Janusza Palikota kariera w światowych mediach

Szołman na łamach
„Enfant terrible polskiej polityki”, „ekstrawertyczny biznesmen”, „polityczny klaun” – to niektóre z epitetów, jakimi zagraniczne media opisują Janusza Palikota. Jednocześnie zachłystują się jego sukcesem w ostatnich wyborach.
Janusz Palikot radzi sobie nie tylko w polskich, ale też zagranicznych mediach.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Janusz Palikot radzi sobie nie tylko w polskich, ale też zagranicznych mediach.

Zagraniczne media podkreślają obyczajową otwartość Palikota. Na fot. palikot podczas „Marszu Wolnych Konopii” w Warszawie tuż przed wyborami.
Wojciech Surdziel/Agencja Gazeta

Zagraniczne media podkreślają obyczajową otwartość Palikota. Na fot. palikot podczas „Marszu Wolnych Konopii” w Warszawie tuż przed wyborami.

„Wymachujący pistoletem i sztucznym penisem na konferencji prasowej Janusz Palikot dostał łatę ekstremalnego polityka, ale ten rozgłos zapewne mu się opłacił. Zaledwie kilka lat później co dziesiąty wyborca oddał głos na liberalną partię, która nosi imię tego prowokatora” – napisano tuż po ogłoszeniu wyników wyborczych w obszernej analizie w prestiżowym „New York Times”.

Amerykański dziennik zwrócił uwagę, że ostatnie wybory ujawniły głębokie zmiany, jakie dokonały się w polskim społeczeństwie w ostatnich latach. „Wielu Polaków, długo zaszufladkowanych jako głęboko konserwatywni i pobożni katolicy, oddaliło się od Kościoła, szukając świeckiego państwa będącego w większej zgodzie z Europą Zachodnią” – pisze NYT. W Ruchu Palikota dziennik widzi uosobienie tych zmian. A w nim samym tego, który „zerwał z konwencjonalnymi mądrościami i zignorował tradycję obchodzenia się na paluszkach z Kościołem”. Autor tekstu Nicholas Kaulish, który uważa Palikota za sensację wieczoru, porównuje formację, której przewodzi, ze znaną na Zachodzie Partią Piratów. Jednak jak zauważa Kaulish „wieczór wyborczy był wypełniony biznesmenami w garniturach i politycznymi ekspertami z warszawskiego establishmentu, zaś Palikot zapowiada obronę biznesu w parlamencie przed biurokracją i regulacjami”. Przypomina także bogatą biografię polityka - którego już jako nastolatka aresztowano za wezwanie do szkolnego strajku po wprowadzeniu stanu wojennego - a następnie jego drogę do wielkich pieniędzy i wielkiej polityki.

Milioner i prowokator

Janusz Palikot nie jest zupełnie nieznaną postacią w światowych mediach, choć jego gwiazda na dobre rozbłysła już przed wyborami, gdy część mediów wychwyciła wzrost notowań dla jego ugrupowania. Na ostatniej przedwyborczej prostej ukazywały się teksty próbujące fenomen „antyklerykalnego milionera i prowokatora”, jak przed wyborami pisał o Palikocie hiszpański dziennik „El Pais”. Według dziennika, pojawienie się - po raz pierwszy tak otwarcie - antyklerykalnej partii wstrząsnęło krajem, w którym 90 proc. to katolicy. „Mamy dość mówienia nam jak żyć, jak kochać, jak dużo mieć dzieci i z kim. Jesteśmy zmęczeni ubranymi na czarno mężczyznami [księża], którzy decydują, kto może mieć dzieci, na kogo głosować i kto jest Polakiem, a kto nie” – mówi cytowany przez hiszpańską gazetę Janusz Palikot.

W Hiszpanii Ruch Palikota może być interesującym studium przypadku, gdyż i tu w ciągu siedmiu ostatnich lat, gdy na czele tamtejszego rządu stoi socjaldemokrata Jose Luis Zapatero, zaszło sporo zmian. W głęboko katolickiej Hiszpanii rząd Zapatero zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci, zlikwidowano także naukę religii w szkołach. Janusz Palikot ma podobne postulaty, choć nie ma takiej jak Zapatero władzy. Na razie może być „objawieniem”, jak na dzień przed wyborami pisał o nim francuski „Le Monde” uznając, że najważniejszą jego bronią jest charyzma, talent oratorski i język - podobny do tego, jakim mówi ulica. Nie bez satysfakcji gazeta odnotowywała zawiłe polityczne losy polityka, który z sympatii proprawicowych (niegdyś jako współwłaściciel tygodnika „Ozon”) przeszedł na pozycje światopoglądowego i gospodarczego liberalizmu. „Janusz Palikot jest produktem wybuchowej mieszanki, zapożyczającej od lewicy kwestie społeczne i obyczajowe, a od prawicy liberalne podejście do gospodarki” – pisał dziennikarz Le Monde, przypominając także, iż antyklerykalizm polityka przyciągnął do jego formacji wielu młodych.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj