Świat

Życie snem

Na podst. Süddeutsche Zeitung

materiały prasowe
Podobnie, jak niedźwiedzie czy jeże, także ludzie są zdolni do zapadnięcia w długi sen zimowy. Tylko do czego nam to potrzebne? I kto miałby pilnować uśpionej części ludzkości?

Budzik, za oknem ciemno, ziąb. Dzień w dzień przy wstawaniu ta sama refleksja: jak by to było miło, móc się schronić w ciepłej, przytulnej jaskini, śnić i nie wystawiać nosa na dwór aż do wiosny. Tyle ssaków potrafi przecież przespać zimę. Dlaczego nie my?

Zdaniem niektórych uczonych dzieje się tak dlatego, że ludzi nie przystosowała do tego ewolucja. Nie musiała. W przeciwieństwie bowiem do wielu gatunków żyjących na północy – i niemogących znaleźć pożywienia w miesiącach zimowych – człowiek pochodzi z Afryki, gdzie zimą nie było mrozów i śniegu. No, a potem, zasiedliwszy chłodniejsze obszary Ziemi, szybko wynalazł krzesiwo, lampę naftową i elektrownię atomową… Jednak w porze roku, gdy po ciemku spieszymy rano na przystanek i po ciemku wracamy, wielu żałuje, że nie mamy genu pozwalającego zapaść w sen zimowy. A może jednak go mamy?

Nietoperza nie budzić

Sen zimowy zwierząt to stan bardzo różny od naszego snu kilkugodzinnego. Temperatura ciała zwierząt spada wtedy, osiągając poziom nieraz tylko o kilka stopni wyższy od punktu zamarzania. Przemiana materii niemal ustaje, tętno zwalnia, to samo dzieje się z oddychaniem. Zwierzęta przestawiają się jak gdyby na tryb oszczędnościowy – tak że do przetrwania wystarczają im rezerwy nagromadzone latem w postaci tłuszczu. Rzadko tylko budzą się z tego odrętwienia, by przyjąć jakiś pokarm.

Spośród zwierząt przesypiających zimę najbardziej znane to: jeże, borsuki, susły, wiewiórki i świstaki. Te ostatnie uprawiają nawet sen grupowy: w głębokiej norze ciasno przytulone do siebie grzeją się nawzajem. Małe zwierzątka szukają sobie – samotnie albo z innymi przedstawicielami swojego gatunku – odpowiedniego miejsca, takiego jak jama, wydrążony pień drzewa albo kopczyk liści. Wyściełają norę listowiem lub sierścią, by się odizolować od mroźnej aury. Potem do snu zwijają się w kłębek tak, by na utratę ciepła narażona była jak najmniejsza powierzchnia ciała.

 

Pełna wersja artykułu dostępna w 2 numerze "Forum".

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną