Dylemat świata: zaciskać pasa czy nie?

Modlitwa o wzrost
Od dwóch lat w Europie rządzi polityka oszczędzania pod dyktando Niemiec. Teraz nowy prezydent Francji stawia na wzrost, a Grecja odmawia dalszego zaciskania pasa. Koniec eurokryzysu czy początek eurokatastrofy?
Wielka Brytania, której Cameron zaordynował „cięcia dla wzrostu”, notuje spadek PKB już od początku roku. Na fot. protesty w Londynie.
neil cummings/Flickr CC by SA

Wielka Brytania, której Cameron zaordynował „cięcia dla wzrostu”, notuje spadek PKB już od początku roku. Na fot. protesty w Londynie.

Schröder podniósł wiek emerytalny, zliberalizował prawo pracy, obciął zasiłki dla bezrobotnych i zdławił płace w przemyśle. Merkel zbiera dziś owoce reform Schrödera i ma tytuł, by żądać od innych podobnych wyrzeczeń.
Presleyjesus/Flickr CC by 2.0

Schröder podniósł wiek emerytalny, zliberalizował prawo pracy, obciął zasiłki dla bezrobotnych i zdławił płace w przemyśle. Merkel zbiera dziś owoce reform Schrödera i ma tytuł, by żądać od innych podobnych wyrzeczeń.

Gdy upadła Grecja, strach przed bankructwem rozlał się na całą Europę, a w ślad za nim mania zaciskania pasa. Na fot. Grecy przed kryzysem.
jimkillock/Flickr CC by SA

Gdy upadła Grecja, strach przed bankructwem rozlał się na całą Europę, a w ślad za nim mania zaciskania pasa. Na fot. Grecy przed kryzysem.

Im bardziej kraje Unii zrastają się gospodarczo, tym mniej łączy je politycznie. Gospodarka jest już europejska, a polityka cofnęła się całkowicie na poziom narodowy.
Mirosław Gryń/Polityka

Im bardziej kraje Unii zrastają się gospodarczo, tym mniej łączy je politycznie. Gospodarka jest już europejska, a polityka cofnęła się całkowicie na poziom narodowy.

To przemówienie Angela Merkel oglądała z niepokojem. „Europa na nas patrzy. Jestem przekonany, że w chwili ogłoszenia wyników wiele krajów odczuło ulgę i nadzieję, bo Europa nie jest już skazana na politykę oszczędzania! – mówił nowy prezydent Francji François Hollande tuż po wygranej 6 maja. – To jest teraz moja misja: nadać konstrukcji europejskiej wymiar wzrostu gospodarczego, zatrudnienia, dobrobytu, krótko mówiąc, wymiar przyszłości! To właśnie powiem naszym partnerom w Europie, a przede wszystkim Niemcom. W imię przyjaźni, która nas łączy, i odpowiedzialności, którą dzielimy”.

Na odpowiedź z Berlina nie trzeba było długo czekać. Merkel zapowiedziała, że powita Hollande’a „z otwartymi ramionami”, ale „pakt fiskalny nie podlega dyskusji”. A właśnie z tym postulatem nowy prezydent Francji pojechał tydzień później do Berlina: by rozluźnić przeforsowany przez Merkel regulamin dyscypliny budżetowej w Europie. Umowę, której ratyfikacja w stolicach dopiero się zaczyna i która nie wejdzie w życie wcześniej niż w 2013 r. Dla kanclerz Niemiec to kluczowe ustępstwo, jakie wymusiła na Europie w zamian za miliardy wyłożone na ratowanie strefy euro. Dla prezydenta Francji – symbol błędnej polityki antykryzysowej, którą trzeba jak najprędzej zmienić.

Tak przynajmniej mówił przez ostatnie pół roku i na to mają nadzieję Grecja, Portugalia, Włochy czy Hiszpania. Że Hollande stanie na czele frondy rozrzutnego południa przeciwko skąpej północy, że obali Spardiktat bezwzględnej kanclerz, która każe wszystkim ciąć wydatki i podnosić podatki, byle tylko zrównoważyć budżety. Ale francuski prezydent elekt nie jest samobójcą i wie, że Francja będzie pierwszą, która zapłaci za odejście od niemieckiego rygoryzmu. Hollande’owi chodzi o coś innego: chce przesunąć akcent z polityki oszczędzania na politykę wzrostu, by Europa przeszła od ratowania budżetów do naprawiania gospodarek. Ma rację, czy próbuje uciec od własnych wyrzeczeń?

A jak austerity

Zaciskanie pasa nie zaczęło się wcale w Grecji. To David Cameron w 2009 r., jeszcze jako lider brytyjskiej opozycji, zapowiedział rodakom age of austerity, dosłownie czas wyrzeczeń, w domyśle wielkiego oszczędzania. Gdy rok później doszedł do władzy, zastał 11-proc. deficyt budżetowy, rozdmuchany wydatkami na ratowanie banków i wspieranie koniunktury. Wielka Brytania nie miała wyjścia – musiała zrównoważyć budżet, jeśli nie chciała stracić najwyższego ratingu kredytowego, ryzykować strajku wierzycieli i eksplozji odsetek od długu publicznego. Więc Cameron podniósł topór, a Brytyjczycy mężnie znieśli utratę rozlicznych świadczeń i wzrost podatków. Premier obiecywał, że cięcia przyniosą wzrost.

Gdy upadła Grecja, strach przed bankructwem rozlał się na całą Europę, a w ślad za nim mania zaciskania pasa. Każdy rząd uchwalił jakiś pakiet oszczędności – od drakońskich cięć w Irlandii po bardziej symboliczne w Niemczech – zaś austerity stała się słowem 2010 r. Według obliczeń „Financial Times” brytyjskie gospodarstwa domowe przypłaciły miniony rok cięć stratą o wartości 1355 euro, hiszpańskie – 1962, irlandzkie – 3603. Najwięcej stracili Grecy – aż 5648, najmniej Niemcy – zaledwie 283 euro na gospodarstwo domowe. Tylko w tym roku z budżetu Grecji mają zniknąć kolejne 24 mld euro, Hiszpania wytnie 33 mld, Włochy – 28 mld, Wielka Brytania – 36 mld, a Niemcy – tylko 11 mld.

Niemcy cierpią najmniej, bo swoją dawkę austerity dostali już 10 lat temu od Gerharda Schrödera. Przez dekadę poprzedzającą kryzys niemiecka gospodarka tkwiła w stagnacji, uwięziona w pułapce spadającej konkurencyjności i rosnącego bezrobocia. Schröder podniósł wiek emerytalny, zliberalizował prawo pracy, obciął zasiłki dla bezrobotnych i zdławił płace w przemyśle. W efekcie po recesji 2009 r. gospodarka ruszyła z kopyta, bezrobocie jest dziś najniższe od zjednoczenia Niemiec, a pracownicy dostają podwyżki. Merkel zbiera dziś owoce reform Schrödera i ma tytuł, by żądać od innych podobnych wyrzeczeń. Co nie znaczy, że ma rację, zalecając strefie euro to samo tuż po najgorszym kryzysie finansowym od czasów Wielkiej Depresji.

W 2009 r. Amerykanie przyjęli zgoła inną doktrynę. W myśl zaleceń Johna Maynarda Keynesa dodrukowali pieniędzy i dosypali do zacinającej się gospodarki. Dzięki temu mieli tylko jedną recesję, a gospodarka szybciej i mocniej odbiła się od dna – agencja Fitch szacuje, że polityka stymulacyjna podbiła amerykański PKB w ostatnich dwóch latach o 4 proc. Owszem, Amerykanie zaryzykowali większy deficyt, ale mają też wzrost, który pozwoli go teraz zredukować. Coraz więcej polityków w Europie zadaje sobie pytanie, czy konsolidacja budżetów musi być tak brutalna i szybka, jak wymaga tego pakt fiskalny, i czy austerity nie zabija wzrostu. Hollande postawił to pytanie publicznie.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną