Egipt znów o krok od rewolucji

Bracia dzielą rodzinę
Wszystko gotowe. Egipt pod rządami Mohameda Morsiego znów jest o krok od rewolucji. Nowy prezydent, zagarniając władzę, wyprowadził Egipcjan na ulice.
Plac Tahrir, murale ku pamięci ofiar walk z reżimem. Tym Mubaraka i tym rodzącym się dzisiaj.
Reuters / Amr Abdallah Dalsh/Forum

Plac Tahrir, murale ku pamięci ofiar walk z reżimem. Tym Mubaraka i tym rodzącym się dzisiaj.

Egipt jest w stanie wojny już od prawie dwóch lat. Na zdjęciu protest uliczny w „Dzień Gniewu” w styczniu 2011 r.
Muhammad Ghafari/Wikipedia

Egipt jest w stanie wojny już od prawie dwóch lat. Na zdjęciu protest uliczny w „Dzień Gniewu” w styczniu 2011 r.

Na placu Tahrir straszą wielkie murale przedstawiające martwych ludzi. Nie pokazują całych ciał, tylko same twarze w śmiertelnym grymasie. Są i wizerunki dzieci, naprawdę okrutna sztuka. Wyróżnia się jedno oblicze, jeszcze żywe, ale z przepasanym okiem. Ten niby-pirat to Ahmad Harara, 32-letni dentysta, dziś zupełnie niewidomy. Pierwsze oko stracił w walce z reżimem Mubaraka w lutym 2011 r., a drugie 9 miesięcy później w manifestacji przeciwko dyktatowi armii. Teraz walczy z Bractwem Muzułmańskim. – Już mu oczu na rewolucję brakuje – kwituje egipski dyplomata Anas Szadi.

Od upadku Mubaraka Anas przychodzi na plac co drugi dzień zaraz po pracy. Sprawdza, czy presja na władzę się utrzymuje. Narzeka, że od miesięcy nikt nie sprząta ulic w Kairze. Policji prawie nie widać. – Rząd abdykował. Władzy nie ma. Anas pokazuje szpetne stragany z chiń­szczyzną. – Myślisz, że oni mają jakieś pozwolenia na handel tutaj? Nikogo to nie obchodzi. Ożywia się, gdy jego kolega Szarif rozładowuje małe spięcie uliczne. Pod meczetem al-Azhar staruszka przeciska się między samochodami w korku i ktoś na nią trąbi. Szarif sam wymierza sprawiedliwość: wsadza staruszkę do samochodu trąbiącego i każe mu ją podwieźć. – Popatrz. Obcy ludzie, a momentalnie się organizują i słuchają nawzajem – tłumaczy Anas.

Ten moment społecznej jedności zdaje się kończyć. Dziś zwolennicy i przeciwnicy Bractwa Muzułmańskiego biją się na ulicach – koktajle Mołotowa lecą z obu stron. Jedni i drudzy zamieszczają zdjęcia swoich ran na Facebooku. A jeszcze pół roku temu mówili jednym głosem: żądali, by armia przekazała wreszcie ster cywilom. Obawiali się, że dyktatura Mubaraka zamieni się w dyktat junty. Tym bardziej że rządząca wówczas rada wojskowa rozwiązała parlament. Armia ostatecznie oddała władzę w czerwcu tego roku, gdy wybory prezydenckie wygrał Mohamed Morsi z Bractwa Muzułmańskiego. O jego zwycięstwie zdecydowały głosy Egipcjan, którzy poparli go w obawie przed Ahmadem Szafikiem, kontrkandydatem z obozu ancien regime’u. Pod nieobecność parlamentu nowy prezydent dostał w ręce obie władze naraz: ustawodawczą i wykonawczą.

Morsi obiecywał, że w sto dni obniży ceny chleba, zaprowadzi porządek na ulicach, a nawet zmniejszy korki uliczne. Zaraz powstała strona internetowa analizująca, ilu z 64 obietnic prezydent dotrzymał. Wyszło, że tylko czterech. Niechęć do Morsiego osiągnęła apogeum, gdy 22 listopada wydał dekret stanowiący, że sądy nie mogą podważać jego decyzji – oprócz władzy wykonawczej i ustawodawczej przydał sobie też sądowniczą. Zgarnął więcej niż Mubarak.

Dekret prezydenta wywołał polityczną burzę i lawinę kuriozalnych decyzji. Zdominowane przez Bractwo Zgromadzenie Konstytucyjne w 16 godzin uchwaliło projekt konstytucji, mimo że przez wiele miesięcy jego prace były zablokowane – po tym, jak z obrad wycofali się liberałowie, brakowało kworum. Kontrowersyjny projekt wprowadza system z silną pozycją prezydenta. Pojawia się w nim stwierdzenie, że „rodzina opiera się na religii, moralności i patriotyzmie”, a państwo ma obowiązek promować wartości rodzinne. Ani słowa o równości kobiety i mężczyzny. Liberałowie, których popiera znaczna część społeczeństwa, byli bardzo rozczarowani. Mimo to Morsi bez wahania rozpisał referendum nad projektem nowej konstytucji, które odbędzie się już 15 grudnia.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną