Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Prezydent strachu

Milosz Zeman wygrywa wybory w Czechach

Zwycięstwo Milosza Zemana w czeskich wyborach prezydenckich było zapowiadane i przewidywane od dawna. Były socjaldemokrata wygrał, bo potrafi mówić Czechom to, co chcą usłyszeć.

Ponieważ Czesi – podobnie, jak wszyscy dziś w Europie – są wystraszeni i wściekli, Zeman ich złość na polityczne elity kanalizuje. W starciu z tym zręcznym populistą urzędujący wicepremier rządu, znienawidzonego za oszczędności i cięcia socjalne po prostu nie miał szans.

Poza całkiem racjonalnymi strachami ekonomicznymi w kampanii wyborczej bardzo silnie rezonował czysty, brutalny nacjonalizm. Tyle nienawistnych słów, jadowitych żartów i podłych insynuacji to społeczeństwo nie przećwiczyło od dawna. Pamiętny z Polski „dziadek z Wehrmachtu” to pryszcz przy oskarżeniach o zdradę czy dzielenie ludzi na lepszych i gorszych według czysto plemiennych, etnicznych kryteriów. Fakt, że te strachy nie tylko są obecne w społeczeństwie, ale że nadal pomagają wygrywać wybory to kolejna zła wiadomość.

Dobra wiadomość zaś jest taka, że - przy wszystkich swoich wadach i niejasnych powiązaniach z biznesem kojarzonym z rosyjskim gazem i ropą - Zeman jako prezydent będzie dla kraju prawdopodobnie mniej szkodliwy, niż Vaclav Klaus. Rola prezydenta bowiem w Czechach jest niemal wyłącznie dekoracyjna, większe znaczenie ma to, co mówi, niż to, co robi. Zeman jest znany z brutalnego języka, ale tylko w wojenkach z krajowymi przeciwnikami. Na pewno nie pozuje na „eurosceptyka”, nie wdaje się też w żenujące polemiki na temat globalnego ocieplenia czy „eurosocjalizmu”. Dalszego ciągu kompromitowania kraju w stylu Klausa zatem już nie będzie.

Tak naprawdę pytaniem otwartym pozostaje, czy nowy prezydent – rasowy polityk, świetnie czujący się w konfliktach – będzie w stanie z powrotem zszyć społeczeństwo, które tak bardzo podzieliło się w czasie ostrej kampanii wyborczej. A raczej: czy choćby spróbuje.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Co zrobią 30-latki? Odraczane rodzicielstwo może nigdy się nie wydarzyć

Część 30-latków najpewniej zrezygnuje z dzieci, uznając, że lepiej nie ryzykować i nie ponosić osobistych kosztów w przypadku choroby swojej czy dziecka. Przyszłość dla młodych jest coraz bardziej niepewna – mówi prof. Irena E. Kotowska, demografka z SGH.

Agata Szczerbiak
17.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną