Białoruś wybiera malowany parlament

Z pozycji opozycji
Role już dawno wyznaczono, w parlamencie znajdą się ci, co należy – pisze w aktualnym numerze POLITYKI Jagienka Wilczak.
Być może teraz Aleksandr Łukaszenka dopuści do składu 110-osobowej Izby Reprezentantów dwóch, góra trzech ludzi opozycji, ale to będzie pokazówka dla Zachodu, by uwiarygodnić władzę.
Dmitry Sukhodolsky/Forum

Być może teraz Aleksandr Łukaszenka dopuści do składu 110-osobowej Izby Reprezentantów dwóch, góra trzech ludzi opozycji, ale to będzie pokazówka dla Zachodu, by uwiarygodnić władzę.

Przedterminowe wybory do białoruskiej Izby Reprezentantów rozpoczęły się już pięć dni temu, wzięli w nich udział przede wszystkim pracownicy państwowych zakładów i urzędnicy. Dziś zasadniczy dzień wyborów. Reżim nie musi nawet specjalnie się starać, bo opozycja jak zwykle się pokłóciła.

„Białoruska opozycja, zamiast ścierać się na programy, stanęła przed dylematem praktycznym: bojkotować wybory czy brać w nich udział, legitymizując w ten sposób farsę Łukaszenki?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną