Świat

Tetrycy i amazonki

Kobiety w Arabii Saudyjskiej mówią dość

Saudyjkom wciąż nie wolno prowadzić samochodu. Na zakupy jeżdżą więc z kierowcami, którzy są zarazem ich opiekunami. Saudyjkom wciąż nie wolno prowadzić samochodu. Na zakupy jeżdżą więc z kierowcami, którzy są zarazem ich opiekunami. Susan Baaghil/Reuters / Forum
Arabia Saudyjska skończy w tym roku 80 lat. I powolutku dojrzewa do aksamitnej rewolucji pod wodzą księżniczki i gospodyń domowych.
18-letnia Dalma Ruszdi Malhas będzie jedyną kobietą w reprezentacji Arabii Saudyjskiej na igrzyskach w Londynie.Actionplus / TopFoto/Forum 18-letnia Dalma Ruszdi Malhas będzie jedyną kobietą w reprezentacji Arabii Saudyjskiej na igrzyskach w Londynie.
O równouprawnienie kobiet walczy księżniczka Amira, gwiazda saudyjskiego Twittera.Fahad Shadeed/Reuters/Forum O równouprawnienie kobiet walczy księżniczka Amira, gwiazda saudyjskiego Twittera.

Jego wysokość Abdullah w rok jubileuszowy wjedzie nowym, superszybkim pociągiem. 13 wagonów dla Strażnika Dwóch Świętych Meczetów i jego świty powstaje na południu Hiszpanii. Na pokładzie będzie sala audiencyjna, sypialnia, jadalnia i pokoje konferencyjne, a płatki szczerego złota ozdobią sufity. Całość ma być szczelnie odizolowana od dokuczliwych drobinek piasku pustyni i pędzić 320 km na godzinę – tak by w niecałe dwie i pół godziny pokonać 444 km między Mekką a Medyną, świętymi miastami islamu, gdzie mieszczą się bliźniacze meczety z królewskiej tytulatury. Zwykłymi pociągami popędzą też zwykli śmiertelnicy – nawet do 160 tys. pielgrzymów dziennie ma sunąć po torach nowiutkiej linii kolejowej wzdłuż brzegu Morza Czerwonego.

Władcy absolutni z dynastii Saudów pilnie potrzebują wielkich budów i głośnych sukcesów, by przekonać 28 mln swoich poddanych, że Arabii nie potrzeba żadnych rewolucji. Na wszelki wypadek dom Saudów wykupił polisę od rewolt: pompuje właśnie w gospodarkę 130 mld dol. z wydobycia ropy naftowej. Na życzenie króla pieniądze idą dosłownie na wszystko – od pensji dla budżetówki, wojska i duchownych, przez stypendia, zasiłki dla bezrobotnych i potrzebujących mieszkania, wsparcie dla szpitali, po odsalanie wody morskiej i produkcję energii elektrycznej.

Bez rozdawnictwa prądu, wody i benzyny (równowartość 40 gr za litr) bliskowschodnie rewolucje już dawno przekroczyłyby granice królestwa. Wszędzie wokół Arabowie zażądali zmian i podziękowali dotychczasowym przywódcom: znikła znajoma twarz Hosniego Mubaraka w sąsiednim Egipcie, w lutym na przymusową emeryturę odchodzi prezydent Jemenu Ali Abdullah Saleh, nie żyje Muammar Kadafi (on akurat w Rijadzie miał kiepskie notowania), a Tunezyjczyka Ben Alego można odwiedzić już tylko w jednym z saudyjskich szpitali. Na dodatek to Amerykanie pochwalili te zrywy i teraz Saudowie zastanawiają się, czy potężny sojusznik przyjdzie z odsieczą, gdy poddani zaczną szturmować pałace w Rijadzie.

Tysiące książąt

Król Abdullah skończy w tym roku 88 lat, a jego przyrodni brat i następca tronu książę Nadżef jest raptem dekadę młodszy i równie schorowany. Monarcha i premier w jednej osobie od lat cierpi na poważną kontuzję kręgosłupa i inne schorzenia właściwe jego wiekowi. Z kolei książę, który od 1975 r. żelazną ręką ministra spraw wewnętrznych trzyma aparat bezpieczeństwa, ma ciężką cukrzycę i poważne kłopoty z chodzeniem. Liberalny król jest lubiany, twardogłowy książę budzi postrach, a ich krewni wywołują bardzo mieszane uczucia. Chodzi o, bagatela, 7 tys. książąt i książątek kontrolujących kraj, urzędy i poszczególne dziedziny gospodarki. Każdemu z monarszej rodziny przysługuje comiesięczne stypendium państwowe, od kilkuset dolarów dla najniżej urodzonych, po setki tysięcy dla królewskich braci.

Książęta traktują gospodarkę jak patrymonialny folwark, dziedziczą stanowiska, wskutek czego około 120 tys. Saudyjczyków to dolarowi milionerzy, do których wzdycha cała branża luksusowa świata. Ale miliony ludzi są biedne i przede wszystkim młode: 70 proc. Saudyjczyków nie skończyło jeszcze 30 lat, połowa nie ma 16. Co trzeci młody Saudyjczyk jest bez pracy i widoków na tanie mieszkanie. Mimo rosnących wpływów z ropy zwykłym Saudyjczykom żyje się gorzej, bo pensje są niższe niż jeszcze kilka lat temu. No i kobiety, a coraz częściej także ich mężowie, domagają się poluzowania ultrakonserwatywnych rygorów obyczajowych, spychających Saudyjki do roli bezwolnych, ślepo posłusznych córek i żon.

Nic więc dziwnego, że Arabia poznała smak buntu. Tak jak w Tunezji zaczęło się od samospalenia pewnego 65-latka w prowincjonalnej Samicie. Kilka dni później odezwała się Dżudda, najbardziej liberalne saudyjskie miasto na brzegu Morza Czerwonego, gdzie kilkaset osób wyszło na ulice i protestowało przeciw fatalnemu stanowi zabezpieczeń miasta przed powodzią. Policja pozwoliła im protestować kwadrans, po czym dla przykładu zwinęła pół setki demonstrantów. Ale bunt przeniósł się na wschód, nad brzeg Zatoki Perskiej, do miasta Katif, zamieszkanego przez szyitów, stanowiących mniejszość w sunnickiej Arabii. W kwietniu i maju doszło tam do gigantycznych – jak na Arabię Saudyjską – demonstracji. Protestowało do tysiąca osób.

Dotychczas działalność wolnomyślicieli ograniczała się co najwyżej do pisania petycji do króla. I choć jest to najbardziej tradycyjna forma kontaktu z władcą w monarchiach muzułmańskich, to w poprzednich latach nieliczni sygnatariusze z reguły marnie kończyli. W 2005 r. sąd skazał na kilka lat więzienia dwóch profesorów i poetę, którzy zażądali ustanowienia konstytucji – ich proces był o tyle wyjątkowy, że nie odbywał się za zamkniętymi drzwiami, a oskarżonym po raz pierwszy przydzielono obrońców. Szyitom w Katifie pozwolono już protestować, bo Saudowie zobaczyli, czym kończy się pałowanie demonstrantów w Tunezji i Egipcie.

Dla równowagi prawa do protestu odmówili jednak mieszkańcom Bahrajnu. Co prawda w porównaniu z Arabią Saudyjską wyspiarski Bahrajn to ledwie emiracik, ale dość kłopotliwy. Tamtejszy król i jego kamaryla to sunnici, ale niezadowoleni mieszkańcy są szyitami. Gdyby ci obalili swego króla, Saudowie mieliby pod nosem szyicką Kubę, położoną niebezpiecznie blisko najcenniejszych pól naftowych. Dlatego 14 marca w ramach bratniej pomocy saudyjskie czołgi wjechały po moście na wyspę i rozpoczęły okupację Bahrajnu.

 

 

Samochodem do demokracji

Gdy ucichły szyickie demonstracje, rewolucję w swoje ręce wzięły kobiety. Szlak przetarła Nadżla Hariri z Dżuddy, która na fali arabskiej wiosny zadała bolesny cios jednemu z filarów saudyjskiego porządku społecznego: wsiadła do auta na miejscu kierowcy i samodzielnie wyjechała na ulicę, na dodatek nagrała film z wyczynu i umieściła go w Internecie. Szybko znalazła naśladowczynie, skrzyknęły się na Facebooku, część z nich posługiwała się międzynarodowymi prawami jazdy albo uprawnieniami zdobytymi w Egipcie lub Libanie. Niektóre zostały zatrzymane, skazano je na areszt i kary chłosty, inne wywinęły się policji tylko dzięki ciętemu językowi. Panie walczące o nieskrępowaną jazdę nie są radykalnymi feministkami, to najczęściej gospodynie domowe. Twierdzą, że od auta wszystko się zaczyna.

Zgodnie z saudyjską interpretacją szariatu kobiety muszą być odseparowane od mężczyzn, w związku z czym nie mogą korzystać z komunikacji miejskiej, wspólnych wind i restauracji. Dziwaczna segregacja, podobnie jak kiedyś apartheid, jest egzekwowana do końca: w pożarze szkoły dla dziewcząt w 2002 r. zginęło kilkanaście uczennic, ponieważ strażacy nie chcieli wyprowadzić ich z płonącego budynku. Kobietom nie wolno również opuszczać domu bez zgody i towarzystwa męża, brata, ojca, syna albo kuzyna, o każdym ich kroku, łącznie z wyborem miejsca pracy, decyduje męski opiekun. W miejscach publicznych muszą być zakryte, najlepiej nikabem, nie wolno im też przebywać samotnie w towarzystwie obcych mężczyzn.

Nieposłuszeństwa tropi Komitet Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu, czyli słynna policja religijna. Złamanie wielu z tych zakazów grozi upokarzającą chłostą. Sposobem na obejście restrykcyjnego prawa może być zatrudnienie kierowcy obcokrajowca (pracują ich w Arabii Saudyjskiej już 4 mln), traktowanego jako członka rodziny, który zawiezie kobietę np. na zakupy czy po dzieci do szkoły. Problem w tym, że pensja szofera to zazwyczaj jedna trzecia dochodów rodziny z klasy średniej. Oszczędni i postępowi zaczynają się więc stawiać.

Nikt nigdy nie wydał kobietom formalnego zakazu prowadzenia samochodu, ale muzułmańscy duchowni stoją za zwyczajem murem, w czym mają wsparcie konserwatywnych naukowców; np. prof. Kamala Subhiego, który w grudniu dowiódł naukowo wątpliwymi metodami, że gdy kobiety dostaną prawa jazdy, Arabia Saudyjska stoczy się ku moralnej zgniliźnie, w jakiej tkwią społeczeństwa, które to zrobiły. Ten nierozważny krok otworzy pole do działania szatana, przyczyni się do rozwoju homoseksualizmu, pornografii, prostytucji i rozwodów, w ciągu 10 lat wyginą saudyjskie dziewice. Te wnioski zostały oficjalnie przedłożone królewskiej radzie.

Księżniczka w terenówce

Saudyjskie kobiety są zażenowane rewelacjami Subhiego i przypominają, że nawet Mahomet pracował w firmie handlowej swojej pierwszej żony, starszej o 15 lat zamożnej wdowy, która sama poprosiła proroka o rękę.

„Chcemy równych praw, dostałyśmy je od Boga” – wzywa gwiazda saudyjskiego Twittera księżniczka Amira, czwarta żona wielkiego inwestora giełdowego i 20 najzamożniejszego biznesmena świata, księcia Walida ibn Talala (który właśnie zainwestował 300 mln dol. w akcje Twittera). 28-letnia Amira stała się rzeczniczką saudyjskich kobiet i podobnie jak wiele z nich ma dyplom zachodniej uczelni. Mówi swobodnie po angielsku, za granicą nikabu ani żadnej chusty nie nosi, uwielbia jeździć terenówką po pustyni i zgadza się z Saudyjkami, że zatrudnianie kierowców to niepotrzebna rozrzutność.

Stryjowie jej męża – król, a zwłaszcza książę następca – wierzą jednak, że zgoda na prawa jazdy dla kobiet uruchomi lawinę żądań. Dlatego król Abdullah bardzo ostrożnie zapowiada jakiekolwiek reformy. Owszem, sugeruje, że kobiety kiedyś będą mogły jeździć, ale na razie społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe.

Cztery lata temu kobiety dostały pozwolenie na pracę, już w 2014 r. zagłosują w wyborach lokalnych, będą mogły też kandydować. No i mają dowody osobiste, które zaraz po atakach z 11 września 2001 r. wręczył im nieopatrznie minister spraw wewnętrznych, czyli książę następca. W pierwotnym zamyśle dokumenty miały pomóc w identyfikacji terrorystów Al-Kaidy przebierających się za kobiety. Ale pomogły kobietom w zakładaniu kont w bankach, bo panie nie potrzebowały już asysty mężczyzn, którzy dotąd potwierdzali ich tożsamość.

Ten rok może być symbolicznym początkiem końca saudyjskiego świata. Oto ani król, ani wszechmocny książę Nadżef, tylko drobna 18-letnia amazonka będzie ratować honor królestwa. Dalma Ruszdi Malhas całkiem nieźle jeździ konno, wystarczająco dobrze, by występować w poważnych międzynarodowych zawodach. Startuje za pieniądze rodziców, a na zawody latała jako osoba prywatna, bo władze Arabii nie życzą sobie, by panie pociły się pod zielonym sztandarem z muzułmańskim wyznaniem wiary. Teraz – przynajmniej jednorazowo – muszą zmienić zdanie.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski postawił Saudów pod ścianą, zagroził bowiem, że saudyjscy sportowcy zostaną wykluczeni z londyńskiej olimpiady, jeśli nie przywiozą ze sobą choć jednej sportsmenki. W kraju, gdzie w szkołach zabrania się dziewczynkom uprawiania sportu, trudno o kobietę z kwalifikacją olimpijską, ma ją tylko Dalma.

I wreszcie koniec drugi: według niektórych pesymistycznych speców od ropy naftowej, w tym roku królestwo dobije do tzw. peak oil, szczytu wydobycia, po którym zacznie ono spadać. Sprawka szatana?

Polityka 01.2012 (2840) z dnia 03.01.2012; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Tetrycy i amazonki"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną