Hiszpanie pytają jak żyć

Hiszpan spada z byka
Hiszpania szykuje się do politycznej zmiany, ale w zmiany na lepsze już nie wierzy.
Ruch Oburzonych, który zaistniał na placu del Sol w Madrycie, szybko rozprzestrzenił się na inne miasta Hiszpanii. Na fot. Barcelona.
Hanna Jarząbek/Polityka

Ruch Oburzonych, który zaistniał na placu del Sol w Madrycie, szybko rozprzestrzenił się na inne miasta Hiszpanii. Na fot. Barcelona.

Ciudad Real to 70-tysięczne miasteczko, 200 km od Madrytu. Jest tu lotnisko z jednym z najdłuższych pasów w Europie. Pachnące nowością terminale nie mają jednak komu służyć. Pod koniec października 2011 r. odleciał stąd ostatni samolot rejsowy. Port lotniczy, którego budowa kosztowała miliard euro i na którym wciąż wiszą firmowane przez urząd miasta plakaty z hasłem „Startują nasze sny”, może być metaforą dzisiejszej Hiszpanii. Kraju, którego premier szczycił się, że jego gospodarka jest jednym z mistrzów ekonomicznej Champions League, a w którym dziś nastroje sięgnęły dna.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną