Co dziś znaczy suwerenność

Pytania o suwerenność
Zastanawiająco wielu polityków w Polsce i w Europie mówi dziś o groźbie utraty suwerenności. Ale czy w świecie wielkich zależności państwa mogą być jeszcze w pełni suwerenne? I czy niepełna suwerenność oznacza utratę niepodległości?
Retoryka suwerenności staje się szczególnie popularna. Jaki ma dzisiaj sens?
Mirosław Gryń/Polityka

Retoryka suwerenności staje się szczególnie popularna. Jaki ma dzisiaj sens?

Premier Viktor Orbán – reagując na unijne żądania zmiany niedawno uchwalonych węgierskich ustaw – powiedział, że Węgry nie będą kolonią i porównał unijne urzędy do sowieckiego aparatu władzy.
Unia Europejska

Premier Viktor Orbán – reagując na unijne żądania zmiany niedawno uchwalonych węgierskich ustaw – powiedział, że Węgry nie będą kolonią i porównał unijne urzędy do sowieckiego aparatu władzy.

Sejm jest reprezentacją suwerennego narodu, ale jego decyzję może obalić niewielkie grono sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I tego wyroku Sejm nie może uchylić.
Krzysztof Białoskórski/Kancelaria Sejmu RP

Sejm jest reprezentacją suwerennego narodu, ale jego decyzję może obalić niewielkie grono sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I tego wyroku Sejm nie może uchylić.

Między Węgrami i Unią doszło znowu do pyskówki. Premier Viktor Orbán – reagując na unijne żądania zmiany niedawno uchwalonych węgierskich ustaw – powiedział, że Węgry nie będą kolonią i porównał unijne urzędy do sowieckiego aparatu władzy. Grecy uważają unijną kontrolę swego budżetu za upokarzające łamanie praw narodowych. Przeciw ograniczaniu polskiej suwerenności (tym razem przez unijny pakt fiskalny) protestuje Jarosław Kaczyński. Jak można – pyta prezes PiS – „zrzec się suwerenności na rzecz nowych, niedemokratycznych instytucji międzynarodowych, które będą rościły sobie prawa do ustalania budżetu państwa, a więc wysokości podatków, płac i emerytur?”.

Sztandar suwerenności podnoszą ludzie z różnych grup. W dobie kryzysu, gdy naturalnym odruchem jest szukanie schronienia we własnych granicach, retoryka suwerenności staje się szczególnie popularna. Jaki ma dzisiaj sens?

Co oznacza suwerenność w XXI w.? W poszukiwaniu odpowiedzi warto cofnąć się o ponad 200 lat do Ameryki. Sam Benjamin Franklin, jeden z Ojców Stanów Zjednoczonych Ameryki, pisał w liście do Francji o projekcie konstytucji USA: „Jeśli się nam powiedzie, nie widzę powodu, dlaczego wy (Europejczycy) nie mielibyście spróbować utworzenia federacji wszystkich rozmaitych państw i królestw”. Franklin nie był pewien powodzenia, gdyż federaliści ścierali się z obrońcami suwerenności poszczególnych stanów czy raczej państw – zwróćmy uwagę, że state to po angielsku „państwo”.

Teksańczycy do dziś kolportują mylną informację, że ich Republika Teksasu była jedynym stanem, który przystąpił do Stanów Zjednoczonych jako suwerenne państwo. Właściwie wszystkie z Trzynastu Kolonii były niepodległe i suwerenne, zanim utworzyły federację w 1788 r. Oddawanie przez poszczególne stany (dawne kolonie) części uprawnień rządowi federalnemu szło niesłychanie opornie. I zadziwiające, jak ówczesne spory przypominają dzisiejsze kłótnie w Unii! Delegat Delaware, jednego z najmniejszych stanów, próbował montować przymierze małych i zalecał, by bacznie pilnować, jak zachowują się duzi, bo „na pewno będą zawierać koalicje, by połykać małe kraje poprzez przyłączanie, podział albo zubożenie ich”.

Suwerenność była w centrum wszystkich ówczesnych sporów. Jerzy Waszyngton tłumaczył na Konwencji w Filadelfii w 1787 r., że przyszły rząd federalny nie może zapewniać bezpieczeństwa wszystkim i równocześnie zagwarantować każdemu stanowi wszystkich suwerennych praw. Stany muszą poświęcić część swej suwerenności i trudno z góry o jej podział pomiędzy rząd centralny i stany – „bo to też zależy od sytuacji, zwyczajów i poszczególnych interesów”. Dziś widać jasno, że rezygnacja z suwerenności, której się tak bano, była pozorna.

Jednostka a państwo

Waszyngton, przekonując do federacji, powoływał się na przykład pojedynczego człowieka, który wchodząc do społeczeństwa musi oddać część swojej swobody. Wolny obywatel wcale nie jest panem swej woli. Podlega setkom norm Kodeksu cywilnego, rodzinnego, Kodeksu pracy, przepisom drogowym, sanitarnym, musi się poddawać egzaminom sprawdzającym jego kwalifikacje. Przykłady można mnożyć, większość uzna te ograniczenia za oczywiste.

Oczywiście porównanie państwa z jednostką kuleje. Przede wszystkim jednostka nie tworzy dla siebie praw, raczej im podlega. Państwo natomiast tworzy prawa. Jednak nawet i ono, choć suwerenne, podlega coraz to ciaśniejszym ramom. Popatrzmy, jak rozmaite atrybuty suwerenności państwowej zmieniły się w ciągu ostatniego półwiecza. Oto przykład najściślej związany z suwerennością, bo dotyczy obrony narodowej. Chodzi o broń jądrową. Ogromna większość suwerennych państw zawarła Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), czyli dobrowolnie się jej wyrzekła, mimo że kilka wcale nie zamierza z niej zrezygnować. Polska też podpisała ten traktat. Można powiedzieć, że to przykład abstrakcyjny, nie miała środków na jej skonstruowanie. Ale są kraje, które mając pełne możliwości zrezygnowały, jak Szwecja i RPA. Uznały, że bez tej broni są bezpieczniejsze. Czyli dobrowolne osłabienie siły wojskowej może służyć suwerenności?

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną