Na kogo warczy Riot Grrrl

Warrrczące feministki
Rosjanki z Pussy Riot obudziły nieco uśpioną od 20 lat subkulturę – feministyczny ruch Riot Grrrl.
Takie ostre słowa wypisywane markerem na odsłoniętych częściach ciała stały się znakiem rozpoznawczym ruchu Riot Grrrl.
AN

Takie ostre słowa wypisywane markerem na odsłoniętych częściach ciała stały się znakiem rozpoznawczym ruchu Riot Grrrl.

W Polsce ruch Riot Grrrl pozostaje słabo znany.
AN

W Polsce ruch Riot Grrrl pozostaje słabo znany.

Kathleen Hanna na swoim blogu roztacza wizję nowego międzynarodowego ruchu feministycznego.
Bikini Kill/materiały prasowe

Kathleen Hanna na swoim blogu roztacza wizję nowego międzynarodowego ruchu feministycznego.

>>>Artykuł pochodzi z października 2012 r.>>>

Madonna podczas występu w Rosji założyła kominiarkę i zaprezentowała namalowany na plecach napis „Pussy Riot”. Anthony Kiedis z Red Hot Chili Peppers założył koszulkę z takim samym napisem na koncercie w Moskwie. Paul McCartney ograniczył się do opublikowania na swojej stronie internetowej listu, w którym wyraził nadzieję, że rosyjskie władze uszanują wolność słowa i zwolnią skazane. Bo poza protestami Amnesty International czy demonstracjami wokół rosyjskich ambasad fala protestów przeciwko skazaniu trzech członkiń Pussy Riot na dwa lata łagru miała swój wymiar popkulturowy.

Symboliczne stało się już zakładanie kolorowych kominiarek, w których aktywistki z Pussy Riot występują. Grupa doczekała się poza tym kilku utworów na swoją cześć – kanadyjska artystka Peaches nagrała piosenkę „Free Pussy Riot”, a amerykański zespół MEN w swoim utworze „Let Them Out Or Let Me In” proponuje: „Wypuście je albo mnie też wsadźcie za kraty”.

To wsparcie dla rosyjskich aktywistek na Zachodzie nie jest motywowane tylko walką o wolność słowa, ale też nostalgicznym wspomnieniem początku lat 90., gdy to w USA zrobiło się głośno o punkowych feministycznych grupach Bikini Kill, Bratmobile, Sleater-Kinney czy Heavens to Betsy, uważanych za część ruchu Riot Grrrl. Zresztą amerykańska prasa od razu obwołała młode aktywistki z Pussy Riot jego spadkobierczyniami, a i same Rosjanki wskazują, że stanowił dla nich ważną inspirację.

Śmierć Bikini na dachu

20 lat wcześniej, wiosną 1992 r., w Waszyngtonie rozstawiono scenę na dachu budynku położonego tuż obok amerykańskiego Sądu Najwyższego. Za parę dni miał tu zostać wydany wyrok, który mógł ograniczyć prawo do aborcji w całych Stanach Zjednoczonych. Atmosfera była gorąca, a sędziowie – według relacji – przychylali się właśnie ku takiemu rozwiązaniu.

Tłem dla sceny był wtedy wielki napis „Wyłącz telewizor!”, chociaż grający właśnie zespół Bikini Kill wolałby pewnie „Trzymaj ręce z dala od mojego ciała” lub inne, bardziej podkreślające charakter protestu hasła. Ulicami Waszyngtonu przechodziły wielkie demonstracje zwolenników Pro-Choice, na Capitol Hill przemawiały feministyczne aktywistki, a Bikini Kill śpiewały do ponadtysięcznego tłumu: „Widać nie zauważyliście/Jak my płakałyśmy/Widać nie obchodziło was/W końcu to tylko kobiety umierają/Krzyczę/Moimi rękami i moim sercem/A wy rozchylacie moje nogi!”. Feministki dopięły swego, prawo do aborcji pozostało niezmienione.

W Polsce ruch Riot Grrrl pozostaje słabo znany, ale wtedy wywołał na Zachodzie spore zamieszanie w mediach. W 1993 r. „Rolling Stone” przestrzegał: „Są jak diablice z najgorszego koszmaru Rusha Limbaugha [prawicowego komentatora]. Nazywają się Riot Grrrl i przybywają, żeby zabrać wasze córki”.

Popularny wówczas wśród młodych ludzi punk był zdominowany przez mężczyzn – to oni tworzyli kapele i grali koncerty, i to oni stali w pierwszych rzędach na koncertach. Młode kobiety, które chciały uczestniczyć w scenie punkowej, ale czuły, że są pomijane, skrzyknęły się i też zaczęły zakładać zespoły. Inspirowały się Patti Smith, Joan Jett, Poly Styrene z zespołu X-Ray Spex – kobietami, którym w latach 70. i 80. udało się przebić w męskim świecie punka. Podobnie jak w wypadku męskiego punka obowiązywał duch DIY – „zrób to sam”. Dziewczyny często najpierw zakładały zespoły, a dopiero potem uczyły się grać na instrumentach.

Chciałyśmy żyć w świecie, w którym muzyką zajmuje się więcej kobiet, wzmocnić ich pozycję na scenie – wspomina dziś Molly Neuman z zespołu Bratmobile. – Chciałyśmy sprawić, żeby czuły się swobodnie, śpiewając, o czym chcą.

Teksty były pełne gniewu. Z jednej strony poruszały takie kwestie, jak prawa mniejszości seksualnych, prawo do aborcji czy problem gwałtu i przemocy rodzinnej, z drugiej – opowiadały o sile kobiet, odwracały tradycyjne role, zrywały z dominującym w przemyśle rozrywkowym wizerunkiem grzecznych dziewczynek.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną