Mujica José

Papa Pepe
Były partyzant i terrorysta José Mujica, po 14 latach w więzieniu, został deputowanym, senatorem, ministrem, a teraz nowym prezydentem Urugwaju.
José Mujica: od terrorysty do prezydenta
BEW

José Mujica: od terrorysty do prezydenta

Luis Alberto Lacalle, były prezydent Urugwaju
BEW

Luis Alberto Lacalle, były prezydent Urugwaju

Jeden z dwóch (obok piłkarza Mateo Corbo) najbardziej popularnych mieszkańców Urugwaju José Alberto Mujica, znany jako El Pepe, urodził się w 1935 r. w Montevideo. Szkół nie ukończył, podobnie jak jego dzisiejszy idol, lewicowy prezydent Brazylii Lula da Silva. Kariera ich obu świadczy o tym, jak zmieniła się Ameryka Łacińska za życia jednego pokolenia. Władza przechodzi z rąk konserwatywnej elity (wojsko, Kościół, burżuazja) w ręce byłych związkowców, partyzantów i terrorystów nawróconych na demokrację.

Rozbójnik z Tupamaros

Młody Mujica głosował na socjalistów, w latach 60. związał się z partyzantką miejską Tupamaros. Jego zdaniem, niezadowolenie w Urugwaju (i w Argentynie) zaczęło się wraz z odbudową Europy po II wojnie światowej, kiedy spadło zapotrzebowanie Niemiec i aliantów na mięso importowane z obu krajów. Podobnie jak w innych krajach regionu, była to partyzantka lewicowa, nawiązująca do korzeni indiańskich (chociaż Urugwaj jest najbardziej białym krajem na kontynencie). Nazwa ruchu pochodziła od indiańskiego janosika – szlachetnego rozbójnika Tupaca Amaru. Rozbójnicy z Tupamaros zaczynali od napadów na banki i rozdawania pieniędzy biedocie. Do najgłośniejszych akcji należało porwanie ambasadora Wielkiej Brytanii w 1971 r. (Graham Greene, zainspirowany tym wydarzeniem, napisał w 1973 r. powieść „Konsul honorowy”) oraz zbiorowa ucieczka stu terrorystów z więzienia, co doprowadziło do rozruchów znanych jako powstanie Tupamaros.

Rosnąca potęga Tupamaros i jej wpływy, zwłaszcza wśród biedoty, doprowadziły do konfrontacji z prawicowymi szwadronami śmierci i do przejęcia władzy przez armię, która – za cenę krwawych represji – rozprawiła się partyzantką i z terroryzmem, podobnie jak w Argentynie, Brazylii, Chile, Peru, Nikaragui. Wszędzie tam demokracja była zbyt słaba, upadła pod ciężarem niezadowolenia, partyzantki, terroryzmu, zimnej wojny oraz dyktatury wojskowej.

Pepe Mujica brał udział w wielu akcjach zbrojnych, napadach, porwaniach, rabunkach, miał niewątpliwie krew na rękach. W jednej z potyczek w 1972 r. odniósł sześć ran i został aresztowany, a po wojskowym zamachu stanu (1973 r.) trafił do więzienia na 14 lat. Dwukrotnie z niego uciekał, by ostatecznie spędzić w nim 13 lat (1972–1985), łącznie przebywał za kratami 15 lat, co przyniosło mu popularność i uznanie, które obecnie procentuje politycznie. Należał do tzw. zakładników, którzy mieli zostać rozstrzelani, gdyby Tupamaros wznowiła działalność. Z grona zakładników wywodziło się kilku późniejszych polityków urugwajskich, m.in. senator Fernández Huidobro i Raul Sendic.

Legenda ze studni

We wszystkich krajach regionu dyktatura obchodziła się okrutnie ze swoimi więźniami. Pepe był przez dwa lata „żywcem pochowany”, przebywał na dnie studni. Jego jedyne towarzystwo stanowiły żaby i mrówki. Twierdzi, że mrówki krzyczą – wystarczy potrzymać je w uchu, żeby się o tym przekonać. Przez 7 lat nie pozwalano mu niczego czytać. Zwolniony w 1984 r. od razu włączył się w działalność polityczną. Wystartował w wyborach do parlamentu. Jego legenda wystarczyła, żeby uzyskał najlepszy wynik w kraju.

Transformacja polityczna w Urugwaju miała podobny przebieg jak w Argentynie, Brazylii, Chile, Nikaragui (gdzie przywódca partyzantki sandinistów Daniel Ortega z czasem został demokratycznie wybranym prezydentem). Umowa była wszędzie podobna – powrót do demokracji w zamian za powszechną amnestię (w Urugwaju w 1986 r.) dla byłych partyzantów, terrorystów, wojskowych i pospolitych przestępców. Otworzyło to drogę byłym członkom Tupamaros do legalnej działalności politycznej jako Movimiento de Participacion Popular, najsilniejszy ruch w ramach Szerokiego Frontu (Frente Amplio) lewicy.

Mujica nie jest mściwy. Ukaranie autorów zamachu stanu i represji nie jest jego priorytetem. „Trzeba patrzeć do przodu, a nie oglądać się za siebie” – mówi w jednym z wywiadów. „Generałowie? Nie chodzi o generałów, to była szersza koncepcja”. Gdy w niedawnym referendum upadła (z braku frekwencji) propozycja unieważnienia amnestii, zapowiedział, że jego rząd podporządkuje się tej decyzji „do ostatniej litery”.

Transformacja przebiegała stosunkowo płynnie, ponieważ Urugwaj należał w przeszłości do najbogatszych, najbardziej demokratycznych państw na kontynencie, uważany był za kraj najbardziej europejski i za tamtejszą Szwajcarię ze względu na stabilizację oraz neutralność wobec nieustannych napięć w regionie. Przez 150 (!) lat w polityce Urugwaju dominowały dwie partie konserwatywne, które istnieją do dziś – Biali (Partido Nacional) i Kolorowi (podobnie jak w Meksyku przez całe stulecie rządziła PRI – Partido Revolucionario Institucional). Dopiero w 2004 r. w Urugwaju nastąpił przełom – Lewicowy Szeroki Front wygrał wybory.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną