Świat

Grecka ruletka

Veni, vidi, vici – powiedział Nikos Mihaloliakos, lider skrajnie prawicowego ugrupowania Złoty Świt, po ogłoszeniu wyników wyborów do greckiego parlamentu.

Jego partia zdobyła prawie 7 proc. głosów, a tym samym 21 miejsc w greckim Vouli. To największy jak dotychczas polityczny sukces nacjonalistów i neofaszystów, którzy w kampanii zapowiadali, że raz na zawsze oczyszczą ulice greckich miast z nielegalnych imigrantów.

Inne niespodzianki greckich wyborów to rekordowo niska frekwencja (ok. 60 proc.) oraz bardzo słaby wynik dwóch największych partii, które od 40 lat zdecydowanie wygrywały każde głosowanie. Poparcie dla socjalistycznego PASOK, który trzy lata temu przejmował władzę, spadło z 44 do 13 proc. (41 mandatów). Konserwatywna Nowa Demokracja zwyciężyła, ale zdobyła niespełna 19 proc. głosów (108 mandatów).

Grecy postanowili ukarać stare partie za korupcję, lata nieudolnych rządów i nieskuteczną walkę z potężnym kryzysem. Dużo odważniej zagłosowali na partie małe i młode. Świetne wyniki osiągnęły koalicja partii skrajnej lewicy Syriza – ponad 16 proc., oraz rozłamowcy z Nowej Demokracji Niezależni Grecy – 10,6 proc. Rozproszenie mandatów sprawia, że zbudowanie koalicji rządzącej będzie niezmiernie trudne. Nowa Demokracja i PASOK mają razem tylko 32 proc. głosów – za mało, by odnowić wielką koalicję. Lider prawicy Antonis Samaras ma zaledwie trzy dni na sformowanie rządu, a jeśli mu się to nie uda, inicjatywa przejdzie w ręce szefa lewicy Evangelosa Venizelosa. Jeśli koalicja nie powstanie, Grecję czekają ponowne wybory za około miesiąc – demokratyczna ruletka będzie się kręcić tak długo, aż uda się wyłonić rząd.

Cierpliwość rynków finansowych jest jednak na wyczerpaniu. Wciąż nie wiadomo, czy Grecja będzie przestrzegać planu cięć i reform przyjętego w zamian za pomoc finansową, a co za tym idzie, czy pozostanie przy unii walutowej, czy też ogłosi pełne bankructwo i przywróci drachmę. A to oznacza nawrót kryzysu strefy euro, na dodatek w warunkach wzmożonej niepewności po zwycięstwie François Hollande’a, który kwestionuje dyktat Angeli Merkel.

Autor jest dziennikarzem TOK FM

Polityka 19.2012 (2857) z dnia 09.05.2012; Komentarze; s. 12
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną