Świat

Jak struty

Grób Jasera Arafata w Ramallah. Grób Jasera Arafata w Ramallah. Wikipedia
Jaser Arafat, palestyński przywódca, jak się okazuje nie umarł z powodu infekcji. Wdowa po nim doprowadziła do wszczęcia dochodzenia, mówi się o ekshumacji. Jeżeli jednak Arafat faktycznie został otruty – komu zależało na jego śmierci?
Artykuł pochodzi z 39 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 24 września 2012 r.Polityka Artykuł pochodzi z 39 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 24 września 2012 r.

Suha Arafat twierdzi, że od początku była tego pewna. Ktoś taki, jak Jaser Arafat nie umiera ot tak sobie – znienacka w wieku 75 lat – po prostu dlatego, że jego organizm nagle odmawia posłuszeństwa. Ktoś taki, jak Arafat zostaje raczej zamordowany, otruty, napromieniowany – przez wrogów, albo rywali. Wielu miało takie podejrzenia, ale brakło jakiegokolwiek dowodu i w osiem lat po śmierci palestyńskiego przywódcy wszystko wskazywało na to, że tak już pozostanie.

Aż nagle, przed dwoma miesiącami Instytut Fizyki Jądrowej w Lozannie ogłosił, że na bieliźnie, czapce i szczoteczce do zębów Arafata wykryto „potencjalnie śmiertelne stężenie polonu- 210”. Polon-210: radioaktywny metal ciężki, bardzo trudny do wykrycia, pozbawiony smaku, śmiertelny już w dawce 0,1 mikrograma.

Próbki do badania dostarczyła Suha Arafat, 49-letnia wdowa. Towarzyszyła jej ekipa stacji telewizyjnej al-Dżazira – i tym samym snute od lat teorie spiskowe zmieniły się w konkretną sprawę kryminalną. Zwłaszcza od czasu, gdy wdowa złożyła doniesienie o popełnieniu przestępstwa, a francuska prokuratura w zeszłym tygodniu wszczęła dochodzenie w sprawie o morderstwo.

Ciężko trafić do kobiety, która nadała bieg tej sprawie. Nawet taksówkarzowi potrzeba wiele czasu, by trafić krętymi drogami do rezydencji Suhy Arafat na Malcie. Od stolicy wyspy oddalona jest o pół godziny jazdy samochodem. Niepozorny domek na zboczu, z ogródkiem zbyt małym na to, by można w nim urządzać ogrodowe przyjęcia. Na podjeździe koreański samochód. Suha Arafat mieszka tutaj od dwóch lat razem ze swoją matką. Jej córka, Sahwa, przebywa w internacie we Francji.

Wdowa otwiera drzwi. Ma na sobie sukienkę i buty na płaskim obcasie. Sprawia wrażenie raczej gospodyni domowej, niż diablicy, znienawidzonej przez Palestyńczyków od czasu, gdy wyszła za mąż za człowieka, którego jedyną żoną powinna była przecież pozostać Palestyna. Nienawiść pogłębiła się dodatkowo w 1995 r., kiedy Suha przeprowadziła się z Gazy do Paryża, bo tu żyło jej się wygodniej.

Choroba i podejrzenia

Mówi o podejrzeniu, które towarzyszyło jej od 12 października 2004 r., czyli od dnia kiedy rozpoczęła się choroba Arafata. Zaczęło się od bólu brzucha, biegunki i wymiotów. Objawy te nasilały się aż do momentu, gdy wychudzony polityk w dresie i wełnianej czapce został przewieziony z Ramallah do szpitala wojskowego pod Paryżem, gdzie zmarł 11 listopada. Jej podejrzenie opierało się na przeświadczeniu, że tak przecież nie wygląda naturalna śmierć.

W studiu al-Dżaziry Suha Arafat ze łzami w oczach prosiła wtedy o wszczęcie dochodzenia. Dziś, siedząc u siebie w pokoju, na którego ścianie wisi zdjęcie Arafata, Suha ma nadzieję, że jest bliska osiągnięcia swojego celu. „Ufam, że dochodzenie w krótkim czasie da pozytywny wynik i wreszcie wszyscy poznamy prawdę”. Nie jest to myślenie życzeniowe, wdowa przekonuje, że są powody do tak daleko posuniętego optymizmu.

Wszystko musi potoczyć się teraz bardzo szybko – czas połowicznego rozkładu polonu-210 wynosi bowiem 138 dni. Z tego względu ciało Arafata powinno zostać przebadane w ciągu najbliższych tygodni – uważa Saad Dżebbar, jeden z paryskich adwokatów Suhy Arafat. Francuski wymiar sprawiedliwości jest odpowiedni do ścigania tego przestępstwa – tłumaczył w telewizji – bowiem mord wziął poczatek w Palestynie, ale zakończenie znalazł we Francji. Dodał też zaskakujące zdanie, że Suha Arafat chce nie dopuścić do tego, by władze Autonomii Palestyńskiej utrudniały przeprowadzenie dochodzenia.

 

 

Trop wskazała Al Dżazira

To zdanie wzbudza gniew Taufika Tirawiego, bowiem zarzut skierowany jest także pod jego adresem. Ten generał, który był szefem służb specjalnych Arafata, od dwóch lat kieruje komisją śledczą, która ma ustalić okoliczności śmierci Jassira Arafata. Od czasu sensacyjnej wieści o polonie-210 Tirawi musi w kółko tłumaczyć, dlaczego to nie on, a al-Dżazira wpadła na pomysł, by zajrzeć do bielizny Arafata.

W ciągu trzech lat, poprzedzających śmierć Arafata, podczas których palestyński przywódca z powodu izraelskiej okupacji Mukaty nie mógł opuścić swojej rezydencji w Ramallah, Tirawi widywał go niemal codziennie. „Wyraźnie widziałem, jak stopniowo pogarsza się stan jego zdrowia. Najpierw na jego twarzy pojawiły się plamy. Potem wciąż wymiotował, stracił na wadze. Płaty skóry odpadały mu ze stóp, tak że mógł nosić wyłącznie sandały”. Tirawi dodaje: „Byliśmy pewni, że Izraelczycy otruli Arafata”.

Brakowało jednak ostatniego kawałka układanki, na którego ślad teraz przypadkiem trafiła al-Dżazira. Takie jest jego zdanie. Tirawi uważa, że jego komisja prowadziła w sposób bardzo zaangażowany dochodzenie, jednak w tajemnicy, bo tego typu sprawy toczą się poza wiedzą opinii publicznej. Nie chce, albo nie może mówić o tym, do jakich wniosków doprowadziło śledztwo. Powtarza tylko, że dochodzenie zakończyło się sukcesem.

Nie tylko Suha Arafat, także wielu Palestyńczyków w Ramallah ma na ten temat inne zdanie, Uważają oni, że władze Autonomii Palestyńskiej nigdy nie przykładały specjalnie wysiłku do tego, by wyjaśnić śmierć Arafata. Pół roku po jego śmierci rozwiązano pierwszą komisję śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności jego zgonu. Na powrót powołano ją dopiero w 2010 r.

Przy tym Palestyńczycy mieliby powody ku temu, by badać nieco dokładniej. W końcu 558-stronicowy protokół śmierci Arafata z francuskiej kliniki pozostawia więcej pytań, niż odpowiedzi. Na przykład: Dlaczego Suha Arafat nie zgodziła się na biopsję wątroby? Czemu nikt nie żądał wykonania autopsji? Jak to możliwe, że najlepsi lekarze Francji nie znaleźli przyczyn zagadkowej infekcji, która powodowała aglutynację (zlepianie się czerwonych krwinek – przyp. Forum) we krwi Arafata, co koniec końców doprowadziło do udaru? A może francuski rząd chce utrzymać prawdziwą przyczynę śmierci Arafata w tajemnicy?

I wreszcie – czemu tak wiele brakuje w tym protokole, który wygląda tak, „jakby ktoś go zmanipulował” – jak powiedział Avi Issacharoff z gazety "Haaretz"? I czyż to nie dziwne – dodaje – że akurat on, izraelski dziennikarz, jako jedyny upublicznił raport końcowy z tego protokołu – a nie władze Autonomii, albo Suha Arafat?

Złowieszczy polon-210

Wiele jest nieścisłości, wiele pogłosek – począwszy od tej, że Arafat zmarł na AIDS, aż po przypuszczenie, że zamordowali go jego rywale. Kto jednak szuka motywów morderstwa, ten od razu trafia na trop izraelski.

Premier Ariel Szaron powiedział w 2002 r. pewnej izraelskiej gazecie, że żałuje, iż nie zabił Arafata w wojnie libańskiej. W 2003 r. jego wicepremier, Ehud Olmert, stwierdził, że jedną z opcji na pozbycie się Arafata jest morderstwo. Ale czy to są dowody?

Ten, kto rozmawia na ten temat z Izraelczykami, szybko otrzymuje odpowiedź: „To nie ma z nami nic wspólnego”. Mówi tak Dov Weissglass, wówczas szef kancelarii Szarona: „Nie zabiliśmy Arafata w szczytowym nasileniu terroru, dlaczego więc mielibyśmy to zrobić w 2004 r., kiedy siedział w izolacji w miejscowości Mukata, a jego polityczne wpływy malały?”

Jednak polonu-210 nie sposób dostać w supermarkecie. Istnieje tylko kilka krajów, które potrafią go wyprodukować, potrzebny w tym celu jest reaktor jądrowy. A Izrael dysponował w przeszłości polonem.

Inne pytanie brzmi: Dlaczego wszystko to dzieje się teraz, w osiem lat po śmierci Arafata i sześć lat po śmierci Rosjanina Aleksandra Litwinienki, pierwszej znanej ofiary polonu?

Suha Arafat mówi, że do działania pcha ją chęć poznania prawdy. Ale być może ma to też związek z tym, że popadła ona w niełaskę nie tylko w Ramallah, ale także we Francji i Tunezji, gdzie trwają przeciwko niej dochodzenia z powodu podejrzanych przepływów pieniędzy i korupcji. Wciąż jeszcze powtarza się plotkę, że kiedy po śmierci Arafata znikło 300 milionów dolarów, Suha maczała w tym palce. Rola wdowy, szukającej pomsty w imieniu palestyńskiego narodu, na pewno jest jej teraz na rękę.

 

 

Czemu nie było autopsji?

W Ramallah entuzjazm z powodu najnowszych doniesień jest umiarkowany, także ze względu na to, że podejrzewa się al-Dżazirę o to, że działa na rzecz obalenia prezydenta Palestyny, Mahmuda Abbasa. Jednak poszukiwania morderców Arafata są Palestyńczykom oczywiście na rękę. Żadnych rozmów z Izraelem, Hamas i Fatah ciągle głęboko skłócone, gospodarka w stanie recesji – otruty męczennik pojawiłby się akurat na czas, żeby wyrwać wszystkich z zastoju i poczucia braku celu. I może właśnie dlatego ta aktualna debata więcej mówi o sytuacji Palestyńczyków, niż o okolicznościach śmierci Arafata. „Aż po dzień dzisiejszy unikaliśmy obwiniania Izraela za śmierć Arafata” – mówi Nimar Hamad, doradca polityczny Abbasa – „Jednak jeśli znajdujemy w jego ciele polon-210, to mamy 99,9-procentową pewność, że stał za tym Izrael. Byłoby to o tyle pomocne, że jasno dowiodłoby nam, że Izrael nie pragnie pokoju”. Będą żądali Specjalnego Trybunału do zbadania śmierci Arafata – „tak jak to było w przypadku morderstwa na byłym premierze Libanu, Rafiku al-Haririm. Tyle, że w przypadku Arafata poszlaki są zdecydowanie bardziej jednoznaczne, niż w przypadku Haririego”.

Jak wyglądałaby Palestyna, gdyby Arafat wciąż jeszcze żył? „Prawdopodobnie sytuacja byłaby trudniejsza”, mówi ostrożnie generał Tirawi. Nimar Hamad tylko się uśmiecha. Prawie nikt nie chciałby teraz, by prezydentem był Arafat. Z ulic w dużym stopniu poznikały jego wizerunki. Nie można nawet złożyć wizyty Arafatowi w jego mauzoleum na obrzeżach Mukaty. Mężczyźni pchają taczki z gruzem – to ponoć ostatnie prace, które mają przemienić zniszczone centrum dowodzenia Arafata w wytworną rezydencję. „Jeszcze nie gotowe” mówi strażnik i kieruje zwiedzających na zewnątrz. Uprzątnięto wieńce, gwardia honorowa jest gdzieś indziej. W osamotnieniu leży jedynie płyta pamiątkowa, a pod nią krypta z trumną. Tu spoczywa Jassir Arafat. A wraz z nim tajemnica jego śmierci. Może już niedługo.

Jaser Arafat (1929-2004), palestyński polityk, współzałożyciel, a następnie przewodniczący organizacji zbrojnej Fatah oraz Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP). W 1988 r. proklamował na emigracji utworzenie niepodległego państwa palestyńskiego. Jako prezydent tego państwa Arafat doprowadził do usunięcia z Karty Palestyńskiej zapisu o konieczności zniszczenia państwa Izrael. Uzyskał dla OWP status obserwatora przy ONZ.

Stopniowo w działalności Fatah odchodzil od walki zbrojnej i aktów terroru, skłaniając się do rozwiązań politycznych. Pod koniec lat 80. podjął negocjacje pokojowe z państwem żydowskim, które zaowocowały porozumieniami z Oslo. Na ich mocy w strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu powstala Autonomia Palestyńska. W 1994 r., razem z izraelskimi politykami Szymonem Peresem oraz Icchakiem Rabinem, został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

W 2000 r. prowadził pod patronatem ówczesnego prezydenta USA Billa Clintona rozmowy w Camp David z ówczesnym szefem rządu Izraela Ehudem Barakiem w sprawie powolania do życia niepodległego państwa palestyńskiego. Ich fiasko doprowadziło do wybuchu II intifady na terenie Autonomii Palestyńskiej. Po jej stłumieniu Arafat w znacznej mierze utracił wpływy, głównie za granicą, pozostawał praktycznie w areszcie domowym w swej siedzibie w Ramallah. Ostro oponował przeciw planom nakłonienia go do emigracji.

Jesienią 2004 r. jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Po przewiezieniu do kliniki we Francji zmarł. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Kairze, z udziałem przywódców państw arabskich. Na miejsce pochówku wybrano Ramallah.

 

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną