Śnię, więc jestem
To lepsze niż wirtualna rzeczywistość czy konsole do gier: we śnie można latać, uprawiać seks z Leonardem DiCaprio albo tworzyć lepszy świat. A wszystko we własnej głowie i we własnym łóżku.
Robert Kneschke/PantherMedia

– Początki były trudne – wspomina Melanie Schädlich, siedząc na obrotowym krześle w suterenie Instytutu Nauki o Sporcie uniwersytetu w Heidelbergu. Prostuje plecy, spogląda w sufit i opowiada o swoich pierwszych nocnych próbach latania. Pochylała się do przodu, próbując unieść się w powietrzu, ale jej ciało opadało. Podczas kolejnych nocy ćwiczyła dalej, aż w końcu się udało. Melanie patrzy na okno, przez które do laboratorium snu wpada jeszcze trochę światła.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną