Procenty pod nadzorem

Najwyższy czas wprowadzić koncesje na sprzedaż alkoholu – taki wniosek z afery z toksycznym alkoholem metylowym, który trafił do oficjalnego obiegu, wysnuł szef czeskiej policji Martin Czerviczek. Chodziło mu o jakąś formę wydawania przez administrację zgody na taki handel. Dotąd bowiem czegoś podobnego czeskie prawo nie zna. Każdy kto otwiera sklep, restaurację czy kiosk, może sobie handlować czym chce, także alkoholem. Jeśli wierzyć więc Czerviczkovi, może się to zmienić. Byłaby to pierwsza poważna zmiana wymuszona przez trwającą od ponad miesiąca aferę. Na skutek spożycia alkoholu metylowego przez kilka tygodni zmarło aż 25 osób. Alkohol można było kupić w oficjalnych sklepach, a butelki miały idealnie podrobione etykiety i banderole urzędów skarbowych.

Liczba ofiar przez kilka tygodni rosła, wprawiając opinię publiczną w konsternację i wywołując panikę w kraju, którego spora część przychodów to pieniądze z turystyki „balangowej”, bezpośrednio związanej z piciem alkoholu. Policja co prawda twierdzi, że udało jej się już aresztować sprawców tragedii – dwóch mieszkańców Moraw, pracowników branży związanej z produkcją płynu do spryskiwaczy samochodowych, którzy wprowadzając do obiegu alkohol metylowy, chcieli poprawić swoją sytuację finansową – i grozi im nawet po 20 lat więzienia. Ale szkody, jakie płyną z afery, czeski związek Asocjacji Hoteli i Restauracji szacuje na 43 mln koron dziennie.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną