Świat

Kamień po kamieniu

Requiem dla Syrii

materiały prasowe
Widok agonii rodzinnego miasta jest nie do zniesienia – wstrząsająca relacja Amal Hanano, mieszkanki ogarniętego wojną Aleppo.

Oglądanie śmierci to główna rozrywka w czasie rewolucji. Wiele można się dzięki niej nauczyć. Śmierć jest nagła, trwa krócej niż klip na YouTube. Ma wygląd mężczyzny o sinej barwie skóry, owiniętego w całun, z zakrwawioną opaską z gazy na głowie i kawałkami waty wepchniętymi w nozdrza. Śmierć to telewizyjna panorama masowych grobów dzieci ułożonych równiutko w długie rzędy, które przykryje brud w kolorze skrzepłej krwi. Śmierć Syryjczyków nadeszła tak szybko, że trudno pojąć zniknięcie ponad 40 tysięcy istnień w czasie krótszym niż dwa lata.

Śmierć miasta wygląda inaczej. Dokonuje się powoli – śmierć każdej dzielnicy jest dokumentowana bomba po bombie, granat po granacie, kamień po kamieniu. Widok agonii rodzinnego miasta jest nie do zniesienia. Wiadomość o śmierci człowieka zawsze dociera zbyt późno i po fakcie. Śmierć miasta daje złudzenie, że można ją powstrzymać i uratować je przed zniszczeniem. To iluzja: miast, które jeszcze przed chwilą tętniły życiem, nie da się ocalić, pozostaje bezradnie patrzeć, jak zmieniają się w ruiny.

Księżyc nad minaretem

Ruiny są nam sprzedawane jako coś romantycznego i poetyckiego. Na wzór turystów zwiedzających starożytne zabytki z aparatami fotograficznymi na szyi i przewodnikami w dłoni szukamy piękna w pyle unoszącym się nad szczątkami umarłej cywilizacji. Wyobrażamy sobie, jak wyglądała zanim imperium upadło, a żywe przedmioty zamieniły się w obiekty muzealne. Na taki romantyzm można sobie pozwolić jedynie z dystansu w czasie i przestrzeni. W trakcie wojny świeżo powstające ruiny nie są piękne, nie oferują żadnych mądrych lekcji, nie tworzą wyszukanej scenerii do filozoficznej kontemplacji ludzkiego szaleństwa. Kiedy powstają na naszych oczach, kiedy dzieje się to naprawdę i dotyczy naszego miasta, to już zupełnie inna historia.

 

Pełna wersja artykułu dostępna w 3 numerze "Forum".

Reklama

Czytaj także

Historia

Rozmowa z Davidem Martelo, uczestnikiem rewolucji goździków

O portugalskiej rewolucji goździków sprzed 45 lat opowiada jej uczestnik David Martelo.

Krzysztof Kubiak, Tadeusz Zawadzki
23.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną