Do czego służą rytuały przejścia

Ludzie po przejściach
Jakie znaczenie miały kiedyś rytuały przejścia i po co nam wciąż potrzebne wszystkie te rodzinno-plemienne ceremonie?
Żydowskie postrzyżyny.
Menahem Kahana/EAST NEWS

Żydowskie postrzyżyny.

Irak, siedmioletnia dziewczynka poddawana klitoridektomii.
Andrea Bruce/The Washington Post/Getty Images/Flash Press Media

Irak, siedmioletnia dziewczynka poddawana klitoridektomii.

Indiański taniec słońca.
akg-images/EAST NEWS

Indiański taniec słońca.

Ślady po biczowaniu (w niektórych plemionach etiopskich bicie kobiet jest częścią rytuału przejścia...mężczyzn).
Nigel Pavitt/Getty Images

Ślady po biczowaniu (w niektórych plemionach etiopskich bicie kobiet jest częścią rytuału przejścia...mężczyzn).

W chacie unosił się dym, zapach potu i krwi. Budowano ją przez trzy dni wokół ceremonialnego słupa, czemu towarzyszyły tańce i śpiewy. Czwartego dnia wyczerpani głodówką i bezsennością kandydaci na wojowników stawali przed szamanem. Każdemu z nich nacinano skórę na piersiach i plecach, by włożyć w rany kołki, o które zaczepiano zwisające ze słupa rzemienie. Młodzieńcy tańczyli dalej godzinami, śpiewając pieśń cierpienia. Co jakiś czas rzemienie napinano, tak że ich ciała unosiły się kilka metrów nad ziemię. Torturowani tracili przytomność z bólu, naciągnięta skóra pękała, lała się krew.

Wstrząśnięty widokiem obrzędu Indian Mandan amerykański malarz i podróżnik George Catlin pisał w 1834 r., że spokój, z jakim znosili tortury, przechodził wszelkie pojęcie. „Gdy nóż krajał ich ciało, to czułem to niemal na sobie, oni spoglądali na mnie z łagodnym uśmiechem, a mnie mimo woli płynęły łzy”.

Taniec Słońca, praktykowany przez Indian Prerii, miał różne funkcje, choć głównie był obrzędem inicjacyjnym – po przejściu tej próby młodzieńcy stawali się wojownikami.

Gdy masz już imię

Na początku XX w. etnograf francuski Arnold van Gennep wprowadził do antropologii termin rites de passage – obrzędy przejścia. Zaliczył do nich rytuały związane z narodzinami, inicjacją i śmiercią, które zmieniają status człowieka. Według niego zazwyczaj dzielą się one na trzy etapy – wyłączenia, zawieszenia i włączenia. W trakcie pierwszej fazy człowiek opuszcza społeczność (często wręcz jest symbolicznie uśmiercany), w drugiej znajduje się w rytualnym zawieszeniu między światami, by w trzeciej, po odbyciu odpowiednich czynności, wrócić na łono społeczności.

Zgrabną i przemawiającą do wyobraźni teorię van Gennepa wielokrotnie podważano zarzucając jej, że nie wszystkie obrzędy przejścia zachowują zaproponowany przez niego trójpodział, przede wszystkim jednak podkreślano, że jego koncepcja nie dotyczy tzw. kultur magicznych. W kulturach niemających wyraźnego rozdzielenia sfery sacrumprofanum, nie istnieje możliwość zawieszenia „między światami”. Chociażby u zamieszkujących Wenezuelę Indian Panare, u których nie istnieje podział na te dwie sfery, nie ma bogów i świątyń.

Pierwszym obrzędem, włączającym do wspólnoty nowego członka, jest zwykle nadanie imienia. U nas chrzest odbywa się stosunkowo szybko, gdzie indziej czeka się, aż dziecko będzie samodzielne i wzrosną szanse na jego przeżycie (np. u Bantu w momencie pojawienia się pierwszych zębów stałych). Członkowie niektórych ludów zmieniają imiona na każdym etapie życie. Pokłosiem tego jest u nas imię od bierzmowania, przezwiska i przydomki, jakimi nazywają nas znajomi ze szkoły, studiów i w różnych grupach (np. subkulturach, gangach), oraz imię nadawane w zakonach mniszkom i mnichom.

U Indian Panare nadanie imienia tubylczego łączy się z rytualnym założeniem przepaski biodrowej, symbolizującej dorosłość, nie ma jednak wyznaczonego wieku, kiedy to następuje – decydują rodzice. W przypadku dziewcząt dowód dorosłości to urodzenie dziecka. – Chłopcy stają się mężczyznami czerpiąc z zewnątrz, poprzez naśladowanie innych członków grupy. Dla nich założenie przepaski biodrowej to obrzęd ułatwiający przemianę wewnętrzną, nie wszyscy go jednak przechodzą – tłumaczy dr Tarzycjusz Buliński z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Wynika to z braku dogmatyzmu, trudności nakłonienia członków rodziny do wysiłku przygotowania święta dla wielu osób, przede wszystkim jednak z tego, że według nich dorosłość to wynik kształtowania człowieka od urodzenia. Inicjacja to tylko jeden ze sposobów, aby ten kształt wzmocnić, bo dorosły Panare to po prostu ta osoba, która tworzy kolejne byty, czyli ma dzieci.

Gdy wyrastasz z szortów

W kulturze słowiańskiej koniec dzieciństwa wyznaczały postrzyżyny – symboliczne ścięcie dziecięcych loków. Do niedawna wyraźnym znakiem wyjścia z dzieciństwa była też zmiana sposobu ubierania – krótkie spodenki zamieniano na długie, spódniczki na długie suknie. W kulturze muzułmańskiej nadal wraz z pierwszą miesiączką dziewczęta zaczynają nosić na głowach chustki. W chrześcijaństwie momentowi opuszczenia dzieciństwa nadano rytualną oprawę, jaką jest pierwsza komunia, ale upowszechnienie edukacji sprawiło, że funkcję tę częściowo przejęła szkoła wprowadzając ceremonie pasowania na ucznia.

Ustalenie, kiedy stajemy się dorośli, to sprawa niełatwa. Nawet najbardziej oczywisty wyznacznik – fizyczne dojrzewanie – może przebiegać w różnym czasie, w zależności od miejsca urodzenia, klimatu i genów. U chłopców trudniej to uchwycić. Być może dlatego u ludów plemiennych to oni częściej poddawani byli obrzędom sprawdzającym i potwierdzającym ich dojrzałość. My stajemy się dorośli z urzędu wraz z ukończeniem 18 lat, w kulturach, w których nie liczono wieku tak skrupulatnie, rok urodzin nie miał znaczenia, więc obrzędy inicjacyjne organizowano dzieciom w różnym wieku (np. u Aborygenów i Indian Prerii między 12 a 30 r. życia).

O dorosłości świadczy też świadomość społeczna, miejsce w grupie i wynikające z tego obowiązki oraz przywileje. W dzisiejszym świecie przejście z dzieciństwa do dorosłości to proces długi i skomplikowany. Określenie „młodzież” – dla nastolatków między 13 a 18 r. życia – zaczęło funkcjonować na początku XIX w. Tej nowo powstałej kategorii wiekowej przypisano nowe prawa i obowiązki. Obowiązek wysyłania dzieci i młodzieży do szkół skutecznie odciął je od świata dorosłych.

W przeszłości, a u ludów plemiennych do dzisiaj, pojęcia młodzieży w ogóle nie ma. Dzieci dojrzewają społecznie stopniowo i znacznie wcześniej, gdyż od wczesnego dzieciństwa pomagają rodzicom w pracy. Inicjacja – ważne społeczne wydarzenie – jedynie przypieczętowuje ich dorosłość i pokazuje wspólnocie, że ma nowego członka gotowego na przejęcie dorosłych obowiązków. – U nas wrażenie, że jest się młodzieżą, wydłuża się w nieskończoność, społeczności plemienne nie lubią stanów takiej niepewności i zawieszenia – tłumaczy antropolog religii prof. Andrzej Szyjewski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Tam tę sytuację trzeba zmienić raz na zawsze, stąd inicjacje plemienne, które są porządnym wprowadzeniem, pozostawiającym znak na całe życie. Czy to przy użyciu chirurgii rytualnej, czy tortur.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną