Jamajka – silna w nogach, słaba w polityce

Bieg po swoje
Dzień przed 50. rocznicą niepodległości, jamajscy sprinterzy mają zamiar upokorzyć gospodarzy na igrzyskach w Londynie. To zemsta za ciężki spadek po Wielkiej Brytanii, z którym dawna kolonia nie może sobie poradzić do dziś.
Patrol w Tivoli Gardens, gdzie hersztem gangu narkotykowego był Christopher Coke.
Hans Deryk/Reuters/Polityka

Patrol w Tivoli Gardens, gdzie hersztem gangu narkotykowego był Christopher Coke.

Jamajka jest dziś państwem, któremu nie brakuje problemów. Bezrobocie jest dwukrotnie wyższe niż na reszcie Karaibów razem wziętych.
Chrysaora/Flickr CC by SA

Jamajka jest dziś państwem, któremu nie brakuje problemów. Bezrobocie jest dwukrotnie wyższe niż na reszcie Karaibów razem wziętych.

Na Jamajce 17 proc. mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa.
permanently scatterbrained/Flickr CC by 2.0

Na Jamajce 17 proc. mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa.

Usain Bolt - jamajska nadzieja na igrzyskach. Na fot. na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie w 2009 r.
Richard Giles/Wikipedia

Usain Bolt - jamajska nadzieja na igrzyskach. Na fot. na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie w 2009 r.

Jamajka też ma swoje „Koko Euro Spoko”. A nawet dwa, co wzbudza na wyspie ogromne kontrowersje. W październiku zeszłego roku, ministerstwo kultury zaczęło promować utwór „Find a Flag in Your Heart”, do którego głosów użyczyło ponad 20 najbardziej znanych wokalistów w kraju. Ale już dwa miesiące później odbyły się przyśpieszone wybory i władzę przejęła opozycja. Nowa minister, była Miss Świata z 1993 r., najwyraźniej nie podzieliła gustu muzycznego poprzedniczki, bo gotową piosenkę wyrzuciła do kosza i zleciła przygotowanie nowego hitu, do którego nagrania przyłożyła się równie wielka grupa muzyków.

Gdy sprawa wyszła na jaw, wybuchł skandal. Nie tylko dlatego, że to marnotrawienie publicznych pieniędzy - przygotowanie promocji poprzedniego utworu miało rzekomo pochłonąć ponad 2 mln miejscowych dolarów - ale przede wszystkim, bo piosenka miała promować 50. rocznicę uzyskania niepodległości, która będzie obchodzona 6 sierpnia.

Jamajka jest dziś państwem, któremu nie brakuje przede wszystkim problemów. Bezrobocie jest dwukrotnie wyższe niż na reszcie Karaibów razem wziętych. Żaden inny kraj zachodniej półkuli nie ma tak niskiego wzrostu gospodarczego, a 17 proc. mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa. Wyspa ma największy dług publiczny na świecie - 130 proc. PKB - a same tylko odsetki od niego są równe dziesiątej części całego dochodu narodowego.

Mimo to, w styczniowym exposé nowej premier Portii Simpson Miller, kluczowym punktem była zapowiedź „ostatecznego rozwodu” z Wielką Brytanią. Dziś, Jamajka jest oficjalnie monarchią konstytucyjną, głowa państwa to Elżbieta II, którą reprezentuje na miejscu mianowany przez nią gubernator. Ostatnią instancją prawną pozostaje Komisja Sądowa Królewskiej Rady Przybocznej w Londynie, mimo że Jamajczycy potrzebują wizy, żeby odwiedzić Wyspy. A w zeszłorocznym sondażu dla miejscowego dziennika „The Gleaner”, aż 60 proc. respondentów odpowiedziało, że w kraju byłoby lepiej, gdyby nigdy nie uzyskał niepodległości.

Życie dawnej kolonii wciąż kręci się wokół spadku, jaki pozostawiło jej po sobie Zjednoczone Królestwo.

Spadek pierwszy: korupcja i bandyci

Karaibska wyspa, wzorem tej europejskiej, przyjęła system dwupartyjny. Krajem rządzą więc na zmianę Jamajska Partia Pracy i Ludowa Partia Narodowa. Wbrew nazwom, ta pierwsza jest prawicowa, a ta druga lewicowa. Ale sposoby, w jaki dążą do władzy, są jeszcze bardziej mętne, niż polityczne szyldy.

Jamajski Senat, wzorem brytyjskiej Izby Lordów, jest ciałem niewybieralnym. Była kolonia nie ma jednak skutecznego systemu równoważenia sił pomiędzy poszczególnymi organami państwa, gdyż premier mianuje aż 13 z 21 senatorów, którym lojalność nie pozwala potem skutecznie kontrolować władzy wykonawczej.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj