Pokój i spokój nie są Irakowi pisane

Hulaj dusza
Na zakończenie amerykańskiej obecności w Iraku czekał nie tylko premier Nuri al-Maliki, który od dawna marzył o władzy niepodzielnej, może nie tak okrutnej jak dyktatura Saddama Husajna, ale za to bardziej skutecznej.

Czekali na nią także sunnici i szyici, aby mogli wziąć się za łby bez anglojęzycznej interwencji. Oba odłamy islamu już w przeszłości przysporzyły obywatelom swego kraju sto tysięcy zabitych i pięć milionów sierot pozostających bez należytej opieki. Teraz hulaj dusza... Na odpowiednią chwilę czekają komórki Al Kaidy, pragnące wprowadzić w kraju prawdziwy islam, wspierany ładunkami materiałów wybuchowych. Pierwszego dnia po wyjściu ostatniego „policjanta świata” zginęło w Bagdadzie 49 cywilów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną