150. rocznica wybuchu wojny secesyjnej

Nie przeminęło z wiatrem
W wojnie secesyjnej zginęło więcej Amerykanów niż w obu wojnach światowych łącznie. Stany Zjednoczone mają dziś czarnego prezydenta, więc jakim może być dla nich problemem wojna o niewolnictwo z innej epoki?
Na Południu wciąż często widuje się flagę z krzyżem i inne symbole Konfederacji.
Tristan Spinski/Corbis

Na Południu wciąż często widuje się flagę z krzyżem i inne symbole Konfederacji.

Uczestnicy jednego z wielu widowisk-rekonstrukcji w drodze na cmentarz, na którym spoczywają polegli Konfederaci.
Tim Wright/Corbis

Uczestnicy jednego z wielu widowisk-rekonstrukcji w drodze na cmentarz, na którym spoczywają polegli Konfederaci.

Inna rekonstrukcja wojenna. Fort Henry niedaleko Dover, stan Tennessee.
Egan Snow/Flickr CC by SA

Inna rekonstrukcja wojenna. Fort Henry niedaleko Dover, stan Tennessee.

Wojny nie dało się uniknąć; konflikt narastał i zmierzał do nieuchronnego starcia. Przewidział ją już ćwierć wieku wcześniej Alexis de Tocqueville pisząc, że Amerykę czeka „najstraszliwsza z wojen domowych”. Ojcowie założyciele, choć sami posiadali niewolników, jak Thomas Jefferson, mieli świadomość zła. Podobnie jak późniejsi przywódcy, którzy zniesieniem niewolnictwa próbowali warunkować przyjęcie do Unii na prawach stanów nowych terytoriów, jak Missouri i Kansas. Było ono jednak podstawą gospodarki USA, kraju wówczas rolniczego, szczególnie na Południu, gdzie na plantacjach bawełny, trzciny cukrowej i tytoniu pracowało prawie 90 proc. niewolników. Wysokie ceny tych produktów zapewniały właścicielom plantacji ogromne dochody.

Zniewolenie Murzynów, uzasadniane wyższością białej rasy, sankcjonowała konstytucja, która uznawała niewolnika za trzy piąte osoby, zabraniała uwalniania zbiegłych Murzynów i nakazywała ich zwrot właścicielom „na żądanie”. Zmiana konstytucji wymagała dwóch trzecich głosów w Kongresie i zatwierdzenia przez trzy czwarte stanów. Tymczasem do wojny liczba stanów wolnych odpowiadała mniej więcej liczbie niewolniczych. Dlatego pokojowa likwidacja niewolnictwa nie wchodziła w grę.

Północ-południe

W połowie XIX w. pogłębiała się przepaść między rolniczym Południem a stopniowo uprzemysławiającą się Północą i zaostrzał spór między abolicjonistami, przeciwnymi niewolnictwu, a obrońcami status quo. Plantatorzy liczyli na ekspansję swoich upraw na bezkresnych terenach zachodniego pogranicza. Obie strony znajdowały religijne argumenty dla obrony swych racji – podziały przebiegały przez te same Kościoły wzdłuż linii północ–południe. W 1859 r. John Brown z grupą bojowników próbował opanować arsenał w Harpers Ferry w nadziei wywołania powstania i obalenia niewolnictwa siłą. Schwytany, zawisł na szubienicy. W następnym roku zrzeszająca abolicjonistów Partia Republikańska nominowała kandydata na prezydenta kongresmena z Illinois Abrahama Lincolna. Nazywał on niewolnictwo monstrualną niesprawiedliwością, która pozwala nieprzyjaciołom wolnych instytucji piętnować Amerykanów jako hipokrytów, i zapowiedział jego zakaz na terytoriach pragnących wejść do USA na prawach stanu.

W listopadzie 1860 r. Lincoln został wybrany na prezydenta. W grudniu Karolina Południowa, stan o największej koncentracji niewolników, ogłosiła secesję. W styczniu i lutym następnego roku z Unii wystąpiło kolejnych sześć stanów: Missisipi, Floryda, Alabama, Georgia, Luizjana i Teksas. W ich ślady pójdzie później pięć dalszych. Secesjoniści tworzą Skonfederowane Stany Ameryki (CSA), wybierają na tymczasowego prezydenta senatora z Missisipi Jeffersona Davisa i w marcu uchwalają konstytucję nowego państwa. Wzoruje się ona na konstytucji USA, z wyjątkiem zapisu o ochronie niewolnictwa. 12 kwietnia siły konfederatów atakują federalny fort Sumter w Charleston. Lincoln odpowiada apelem o mobilizację wojsk w celu stłumienia rebelii.

Biali-czarni

Lincoln do ostatniej chwili próbował zapobiec wojnie. W mowie inauguracyjnej 4 marca wyciągnął rękę do separatystów mówiąc: „nie jesteśmy wrogami, lecz przyjaciółmi”. Zapewnił ich, że nie naruszy instytucji niewolnictwa tam, gdzie ona istnieje, ale podkreślił, że secesja jest nielegalna i że będzie bronił integralności kraju. Konfederaci też ogłosili, że bronią jedynie swej wolności przed tyranią rządu federalnego. Deklaracje te ułatwiły później mistyfikowanie historii wojny secesyjnej i wybielanie niewolnictwa jako systemu sielankowo-paternalistycznego, gdzie czarnym powodziło się lepiej niż ich wolnym braciom na Północy. Żołnierze Północy nie bili się o zniesienie niewolnictwa, a o jedność kraju – podkreślano sugerując moralną symetrię między obu stronami. Ale jedność Unii jako powód wojny pojawiła się dopiero, kiedy USA stanęły przed widmem rozpadu i zapobiegnięcie temu stało się celem nadrzędnym. Zawsze jednak chodziło o niewolnictwo. Lincoln nie chciał akcentować tej kwestii, gdyż sympatyzujące z Konfederacją lub oparte na gospodarce niewolniczej stany graniczne – Kansas, Missouri, Maryland i inne – także mogły odłączyć się od Unii. Rasistowskie uprzedzenia istniały wszędzie.

Unia oczekiwała szybkiego zwycięstwa. Miała więcej ludzi i poczucie moralnej słuszności. Tej ostatniej nie brakowało wszakże i południowcom. Po początkowych zwycięstwach Jankesów ich kampania stanęła w miejscu, m.in. wskutek kunktatorstwa naczelnego dowódcy gen. George’a B. McClellana, którego Lincoln w końcu zwolnił. Wojna toczyła się niemal w całości na Południu, ale wojska Unii nie potrafiły zadać konfederatom decydującego ciosu. We wrześniu 1862 r. kosztem ogromnych strat pokonały ich pod Antietam, ale w grudniu tego roku poniosły dotkliwą klęskę pod Fredericksburgiem. W styczniu 1863 r. Lincoln ogłosił proklamację o wyzwoleniu niewolników, co zachęciło ich do ucieczki z plantacji. Podniosło morale w północnych stanach i zasiało panikę na Południu. Zaciąg czarnych do wojska wzmocnił siły Unii, kiedy werbunek białego rekruta stawał się coraz trudniejszy. Pod koniec wojny w armii Północy walczyło 180 tys. Murzynów.

Kluczowa bitwa

Punktem zwrotnym była bitwa pod Gettysburgiem 1–3 lipca 1863 r. Miasteczko to leży w Pensylwanii, na północ od Waszyngtonu, i głównodowodzący siłami Południa gen. Robert Lee dostrzegł szansę okrążenia stolicy i zmuszenia Lincolna do rozmów pokojowych. Ruszył na Gettysburg z 75 tys. żołnierzy i pierwszego dnia bitwy był bliski zwycięstwa. Unia zdążyła jednak ściągnąć posiłki – urosły one do ponad 83 tys. – a nieporozumienia między Lee i podwładnymi opóźniły jego działania. Trzeciego dnia bitwy piechota konfederatów przypuściła frontalny atak pod dowództwem gen. George’a E. Picketta. Jankesi obronili jednak Gettysburg i zadali wrogowi ogromne straty – zginęło 75 proc. ludzi Picketta. Straty obrońców były pięciokrotnie mniejsze. 4 lipca Lee wydał rozkaz odwrotu.

Gettysburg, podobnie jak inne bitwy, ukazał zapóźnienie taktyki ówczesnych wojsk w stosunku do modernizacji broni. Wynalezione przed wojną gwintowane lufy muszkietów radykalnie poprawiły ich zasięg i celność, co znacznie ułatwiło walkę obronną. Tymczasem dowódcy, jak gen. Lee, uparcie stosowali frontalny atak piechoty w szyku zwartym zgodnie z panującą wtedy na świecie doktryną militarną. Obliczono, że 90 proc. takich ataków w czasie wojny secesyjnej załamało się przy kolosalnych stratach atakujących. Od wojny tej rozpoczyna się okres dominacji walki defensywnej, w okopach, stosowanej później w czasie I wojny światowej. Wiele zresztą wątków i epizodów wojny secesyjnej jakby zapowiadało hekatombę wojen XX-wiecznych: masowa rzeź, ataki na cywilów, obozy dla jeńców wojennych, w których więźniowie umierali z głodu i chorób.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną