Spór o obrzezanie. Czy państwo powinno się wtrącać?

Ciąć czy nie ciąć
Niespodziewanie najgorętszym tematem tego lata za Odrą stał się spór o obrzezanie. Czyli właściwie o wszystko.
Obrzezanie w centalnej Azji w drugiej połowie XIX w.
Wikipedia

Obrzezanie w centalnej Azji w drugiej połowie XIX w.

„Obrzezanie”, obraz Marco Marcoliego z XVIII w.
Jean-Gilles Beriz/BPK/BEW

„Obrzezanie”, obraz Marco Marcoliego z XVIII w.

Relief przedstawiający obrzezanie odkryty na egipskim grobowcu w Sakkarze (około 2,3 tys.–2,2 tys. lat p.n.e.).
Topfoto/Forum

Relief przedstawiający obrzezanie odkryty na egipskim grobowcu w Sakkarze (około 2,3 tys.–2,2 tys. lat p.n.e.).

Sprawa rytuału obrzezania, z chichotliwego tematu ogórkowego, w ciągu kilku tygodni przerodziła się w podobną burzę jak w 1995 r. spór o krzyże w pomieszczeniach publicznych, w 1999 r. o prawo nauczycielek-muzułmanek do noszenia w szkołach chust na głowach, w 2006 r. spór o minarety czy o uwzględnianie przez niemieckie sądy w sprawach obyczajowych szariatu – prawa muzułmańskiego.

Jeśli dodać jeszcze spór o celibat, molestowanie uczniów przez księży i pastorów, o granice prawa do krytyki i karykaturowania symboli religijnych i o ochronę uczuć religijnych przed bluźnierstwem, to można powiedzieć, że w Niemczech toczy się nowy Kulturkampf – walka o miejsce religii w świeckim państwie.

Zaczęło się od językowego nieporozumienia. 4 listopada 2010 r. w kolońskim gabinecie syryjskiego lekarza Omara Kezze przy miejscowym znieczuleniu obrzezany został czteroletni Ali al-Akbar. Następnego dnia rano matka, niedowidząca 39-letnia Tunezyjka, zbyt wcześnie zdjęła chłopcu opatrunek i przestraszona krwawieniem wybiegła w piżamie na ulicę wołając coś po arabsku. Przechodnie wezwali karetkę. Gdy w szpitalu lekarze tamowali krwotok, matka wypadła z drugiego piętra. Poranioną zawieziono do szpitala psychiatrycznego. Dziś wraz z synem prawdopodobnie mieszka w Tunezji.

Na początku 2011 r. prokurator wytoczył lekarzowi sprawę o uszkodzenie ciała. Z medycznego punktu widzenia lekarz był w porządku, więc sąd pierwszej instancji sprawę oddalił. Również w drugiej instancji, w maju 2012 r., sąd krajowy w Kolonii nie dopatrzył się winy lekarza. Niemniej obrzezanie uznał za trwałe i nieodwracalne naruszenie ciała, a więc sprzeczne z prawem.

Ta sentencja wywołała oburzenie w środowiskach żydowskich i muzułmańskich. W popularnym talk-show Anne Will berliński rabin Yitshak Ehrenberg zestawił koloński werdykt z Holocaustem, co było szytym grubą nicią moralnym nadużyciem.

Sprawa tak dalece zaczęła szkodzić wizerunkowi Republiki Federalnej, że Angela Merkel przestrzegła przed wystawianiem się Niemców na pośmiewisko jako narodu dziwaków. Aby uspokoić atmosferę, Bundestag chce pospiesznie ogłosić, że ze względów religijnych obrzezanie jest w Niemczech dozwolone. Niemniej minister sprawiedliwości przestrzega, że sprawy nie da się załatwić na chybcika. Konieczna jest wszechstronna analiza przez Trybunał Konstytucyjny.

Tymczasem drobna na pozór sprawa przerodziła się w ostrą debatę na temat miejsca religii w świeckim państwie, praw boskich i ludzkich, etnografii i historii, psychologii i medycyny, pedagogiki i moralności w coraz bardziej świeckim społeczeństwie.

Sceptycy twierdzą: obrzezanie jest sprzeczne z naturą. Historyk religii odpowie: może, ale jest starsze niż islam, chrześcijaństwo i judaizm, i jego racjonalnych przyczyn można się tylko domyślać, projektując naszą wiedzę na zamierzchłe czasy sprzed 4, a może nawet 15 tys. lat.

Bez "kobiecej" fałdy

Medycy przypuszczają, że obrzezanie było sposobem zapobieżenia chorobom wynikającym z permanentnego brudu. Etnografowie dopowiadają, że napletek nie był już przydatny, gdy mężczyzna przestał się nago przedzierać przez krzaki, a na początku patriarchatu pozbawiony „kobiecej” fałdy członek zaczął być obiektem kultu męskości. Potem, oglądając staroegipskie malowidła, wysnuto, że obrzezaniem piętnowano jeńców i niewolników. Był to jakoby akt symbolicznej kastracji. I wreszcie religioznawcy akcentują, że obrzezanie jest fundamentalnym – jak zapisano w Biblii – przejściem od składania Bogu ofiar z pierworodnego syna do symbolicznej tylko ofiary krwi. Jahwe powstrzymuje Abrahama przed zabiciem Izaaka zadowalając się jedynie kawałkiem jego skóry.

Od czasów Freuda bardziej skomplikowane wyjaśnienia podsuwają psychologowie głębi i antropolodzy. Akt obrzezania – wywodzą – poprzez rytualne zadanie bólu tworzy patriarchalną strukturę, w której lęk przed kastracją umożliwia kontrolę nad seksualnością we własnej grupie i zarazem przekierunkowuje agresję na zewnątrz – przeciwko obcym.

W czasach nowożytnych obrzezanie, poza motywacją religijną, uzasadniano w najróżniejsze, niekiedy przeciwstawne, sposoby. W wiktoriańskiej Anglii i purytańskich Stanach Zjednoczonych uważano je za dobry sposób przeciwko masturbacji, ponieważ osłabiając wrażliwość członka zmniejsza też jakoby popęd seksualny. Ale też tłumaczono dokładnie odwrotnie: obrzezanie zwiększa wytrwałość seksualną.

I dziś nie brak autorytetów dowodzących, że obrzezanie jest zabiegiem higienicznym, bo w dużej mierze chroni przed rakiem członka i szyjki macicy. Akurat w tych dniach, jakby na przekór kolońskim prawnikom, amerykańska minister sekretarz stanu Hillary Clinton na XIX kongresie w sprawie AIDS zalecała obrzezanie. Natychmiast usłyszała replikę, że w Afryce aż w 38 proc. przypadków dochodzi po zabiegu do powikłań. I wierz tu ekspertom.

Jak go zwał, tak go zwał. Obrzezanie pozostaje jednym z najstarszych zabiegów w dziejach ludzkości, któremu w różnych epokach, regionach, religiach i kulturach przypisywano bardzo różne znaczenie religijne i zdrowotne.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną