Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Bengazi, pułapka Obamy

W czasie zamachu na amerykański konsulat w Bengazi, broniło go tylko dwóch Amerykanów i kilku Libijczyków. W czasie zamachu na amerykański konsulat w Bengazi, broniło go tylko dwóch Amerykanów i kilku Libijczyków. Esam Al-Fetori/Reuters / Forum

Atak na amerykański konsulat w Bengazi z 11 września, podczas którego zginął ambasador USA w Libii, niespodziewanie stał się kluczowym tematem prezydenckiego pojedynku Obama–Romney. Republikanie próbują przedstawić prezydenta jako słabego lidera, który nie zareagował na wielokrotne prośby placówki dyplomatycznej w Libii o zwiększenie ochrony, a po zamachu nie miał odwagi przyznać, że był to zaplanowany akt terroru, któremu nie potrafiły zapobiec służby wywiadowcze. Nowe fakty w sprawie ataku zdają się potwierdzać wersję republikanów. Placówka w Bengazi prosiła Waszyngton o przysłanie dodatkowych pracowników ochrony, po tym, jak w czerwcu przed budynkiem konsulatu wybuchła bomba, a kilka dni później w zamachu omal nie zginął ambasador W. Brytanii. Bez rezultatu – 11 września placówki broniło dwóch Amerykanów i kilku Libijczyków.

Po ataku Biały Dom kilkakrotnie przekonywał, że do konsulatu wdarł się tłum rozwścieczony opublikowaniem na portalu YouTube filmu „Innocence of Muslims”, garażowej produkcji z Kalifornii, której autor obraża Allaha i proroka Mahometa. Jednak z zapisów wideo wynika, że wieczorem przed konsulatem nie było żadnej demonstracji. Według komentatorów republikanie do końca kampanii będą mocno nagłaśniać tę sprawę, m.in. po to, aby przykryć indolencję Mitta Romneya w sprawach międzynarodowych.

Polityka 43.2012 (2880) z dnia 24.10.2012; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 6
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Po co przyjechał do Polski szef największej firmy zbrojeniowej świata? I co w Warszawie usłyszał?

Kiedy szef Lockheeda odwiedza jakiś kraj, pojawiają się elektryzujące pogłoski, plotki i podejrzenia. Np. o kolejnych zamówieniach F-35. Trzeba pamiętać, że taka wizyta to dyplomacja biznesowa, a nie obwoźny handel. A poza tym – kto wie, czy ważniejsza od lotnictwa nie jest tu artyleria rakietowa.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
15.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną