Cosa Nostra wiecznie żywa

Odrastające macki
Włoska mafia kojarzy się dziś Amerykanom raczej z filmami i serialem „Rodzina Soprano”. Media częściej donoszą o porachunkach bezwzględnych gangów z Rosji, Chin czy krajów latynoskich. Jednak Cosa Nostra wciąż jest hegemonem i nadal, choć bez rozgłosu, robi swoje.
Włoska mafia kojarzy się dziś Amerykanom raczej z filmami (na fot. kadr z 'Ojca chrzestnego'), ednak Cosa Nostra wciąż jest hegemonem w prawdziwym życiu.
materiały prasowe

Włoska mafia kojarzy się dziś Amerykanom raczej z filmami (na fot. kadr z "Ojca chrzestnego"), ednak Cosa Nostra wciąż jest hegemonem w prawdziwym życiu.

Na  pogrzebie Johna Gottiego w 2002 r. pojawiło się niewielu podwładnych i bossów z innych rodzin, natomiast pełno było ekip telewizyjnych – znak nowych czasów.
Chip East/Reuters/Forum

Na pogrzebie Johna Gottiego w 2002 r. pojawiło się niewielu podwładnych i bossów z innych rodzin, natomiast pełno było ekip telewizyjnych – znak nowych czasów.

Ponad 800 agentów federalnej i lokalnej policji aresztowało w zeszłym miesiącu 110 członków i wspólników syndykatu zbrodni La Cosa Nostra (LCN). Za kratkami znaleźli się: consigliere rodziny Gambino, cała wierchuszka rodziny Colombo, były szef mafii z Nowej Anglii, kilkudziesięciu kapitanów (capo) i żołnierzy wszystkich pięciu rodzin mafii nowojorskiej. Zarzuty były te same co zawsze: morderstwa, wymuszenia haraczy, hazard, przemyt narkotyków, podpalenia, stręczycielstwo i racketeering, czyli udział w czynach przestępczej organizacji.

Włoską mafię porównywano do topniejącej góry lodowej – przegrywała wojnę z organami ścigania i zdawała się bezpowrotnie słabnąć. Wyczyny innych przestępczych syndykatów, bardziej bezwzględnych w zabijaniu – mafii rosyjskiej, gangów azjatyckich, latynoskich narkokarteli – przyćmiewały stroniącą od niepotrzebnej przemocy LCN. Ale ostatnia operacja FBI pokazała, że wieści o rychłym zgonie LCN są przesadzone. Poza rodziną Colombo bossowie pozostałych czterech rodzin nowojorskich – Bonanno, Gambino, Genovese i Lucchese – wyszli z operacji cało.

Mafia ma się dobrze. Może nawet lepiej niż w latach 90. A najbardziej pomógł jej atak 11 września 2001 r., po którym FBI skupiła się na walce z terroryzmem. W Nowym Jorku, gdzie operuje prawie połowa całej mafii, specjalne jednostki do jej zwalczania zmniejszyły personel z 450 do 100 osób. Ale nie jest to jedyna przyczyna, że amerykańska ośmiornica nadal żyje i dominuje nad konkurentami, chociaż nie jest już taka jak dawniej.

Czyja rzecz

Wojna z mafią zaczęła się pół wieku temu od aresztowania przez policję stanu Nowy Jork bossów z krajowej „komisji” w miejscowości Apalachin, w listopadzie 1957 r. W kilka lat później krucjatę przeciw zorganizowanej przestępczości podjął Robert F. Kennedy. Przedtem La Cosa Nostra (Nasza Rzecz) działała dość bezkarnie, korzystając z rozległych powiązań ze światem biznesu i polityki. Ogromne dochody, zgromadzone w czasach prohibicji, pozwalały przekupywać policję, sędziów i polityków związkowych. Ówczesny szef FBI John Edgar Hoover udawał, że mafii nie ma, i zabraniał swym agentom prowokacji policyjnych, nazywanych operacjami żądło. Władzom udawało się czasem schwytać i postawić przed sądem płotki od mokrej roboty, ale bossowie, dzięki nakazowi omerty – zmowie milczenia – pozostawali na ogół poza zasięgiem. Niektórzy – jak Al Capone i Vito Genovese – po kolei lądowali w więzieniu, ale nie osłabiało to potęgi organizacji.

W 1970 r. Kongres dał wymiarowi sprawiedliwości znakomite prawne narzędzie do walki z mafią w postaci antymafijnej ustawy RICO, po raz pierwszy pozwalającej prokuratorom na oskarżanie nie tylko indywidualnych gangsterów, ale całej organizacji. Pomysł polegał na wynalezieniu nowego przestępstwa racketeeringu, czyli systematycznego zarabiania pieniędzy na nielegalnej działalności, co miało dowodzić grupowej zmowy przestępczej.

Według nowego prawa, wystarczały dwa takie same przestępstwa w ciągu 10 lat, by uznać oskarżonego za winnego i oskarżyć wszystkich członków organizacji, niezależnie od tego, czy byli bezpośrednio uwikłani w zbrodnię. Jednak ustawa RICO zdawała się wywracać do góry nogami dotychczasowe pojęcia prawne. Obawiano się m.in. zarzutu stosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej, dlatego aparat ścigania i sądy długo wzbraniały się przed jej użyciem.

W rezultacie, mimo coraz liczniejszych dowodów przeciw gangsterom – zdobytych dzięki podsłuchom i zeznaniom mafiosów, którzy poszli na współpracę – w latach 70. La Cosa Nostra kwitła. Jej roczne dochody, szacowane na 48 mld dol., ustępowały tylko dochodom koncernu Exxon (51 mld dol.). FBI było pochłonięte tropieniem licznych w Nowym Jorku – siedzibie ONZ – sowieckich szpiegów. Powiadano, że każdy, kto je obiad w Wielkim Jabłku, daje zarobić gangsterom, gdyż mafia czerpała zyski ze wszystkich hurtowni żywności. To samo było z odzieżą – domeną rodzin Gambino i Lucchese. Kiedy Anthony Sotto, boss nadbrzeża portowego na Brooklynie, a jednocześnie popularny przywódca związkowy, stanął przed sądem, bronili go wszyscy żyjący eksburmistrzowie metropolii. Wokół mafii panowała atmosfera pobłażliwości – uważano, że wszyscy się na nią godzą, gangsterzy mordują się między sobą, a ich etniczne dzielnice: Little Italy na Manhattanie i Bensonhurst na Brooklynie, to najbezpieczniejsze okolice w mieście. W tym czasie inne dzielnice Nowego Jorku zalewała fala bandytyzmu.

Do przełomu doszło za sprawą młodych prokuratorów nowojorskich i wiceprokuratora generalnego w rządzie prezydenta Reagana Rudy’ego Giulianiego. Na początku lat 80. późniejszy burmistrz miasta i kandydat prezydencki wykorzystał wszystkie możliwości, jakie stwarzała ustawa RICO, i wbrew oporom sceptyków oskarżył z jej paragrafów bossów wszystkich pięciu rodzin. Dowody, głównie z nagrań ich rozmów, były przytłaczające. Proces mafijnej komisji w 1986 r. w Nowym Jorku zakończył się skazaniem wszystkich oskarżonych, z wyjątkiem jednego, na 100 lat więzienia. Bezprecedensowe w dziejach mafii wyroki zatwierdzono w apelacji.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną