Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Krew z byka nie posika

Koniec korridy?

Manuel González Olaechea y Franco / Wikipedia
W Polsce parytety dla kobiet, w Katalonii życie dla byków. Dzięki inicjatywie obywatelskiej tamtejszy parlament rozpoczął prace nad ustawą o zakazie korridy.
Torreador Lance w Alcala la Real, Jaén, HiszpaniaMichelangelo-36/Wikipedia Torreador Lance w Alcala la Real, Jaén, Hiszpania

Barceloński plac korrid La Monumental to zabytkowa budowla w stylu mozarabskim, piękne ceramiczne kopuły z daleka mogłyby uchodzić za meczet. Wrażenie harmonii ulatnia się, gdy podejdziemy bliżej: mury oblane kilkoma warstwami czerwonej farby, wszechobecne napisy Asesinos! (zabójcy), graffiti z katalońskimi flagami. – Nie wiem, co się tu wyprawia, bo kiedy odbywają się korridy, zamykam kiosk i idę do domu – mówi Jordi Giralt, właściciel pobliskiego kiosku z gazetami. – My, Katalończycy, nie przepadamy za walkami byków. Od kwietnia do września na arenie La Monumental ginie co niedzielę średnio sześć byków, ponad sto w każdym sezonie.

Możliwe, że następny już się nie rozpocznie. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia kataloński parlament przegłosował rozpoczęcie prac nad ustawą zakazującą walk byków. Impulsem była inicjatywa obywatelska obrońców praw zwierząt, skupionych w Platformie Prou (po katalońsku: dość), którą poparło 180 tys. osób, trzy razy więcej, niż wymagają tego przepisy. – To druga co do wielkości liczba podpisów, jaką zebrano kiedykolwiek w Katalonii – mówi Alejandra García, rzeczniczka Platformy. – Dzień w dzień pracowało na to ponad 900 wolontariuszy. Więcej podpisów miał jedynie wniosek o stworzenie katalońskich reprezentacji narodowych w sporcie.

Koniec spektaklu

Los korridy leży teraz w rękach polityków. Wniosek o odrzucenie inicjatywy obalono większością zaledwie ośmiu głosów (67 do 59), więc powodzenie nowej ustawy nie jest wcale przesądzone. Za przyjęciem jej pod obrady głosowali katalońscy nacjonaliści, przeciwko była prawica, a dwie główne siły na regionalnej scenie politycznej – socjaliści i umiarkowani nacjonaliści z Convergčncia i Unió – zwolnili swoich posłów z dyscypliny partyjnej. Jeśli parlament nie zawaha się podjąć historycznej decyzji o delegalizacji korridy, La Monumental może wkrótce podzielić los innego barcelońskiego placu Las Arenas, na którym powstaje właśnie gigantyczne centrum handlowe.

Dni korridy są policzone, wszyscy to wiemy – mówi Rosa Gil. Nic w tej opinii dziwnego, gdyby nie fakt, że Rosa, właścicielka słynnej barcelońskiej restauracji Casa Leopoldo, nie działa w Platformie Prou, ale przewodniczy frakcji przeciwnej: Platformie na Rzecz Obrony i Promocji Korridy. Córka i wdowa po toreadorze z pasją opowiada o spektaklu i opisując niuanse „tańca” wciela się to w byka, to w człowieka.

A to wszystko w restauracji szczelnie obwieszonej obrazami z walk byków, w której przez kilkadziesiąt lat spotykali się wielbiciele korridy i dobrej kuchni. Ojciec Rosy został toreadorem z finansowej konieczności, a mąż, portugalski toreador José Falcón, zginął osiem miesięcy po ślubie, zabity przez byka. A jednak Rosa ani na chwilę nie znienawidziła krwawej rozrywki.

Zwolenników korridy jest jednak coraz mniej. Gdyby jutro zorganizować narodowe referendum, walki byków znikłyby od zaraz – w samej Katalonii 80 proc. mieszkańców jest za delegalizacją. W minionym roku odbyło się o 30 proc. spektakli mniej niż rok wcześniej, a i tamten był już bardzo słaby. W samej Sewilli, uznawanej za ojczyznę korridy, liczby są jeszcze wymowniejsze: 44 proc. mniej pokazów niż w 2008 r. Tradycyjna fiesta to kolejna z ofiar kryzysu gospodarczego, który, nie bez kozery, bywa w Hiszpanii porównywany do rozpędzonego byka. Ale załamanie gospodarcze obnażyło tylko symptomy choroby, która toczy świat korridy od dawna.

Nieumiejętne zarządzanie, przewaga ilości nad jakością, anachronizm – wylicza Rosa Gil. – Tysiąc korrid rocznie, przecież to jakaś aberracja! Kiedyś było ich o połowę mniej. Podobnego zdania jest Antonio Lorca, dziennikarz „El País” z Sewilli, piszący o walkach byków. – Brakuje prawdziwego zaangażowania, zarówno po stronie organizatorów, jak i samych toreadorów. Na dodatek lata manipulacji genetycznych doprowadziły do zepsucia gatunku walecznych byków. Zwierzęta stały się dużo łagodniejsze i powolne, co ułatwia zadanie toreadorom, ale zabija spektakl.

I po fieście

Do tego dochodzi korupcja i inne nieprawidłowości. Efekt: zawyżone ceny biletów i świecące od kilku lat pustkami trybuny, które udaje się zapełnić tylko największym gwiazdom wśród toreadorów. Przemysł podtrzymują przy życiu państwowe subwencje w wysokości 560 mln euro rocznie i ciekawi narodowej fiesty turyści, którzy – jak z upodobaniem podkreślają przeciwnicy korridy – notorycznie opuszczają spektakle w połowie, przerażeni okrucieństwem i widokiem lejącej się krwi.

Inicjatywa ustawodawcza obrońców zwierząt to tylko gwóźdź do trumny narodowej fiesty, jak oficjalnie nazywa się w Hiszpanii walki byków. Cokolwiek postanowią politycy, korridzie grozi śmierć z przyczyn naturalnych.

Największym problemem korridy jest to, że odwraca się od niej młodzież – mówi Rosa Gil. – W dużej mierze jest to efekt współczesnej edukacji w szacunku dla zwierząt, innej wrażliwości. Starsze pokolenie widzi w korridzie spektakl, a nawet sztukę, dla większości młodych jest bezsensownym okrucieństwem, wstydliwym przeżytkiem. W Katalonii już kilka lat temu uchwalono prawo, które zabrania wstępu na widownię osobom poniżej 14 roku życia, także w towarzystwie opiekunów. – Jak w takim razie mam przekazać zamiłowanie do korridy moim dzieciom? – pyta Rosa. – My, romantycy korridy, próbujemy przekonać parlamentarzystów i społeczeństwo, że zakaz godzi w wolność każdego z nas i że pójdą za nim kolejne ograniczenia naszych praw.

Jak do wolności ma się jednak cierpienie zwierząt? – pytają przeciwnicy walk byków. Uszkodzenia mięśni, krwotoki wewnętrzne, złamania, obcinanie uszu i ogona – to tylko niektóre z obrażeń, jakich doznają byki, zanim toreador przebije im serce szpadą. – W Katalonii mamy nowoczesną ustawę o ochronie praw zwierząt, która wspomina nie tylko o fizycznym, ale i psychicznym cierpieniu – mówi Alejandra García. – Fakt, że korridy są dozwolone mimo zakazu tortur na zwierzętach, zakrawa na paradoks i trzeba to jak najszybciej zmienić.

Przeciwnicy korridy są też aktywni w innych regionach Hiszpanii, a jednak to w Katalonii osiągnęli największe efekty. Dlaczego? Bo do debaty o korridzie wkrada się polityka. Krytycy inicjatywy twierdzą, że za walką o prawa zwierząt kryje się marnie skrywany uraz Katalończyków do Hiszpanii i wszystkiego co „narodowe”. Jako dowód podają bezwarunkowe poparcie, jakiego udzielają zakazowi korridy katalońscy nacjonaliści. – Ci, którzy twierdzą, że korrida to hiszpańska fiesta, przeszczepiona na kataloński grunt przez generała Franco, ignorują kilka dobrych wieków tradycji – odpowiada Rosa Gil. 

Pierwsza wzmianka o walkach z bykami w katalońskich kronikach pochodzi już z XIV w. Zresztą korrida to nie jedyny „byczy” sport w tym regionie. Na południu Katalonii żywa jest tradycja correbous, czyli ulicznych gonitw z udziałem byków, które przypominają słynne pościgi ulicami Pampeluny. – Potępianie korridy jako obcego zwyczaju wydaje się okropnie prowincjonalne i pachnie nacjonalizmem – dodaje Rosa. – Wielu polityków, którzy wyklinają korridę, chętnie bierze udział w gonitwach byków w małych miasteczkach.

Katalońskie władze mają od wielu lat dość powściągliwy stosunek do walk byków – podsumowuje Antonio Lorca. – W przeciwieństwie do innych regionów nie dofinansowują korridy, a kilka lat temu wprowadzono tu zakaz budowy nowych placów. Na upolitycznianie ich akcji zżymają się członkowie Platformy Prou. – Jesteśmy przeciwko korridom niezależnie od tego, czy mają miejsce w Katalonii, Andaluzji, Madrycie czy we Francji. Katalońska tożsamość nie ma tu nic do rzeczy – przekonuje Alejandra. – Nam chodzi tylko o zwierzęta.

Do krwi (nie)ostatniej

Czy spór o korridę w ogóle interesuje Hiszpanów? Nie brakuje głosów, że tak naprawdę debata na ten temat elektryzuje tylko dwie mniejszości: zwolenników i przeciwników, a reszta społeczeństwa ma ją już od dawna w nosie. Według badań, przeprowadzonych w 2007 r. na zlecenie regionu Kastylia-La Mancza, zainteresowanie korridą deklaruje dziś tylko 32 proc. Hiszpanów. Ale pozorny brak zainteresowania przechodzi nagle w silne emocje, gdy mowa o którejś ze współczesnych gwiazd wśród toreadorów. – Mają zakazać? To bardzo dobrze! –  ożywia się Ramon, barceloński taksówkarz. –  Nie przepadam za bykami. No, ale José Tomás to co innego! Jest jak Messi wśród toreadorów.

José Tomás to jedyny toreador w ciągu ostatnich 20 lat, któremu udało się szczelnie wypełnić liczący 19 tys. miejsc plac Monumental. Do legendy przeszła informacja, że pewien Amerykanin z Teksasu zapłacił 3 tys. dol. za bilet z drugiej ręki na jego występ. Innym znanym toreadorom przysługuje status celebrytów: trafiają na łamy kolorowej prasy z powodu kolejnych rozwodów i nowych narzeczonych albo pozują jako modele dla znanych marek jak urodziwy Cayetano, który przez kilka lat był twarzą Armaniego. – Dawna bohema ustąpiła miejsca korporacji – ubolewa Rosa Gil.

Odchodzą w przeszłość czasy, kiedy po każdej walce miłośnicy korridy gromadzili się w jej restauracji, licząc na to, że toreador wpadnie tam na kolację. – Dziś świat korridy rządzi się prawami wielkich koncernów, wielomilionowych kontraktów, toreadorzy są w wiecznym biegu, od razu po występie wskakują w samolot albo pociąg. Zanika rytuał – mówi Gil. Według badań, 36 proc. Hiszpanów uznaje korridę za relikt przeszłości, który prędzej czy później zniknie sam z siebie. – Nie jestem przeciw korridzie jako takiej, ale przeciw cierpieniu zwierząt. Może trzeba pomyśleć nad innymi formami, bez zabijania byków? – pyta taksówkarz Ramon. – Ale czy możliwy jest futbol bez piłki? – odpowiada Antonio Lorca.

 

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Zofia Posmysz – nikt w taki sposób jak ona nie napisał o Auschwitz

Te książki najlepiej czytać razem: wywiad rzekę z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą” i jej wznowioną powieść – arcydzieło „Wakacje nad Adriatykiem”. Zofia Posmysz zmarła 8 sierpnia 2022 r. w wieku 98 lat w hospicjum w Oświęcimiu.

Justyna Sobolewska
08.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną