Reportaż: Koniec komunizmu w Bengalu Zachodnim

Lech Wałęsa w sari
W Bengalu Zachodnim upadł najdłużej utrzymujący się legalny – bo demokratycznie niegdyś wybrany - komunistyczny rząd świata.
Z czół ścieka zielony proszek. Niektórzy osłaniają głowy chustkami i partyjnymi sztandarami przed żarem lejącym się z nieba. Zielony znak na czole to symbol poparcia dla partii nowej premier.
Joanna Irzabek/Polityka

Z czół ścieka zielony proszek. Niektórzy osłaniają głowy chustkami i partyjnymi sztandarami przed żarem lejącym się z nieba. Zielony znak na czole to symbol poparcia dla partii nowej premier.

Lech Wałęsa będzie ubrany w sari. Żar leje się z nieba. Niektórzy osłaniają głowy chustkami i partyjnymi sztandarami. Z czół spływa zielony proszek. Zazwyczaj hindusi malują w tym miejscu czerwony znak przynależności wyznaniowej, ale dzisiaj kolor czerwony nie jest w dobrym tonie. Zielony znak na czole to polityczny manifest. Pan z teczką, w białej koszuli, lekarz z zawodu, opowiada z bladym uśmiechem: - Możemy mieć tylko nadzieję. Nikt poza komunistami nie miał okazji rządzić tu od dekad.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną