Nowe przecieki z WikiLeaks
Wikileaks wypuścił tym razem ponad 250 tys. dokumentów, w większości tajnych amerykańskich depesz dyplomatycznych, z czego 970 to dokumenty dotyczących Polski.
Polityka.pl

Pięć gazet ("New York Times", niemiecki "Der Spiegel", hiszpański "El Pais", francuski "Le Monde" i brytyjski "Guardian"), do których wcześniej trafiły dokumenty publikują na swoich portalach analizy ich treści. Barack Obama może mieć powody do bólu głowy. Światło dzienne ujrzały dokumenty, których ujawnienie na pewno nie jest na rękę amerykańskiej administracji. Bo czy dyplomaci mogą pozwolić sobie otwarcie na wyrażenie opinii na temat światowych przywódców? Dokumenty takich opinii zawierają sporo.

Teflon, samiec alfa i Batman

Przykładowo, prezydent Francji Nicolas Sarkozy określony jest "nagim cesarzem" z bajki Andersena i "cienkoskórnym politykiem o autorytarnym stylu". O prezydencie Afganistanu Hamidzie Karzaju, pisze się, że jest on „powodowany paranoją”. Irański prezydent Mahmoud Ahmadineżad jest porównywany do Adolfa Hitlera. Angela Merkel uważana jest za „teflonową, mało kreatywną i nieskłonną do ryzyka", a minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle jako "agresywny”. Z kolei Władimir Putin to „samiec alfa”, a prezydent Dimitrij Miedwiediew jest „blady”. Nie brak porównań obu rosyjskich polityków; prezydent względem rosyjskiego premiera jest jak "Robin w stosunku do Batmana". Kim Dzong Il to "wiotki staruszek".

Dokumenty zawierają także informacje dotyczące korupcji na szczytach władz (mowa jest m. in. o afgańskim wiceprezydencie Zia Massoudzie, który został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z walizką wypełnioną 52 milionami dolarów i zaangażowaniu amerykańskiego wywiadu w sprawę korupcji w bułgarskim parlamencie).
Z ujawnionych dokumentów można także dowiedzieć się o kulisach negocjacji tarczy rakietowej między amerykańskim prezydentem a przywódcami Rosji. Sprawę tę opisuje „New York Times”. Z analiz gazety wynika, że Rosja postawiła USA twarde warunki: dopóki Stany Zjednoczone nie zrezygnują z budowy tarczy antyrakietowej w Europie Środkowo-Wschodniej, Rosja nie zgodzi się na współpracę w żadnej dziedzinie. Co – jak się okazuje – było skuteczną strategią, ponieważ Barack Obama nie zgodził się na budowanie elementów tarczy w Polsce i w Czechach.

Polska w dokumentach

Polskie wątki w przecieku WikiLeaks nie są bardzo rozbudowane. Wśród 250 tys. dokumentów 972 to dokumenty z Polski. Zawierają one informacje dotyczące planów budowy wspomnianej tarczy antyrakietowej, rosyjsko-gruzińskiego konfliktu oraz sprzedaży przez Rosję Iranowi systemu rakietowego S-300 (ta informacja pochodzi od wysokiej rangi urzędnika ministerstwa obrony Izraela i wiąże się ona z amerykańskimi planami dotyczącymi tarczy antyrakietowej).

O Polsce mowa także w kontekście szefa niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle, który sprzeciwiał się nominacji Eriki Steinbach do Rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" w obawie przed pogorszeniem się stosunków z Polską, ponieważ „Steinbach jest nielubiona w Polsce”. Dokument ten pochodzi z amerykańskiej ambasady w Berlinie i datowany jest na 3 lutego 2010 r.

Irański zawrót głowy

Wiele dokumentów dotyczy również planów nuklearnych Iranu. "New York Times" ujawnił m. in. że Iran otrzymał od Korei Północnej zaawansowane technologicznie pociski, które mogą zostać wystrzelone na odległość umożliwiającą Teheranowi atak na Europę Zachodnią. Są także informacje o tym, że wiele bliskowschodnich krajów z radością powitałoby atak USA na Iran. W 2008 r. do podjęcia tego kroku przez USA wezwała Arabia Saudyjska, by uniemożliwić rozwój planów nuklearnych Iranu. Z podobnym apelem miał zwrócić się król Bahrajnu Hamad w 2009 r. Podobnie książę Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mohammed bin Zayed sugerował powietrzne uderzenie na irańskie instalacje nuklearne, a po odpowiedzi amerykańskiego dyplomaty, że zniszczenie wszystkich obiektów "byłoby trudne", książę zasugerował atak lądowy.

W dokumentach Amerykanie skrytykowali również Wielką Brytanię za efekty działań jej wojsk w Afganistanie.

Reakcje na przecieki

Na publikację dokumentów zareagował rząd USA. W komunikacie Białego Domu, w którym potępiono publikację dokumentów, napisano również „Prezydent Obama popiera rządy odpowiedzialne i otwarte w kraju i na świecie, ale ta bezmyślna i niebezpieczna akcja nie sprzyja takim celom”.

W Polsce publikacje WikiLeaks wzbudziły mieszane odczucia. Andrzej Halicki (polityk PO) w radiu TokFM mówił, tak naprawdę to nie są żadne rewelacje, które zrujnują świat. „Może w nienajlepszym świetle postawią dyplomatów czy źródła ich informacji, ale tak naprawdę to ma charakter trochę plotkarski” – stwierdził polityk. Marek Siwiec (SLD) w Radiu Zet przekonywał, że „to jest źródło konfuzji dla dyplomacji, a to się przełoży na takie notowania międzynarodowe Stanów Zjednoczonych, będzie im po prostu trudniej uprawiać politykę”. Jego zdaniem ujawniono kuchnię, a „ujawnienie kuchni nigdy nie sprzyja poprawieniu smaku, może poza filmem, który Gordon Ramsey prezentuje w telewizji”.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną