy i minusy; s. 94
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną