Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Syryjska niemoc

MUSTAFA OZER/AFP / EAST NEWS
Demokratyczne protesty w Syrii nie mogą osiągnąć masy krytycznej, odpowiednio dużej, by wstrząsnąć reżimem Baszara Asada. Siły wierne prezydentowi pod hasłem walki z islamistami i terrorystami brutalnie tłumią każdy przejaw buntu.

Ostatnio podczas natarcia na 40-tysięczne Dżisr Szugur przy granicy z Turcją użyto helikopterów oraz około dwustu czołgów i pojazdów opancerzonych. Tak jak wcześniej w Darze i Homsie, wojskowi snajperzy strzelali do demonstrantów, po zdobyciu miasta polowano na podejrzanych o nieposłuszeństwo, burzono domy, w okolicznych wsiach niszczono uprawy i zabijano inwentarz. Z relacji świadków wieje grozą, twierdzą oni, że żołnierze masowo gwałcili kobiety, ci, którzy nie wykonywali rozkazów, byli rozstrzeliwani, wielu zdezerterowało.

Od połowy marca w Syrii zginęło prawie 1,5 tys. cywilów oraz prawdopodobnie kilkuset funkcjonariuszy wojska i policji, aresztowano ponad 10 tys. osób, a kilka, być może nawet kilkanaście tysięcy uchodźców zbiegło do Turcji, gdzie zdani są na pomoc tureckiej opieki społecznej. Dotąd protestowała prowincja, ale Syria to Damaszek i Aleppo, które poza uniwersytetami pozostają w miarę spokojne. Największe syryjskie miasta są bastionami zwolenników prezydenta, popierają go klasa średnia, biznes oraz wojsko, które – inaczej niż w Egipcie – jest ściśle kontrolowane przez rząd. I dopóki wojskowi nie wypowiedzą posłuszeństwa, reżim będzie bezpieczny.

Polityka 25.2011 (2812) z dnia 14.06.2011; Flesz. Świat; s. 10
Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną