Prawa gejów w USA - czas wielkich zmian

Od Milka do Obamy
Barack Obama poparł małżeństwa homoseksualne. Dla liberalnej Ameryki to zwieńczenie walki o prawa obywatelskie ostatniej wielkiej grupy dyskryminowanych – po kobietach i Afroamerykanach.
Parada gejów w Chicago, 2003 r.
EAST NEWS

Parada gejów w Chicago, 2003 r.

Parada gejów w Nowym Jorku, 2011 r.
VideoPhotoholic/Flickr CC by SA

Parada gejów w Nowym Jorku, 2011 r.

Harvey Milk (z lewej) i burmistrz San Francisco George  Moscone, 1977 r.
AP/EAST NEWS

Harvey Milk (z lewej) i burmistrz San Francisco George Moscone, 1977 r.

Maggie Cunningham i Sarah Stephens, specjalistki ds. informacji na Uniwersytecie Maryland, wzięły ślub w Kanadzie, tam małżeństwa homoseksualne są legalne od dłuższego czasu, a Maggie jest obywatelką kanadyjską. Oświadczenie prezydenta Obamy w wywiadzie dla telewizji ABC, że pary tej samej płci powinny móc się pobrać, przyjęły z radością. W USA małżeństwa takie zalegalizowano na razie tylko w sześciu stanach i w Waszyngtonie, ale nie na szczeblu federalnym, więc nawet mieszkające w stolicy Maggie i Sarah nie mogą korzystać ze wszystkich świadczeń i przywilejów przynależnych parom małżeńskim. Nie zmienia tego także sama deklaracja prezydenta – bo musi tu wkroczyć Kongres albo Sąd Najwyższy – ale wzmocniła nadzieje amerykańskich homoseksualistów, że to już tylko kwestia czasu.

Choć Obama długo wahał się z wyraźnym poparciem małżeństw gejów, to należało się spodziewać, że prędzej czy później się zdecyduje, bo w czasie swych rządów zrobił wiele na rzecz rozszerzenia praw homoseksualistów. W Pentagonie, mimo oporów wojskowych, przeforsował zniesienie polityki Don’t Ask, Don’t Tell (Nie pytaj i nie mów) i w konsekwencji legalizację służby jawnych gejów w armii. Podpisał ustawę rozciągającą pojęcie „przestępstw z nienawiści” (hate crimes) na przemoc przeciwko mniejszościom seksualnym.

W zeszłym roku jego rząd postanowił nie egzekwować za pomocą sądów przepisów ustawy o obronie małżeństwa – podpisaną w 1996 r. przez demokratycznego prezydenta Billa Clintona – która definiuje małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, blokując uznanie małżeństw homoseksualnych w całym kraju. Ostatnio Obama znalazł się pod presją swego własnego wiceprezydenta Joego Bidena, który wystąpił przed szereg i oświadczył, że małżeństwa gejów i lesbijek zupełnie mu nie przeszkadzają.

Obama płynie na fali rosnącej tolerancji Amerykanów wobec homoseksualizmu. Dekadę temu tylko około 30 proc. społeczeństwa popierało małżeństwa gejowskie, jeszcze w 2008 r. w sondażu Pew Research Center raptem 39 proc. W najnowszym sondażu tego ośrodka liczba zwolenników (47 proc.) przewyższa grupę oponentów (43 proc.). To różnica mieszcząca się w granicach błędu statystycznego, ale trend jest niezaprzeczalny i potwierdzają go inne badania opinii.

Zwłaszcza młode pokolenie nie widzi żadnego problemu w tym, że homoseksualiści chcą się pobierać. A na tle kryzysu instytucji małżeństwa, mody na bycie singlem i rosnącej liczby rozwodów, w Ameryce żartuje się nawet dobrodusznie, że „już tylko geje chcą się żenić”, czym ratują tradycyjny ład społeczny. Ale rozwodów wśród gejów też jest dużo – około 50 proc., czyli tyle samo, co wśród heteroseksualistów, i coraz więcej adwokatów ma nową specjalność.

Narodziny ruchu

Ameryka pokonała ogromny dystans od czasów usankcjonowanej prawem homofobii. Na początku lat 50. XX w. Departament Stanu, czyli amerykańskie ministerstwo spraw zagranicznych, nie zatrudniał gejów, uznając ich za zbyt podatnych na szantaż, a więc ryzyko dla bezpieczeństwa państwa. Na straży zakazu stało FBI sporządzające listy prominentów podejrzanych o homoseksualizm. Szykanowano odwiedzających gejowskie bary i restauracje. Uchwalane w latach 60. ustawy o równych prawach obywatelskich chroniły Afroamerykanów i inne mniejszości etniczno-rasowe, kobiety i niepełnosprawnych, ale nie objęły mniejszości seksualnych. Jeszcze w 1973 r. podręcznik diagnostyki Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego określał homoseksualizm jako formę zaburzenia psychicznego.

W czerwcu 1969 r. geje po raz pierwszy twardo przeciwstawili się prześladowaniom – doszło do starć z policją, która wtargnęła do gejowskiego klubu Stonewall Inn w dzielnicy Greenwich Village na nowojorskim Manhattanie. Zamieszki uważa się za narodziny ruchu obrony praw homoseksualistów, który wykluwał się już wcześniej, choć z początku nieśmiało. W rok po Stonewall ulicami Nowego Jorku, Chicago i Los Angeles przeszły pierwsze pochody Gay Pride, Gejowskiej Dumy. Dziś odbywają się na całym świecie.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną