Świat

Odwrót bez strzałów

Odwrót bez strzałów

Francuskie wojska podczas interwencji w Mali. Francuskie wojska podczas interwencji w Mali. Issouf Sanogo/AFP / EAST NEWS

Powstanie islamistów w Mali jest w odwrocie. Wystarczyły dwa tygodnie, by kilka tysięcy francuskich żołnierzy przy wsparciu armii malijskiej przejęło najważniejsze miejscowości zbuntowanej północy kraju. Francuzi osiągnęli tak znaczną przewagę za sprawą ataków z powietrza. Na ziemi walczyli dotąd niewiele, bo islamiści ratują się ucieczką, czasem dość rozpaczliwą. Gdy brakuje benzyny, porzucają samochody terenowe i przesiadają się na wielbłądy albo odchodzą piechotą. I tak, bez jednego wystrzału, udało się zająć m.in. Timbuktu. Niestety, wcześniej buntownicy podpalili tam bibliotekę z dziesiątkami bezcennych arabskich manuskryptów nawet z XIII w.

To jeszcze nie koniec wojny, islamiści wcale nie przegrywają. Poza miejscowościami to oni zachowują przewagę. Na rozpalonej słońcem pustyni i w górach ich tropienie będzie bardzo trudne, tym bardziej że zawczasu przygotowali tam wiele kryjówek, głównie jaskiń i tuneli, skąd będą prawdopodobnie wyprowadzać partyzanckie ataki. Mogą też bez problemu przechodzić do sąsiednich państw przez zupełnie niestrzeżone granice.

Analitycy pocieszają, że ujarzmienie powstania w Mali powinno być prostsze niż w Afganistanie: tam rebeliantów wspiera i finansuje Pakistan. Natomiast islamiści w Afryce Zachodniej muszą finansować się sami, głównie z handlu narkotykami i okupów za uprowadzonych cudzoziemców. Na żadnego możnego sponsora liczyć nie mogą.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną