Egipskiej Aleksandrii grozi zagłada

Dziury po rewolucji
W Aleksandrii rozgrywa się dramat. Deweloperzy w zastraszającym tempie niszczą wielowiekowe, przepiękne miasto – dziedzictwo Wschodu i Zachodu.
Aleksandryjski bulwar nadmorski.
Peter Adams/Getty Images

Aleksandryjski bulwar nadmorski.

Zdemolowane wille czekają na wyburzenie.
Piotr Kalwas/Polityka

Zdemolowane wille czekają na wyburzenie.

Dla zdecydowanej większości Egipcjan stary dom, historyczny placyk czy XIX-wieczna willa to nie są zabytki. Zabytkiem jest piramida, zamek albo średniowieczny meczet.
rizitis/Flickr CC by 2.0

Dla zdecydowanej większości Egipcjan stary dom, historyczny placyk czy XIX-wieczna willa to nie są zabytki. Zabytkiem jest piramida, zamek albo średniowieczny meczet.

Zazwyczaj na początku pojawia się kałuża. Powiększająca się z każdą godziną, zalewająca chodnik, rozlewająca się szerokim strumieniem po ulicy, pociągająca za sobą błoto i śmiecie. Potem następuje kilka dni ciszy. W tropikalnym upale zalana ulica szybko zaczyna śmierdzieć zgnilizną, sąsiedzi z domów obok narzekają, pomstują na smród i brud i kiwają głowami, bo tak naprawdę dobrze wiedzą, o co chodzi. Po kilku dniach, zazwyczaj wczesnym rankiem, mieszkańców okolicy zaczyna budzić miarowe walenie kilofów i narastający terkot pneumatycznych młotów.

Tak się burzy zabytki w egipskiej Aleksandrii.

Ta kałuża to woda tryskająca z uszkodzonych instalacji. Plan jest prawie zawsze taki sam: w nocy do opuszczonej kamienicy, willi, starego pałacyku po cichu wchodzi ekipa, która uszkadza rury z wodą. Budynek zaczyna tonąć w strumieniach. To jest pretekst dla dewelopera, aby jak najszybciej rozpocząć rozbiórkę domu, no bo przecież zagraża bezpieczeństwu. Nikt nie pyta o papiery, pozwolenia, nikt się takimi drobiazgami nie przejmuje. W porewolucyjnym Egipcie władze mają dużo ważniejszych spraw na głowie. Tak twierdzą.

Po dwóch–trzech dniach całodobowej ręcznej rozbiórki przyjeżdża koparka, spychacz, kilka ciężarówek po gruz i po zabytkowej, często ponadstuletniej willi czy kamienicy zostaje tylko dół.

Przepisów brak

Rewolucja egipska spowodowała mocne rozluźnienie prawa. Upadł reżim, który żelazną, brutalną ręką trzymał w karnym posłuchu społeczeństwo. Wszechmocna policja zniknęła z ulic egipskich miast i ze świadomości Egipcjan. Ludzie się cieszą, mają nareszcie zasłużenie i krwawo wywalczoną wolność.

Niestety, jak to zazwyczaj przy okazji przewrotów, z egipskiej rzeczywistości zniknęło też w znacznym stopniu prawo, a przede wszystkim jego egzekwowanie. W tym przypadku chodzi o samowolę budowlaną na niespotykaną wręcz skalę. I nie jest to też zapewne ewenement w skali światowej, ale w tym wypadku dotyczy miasta, które prawie całe jest zabytkiem. Już za Mubaraka mało kto się przejmował przepisami prawa budowlanego; deweloperzy niszczyli po cichu stare aleksandryjskie wille; wszystko można było załatwić – łapówką albo politycznymi znajomościami. Ale od stycznia 2011 r., kiedy zniknęła autorytarna władza, a nie ukształtowała się jeszcze nowa, deweloperzy ruszyli do ogromnego, zmasowanego ataku na Aleksandrię.

Aleksandria – niegdyś kosmopolityczne miasto, w którym razem żyli przedstawiciele kilkunastu narodów, tworząc unikatową kulturę, swoistą minicywilizację przesiąkniętą sztuką, filozofią, literaturą Europy i Bliskiego Wschodu – rozpada się dosłownie na oczach świata. I mało kto o tym mówi. Świat interesuje polityka, polityczno-społeczne zmiany w Egipcie, a nie niszczenie jego architektonicznego dziedzictwa. Nie stare domy.

Jak informuje Halim Nur al-Din, prezes Egipskiego Związku Architektów, w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy tylko w trzech dzielnicach Aleksandrii (Ruszdy, Kafr Abdu i Zizinia) wyburzono ponad sto bezcennych pereł aleksandryjskiej architektury. To dane szacunkowe i prawdopodobnie mocno zaniżone, bo wiele mniejszych zabytków (np. małych willi) burzonych jest po cichu, dosłownie z dnia na dzień. W skali całego miasta prawdopodobnie w ostatnich miesiącach wyburzono setki kamienic! To ogromna, przeszło pięciomilionowa metropolia, zanim ktokolwiek się zorientuje, że nie ma już tej czy innej willi albo klasycystycznego pałacyku i jego ogrodu, mija sporo czasu, a władz nikt nie informuje o rozbiórce.

W pierwszych dniach maja Egipski Związek Architektów na swojej internetowej stronie poinformował o zburzeniu jednej z najsłynniejszych zabytkowych kamienic aleksandryjskich – Villi Cicurel, przepięknej kamienicy należącej do Cicurelów – znanej rodziny egipskich Żydów, z której wywodził się m.in. filozof i muzyk Raymond Cicurel. Zbudowano ją w charakterystycznym dla starej Aleksandrii stylu, będącym zaskakującym, ale niezwykle wyważonym miszmaszem art déco, neoklasycyzmu, kubizmu i arabskiego orientalnego stylu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną