Świat

Dożywocie do poprawki

Ogłoszenie wyroku ws. Hosniego Mubaraka i członków jego reżimu na nowo podgrzało emocje na kairskim placu Tahrir. Ogłoszenie wyroku ws. Hosniego Mubaraka i członków jego reżimu na nowo podgrzało emocje na kairskim placu Tahrir. Ammar Awad/Reuters / Forum
Tylko przez kilka chwil plac Tahrir cieszył się z wyroku na obalonego autokratę. Były prezydent Hosni Mubarak został skazany na dożywocie za polityczną współodpowiedzialność za masakrę około tysiąca uczestników wydarzeń arabskiej wiosny.

Taki sam wyrok dostał były szef MSW. Euforia trwała krótko. Bo inni mubarakowscy „bezpieczniacy” zostali uniewinnieni. Z braku silnych dowodów. Niby to tylko na plus sędziów, że nie wykorzystują procesu do zemsty politycznej na Mubaraku, ale Egipcjanom jakoś to nie zaimponowało.

Oburzenie wzrosło, gdy sędziowie następnie uniewinnili z zarzutów korupcji prezydenta i jego dwóch synów. Bo też nie przedstawiono im mocnych dowodów winy. Pozostaną za kratami, gdyż szykuje się przeciwko nim kolejny proces korupcyjny. Może na razie będą tam bezpieczniejsi. Telewizje światowe pokazywały młodą kobietę w chustce islamskiej, jak przeklina „psa Mubaraka” i wykonuje gest podrzynania gardła.

Nie ma się co oszukiwać. Procesy obalonych szefów państw są polityczne. I zawsze polaryzują. Nawet jak trzymają się reguł sztuki, i tak zostaną wyśmiane przez zwolenników podsądnych jako farsa. Zawsze też są odbiciem układu sił i kalkulacji na przyszłość. A w Egipcie proces Mubaraka (wyrok nie jest prawomocny) na dodatek zbiega się z nadchodzącą drugą turą pierwszych w historii Egiptu wolnych wyborów prezydenckich. Zderzą się w nim były premier Mubaraka i kandydat Braci Muzułmanów. Obecna decyzja sędziów działa na korzyść tego drugiego.

Emocje szybują. A przecież od wybuchu arabskiej wiosny tylko Mubarak został osądzony we własnym kraju przez własnych sędziów. Obalony przywódca Tunezji uciekł z kraju i był w Tunezji sądzony zaocznie. Dyktator Libii dał głowę po samosądzie. W Jemenie znienawidzony prezydent oddał władzę w zamian za gwarancje nietykalności. Gdy pod naciskiem protestów ulicznych sąd w Kairze zmieni wydany w sobotę wyrok, nawet jeśli można mu sporo prawnie zarzucić, to źle będzie to wróżyło szansom na praworządność w największym i kluczowym kraju arabskim.

Polityka 23.2012 (2861) z dnia 06.06.2012; Flesz. Świat; s. 12

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną