Inwektywy w PE

Szmata Farage’a: test dla Buzka
Brytyjczyk Nigel Farage wystawił na próbę prof. Buzka, szefa Parlamentu Europejskiego. Buzek nie powinien go karać zbyt surowo.

Farage, kiedyś konserwatysta, dziś antyeuropejski populista, zachował się nieparlamentarnie wobec "prezydenta" UE. To, co uchodzi w Izbie Gmin, nie uchodzi w większości parlamentów kontynentalnych, a już szczególnie w Parlamencie Europejskim. PE jak cała Unia opiera się na zasadzie szukania konsensu, a nie na robieniu show.

Farage ma to gdzieś. On z grupą deputowanych z UKIP, antyeuropejskiej brytyjskiej partii populistycznej, dąży do wyprowadzenia Wielkiej Brytanii z Unii. Zachował się chamsko, bo wie, że media to podchwycą, a dzięki nim będzie miał swe pięć minut na skalę globalną. Tym bardziej, że wielu dziennikarzy mówi o van Rompuyu podobnie, choć nie tak grubiańsko. Bez sensu ale do znudzenia powtarzają, że Rompuy to najgorszy wybór na nowe kluczowe stanowisko. Bo nie ma charyzmy. Tak jakby polityka polegała na seksapilu i szlagwortach.

Nad chamstwem nie ma się co rozwodzić. Ale w tym chamstwie jest metoda. Farage startuje w nadchodzących wyborach do parlamentu brytyjskiego. I to przeciwko obecnemu bezpartyjnemu marszałkowi Izby Gmin. Jeśli wygra, zrzeknie się euromandatu. Atak na Rompuya jest elementem krajowej kampanii wyborczej Farage’a. Ma być o nim głośno przede wszystkim na Wyspach, żeby niechętni Europie wyborcy głosowali na niego i innych UKIP-owców, a nie na mniej antyeuropejskich konserwatystów. W tym sensie wybryk Farage’a jest rzuceniem rękawicy partii Camerona: przelicytujcie mnie w eurofobii, jeśli potraficie.

Ale jest też wyzwaniem dla szefa Parlamentu Europejskiego. Jerzy Buzek powinien był wyłączyć mikrofon Farage’owi, gdy ten zaczął tyradę przeciwko Rompuyowi. Ale nie wyłączył, czym wzbudził protesty parlamentarzystów zszokowanych słowami Farage’a.

Buzek skomentował je wkrótce potem dość jednoznacznie, mówiąc, że istnieje różnica między wolnością słowa a rzucaniem obelg. Ta uwaga to krok w dobrym kierunku. Ale to nie wystarczy. Buzek powinien ukarać Farage’a, lecz tak, by nie robić z niego męczennika, bo Brytyjczykowi właśnie o to chodzi. Niech go więc nie zawiesza w prawach eurodeputowanego (a ma takie prawo na maksimum 10 dni), tylko udzieli reprymendy.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj