Zagadka Emanueli

Na słowo Ali Agcy
Ali Agca w wydanej 31 stycznia książce ujawnił, kto wysłał go z pistoletem na plac św. Piotra. Jako mocodawcę zamachu na Jana Pawła II wskazał ajatollaha Chomeiniego. Ale tyle już sprzedał światu sprzecznych i fałszywych wersji, że nikt nie traktuje poważnie tych rewelacji.
materiały prasowe

Według najnowszej biografii „Mi avevano promesso il paradiso. La mia vita e la verita sull'attentato al papa” (Obiecali mi raj. Moja życie i prawda o zamachu na papieża) Agca ukrywał się w Iranie. Trafił tam po ucieczce z tureckiego więzienia, gdzie siedział za zamordowanie redaktora naczelnego lewicowej gazety. Terrorystę ze skrajnie prawicowej organizacji Szare Wilki miał zaprosić do siebie ajatollah Chomeini, który – trzeba trafu – akurat poszukiwał płatnego mordercy. Świątobliwy mąż obstalował u fachowca kolejny zamach, tym razem na papieża. Miał powiedzieć mordercy: Musisz zabić papieża w imię Allaha. Musisz zgładzić namiestnika szatana na ziemi!

Informacja Agcy nie wywołała wielkiego szoku. Wrażenie zapewne byłoby większe, gdyby nie była to jego kolejna wersja (trudno już zliczyć która) na temat zleceniodawców zamachu. Przez kilka lat Agca obstawiał Bułgarów. Zeznawał, że 13 maja 1981 r. wszedł na plac św. Piotra podczas audiencji papieskiej razem ze swym tureckim wspólnikiem Oralem Celikiem. Każdy z nich miał nabity pistolet oraz petardy hukowe. Miały posłużyć do wywołania paniki w tłumie po strzałach do papieża, aby zamachowcy zdążyli uciec i schronić się w ambasadzie bułgarskiej. Stamtąd samochód z rejestracją dyplomatyczną miał ich wywieźć do Bułgarii. Cały plan został jakoby opracowany przez bułgarskiego attaché wojskowego w Rzymie w porozumieniu z KGB.

Dziwna fotografia

Nie udało się jednak znaleźć żadnych dowodów – mimo że włoskiej prokuraturze w tym głośnym, międzynarodowym śledztwie służyły pomocą amerykańskie służby specjalne. Sąd był zmuszony uniewinnić Bułgarów. Wtedy niespeszony Agca wyjaśnił, że strzelać kazał mu Pan Bóg.Gdy w Rzymie w czerwcu 1983 r. 15-letnia Emanuela Orlandi nagle zniknęła bez śladu, a porywacze telefonicznie domagali się w zamian za nią zwolnienia Agcy z więzienia, turecki więzień sprawiał wrażenie jedynego człowieka doskonale poinformowanego o losie dziewczyny. Zapewniał, że Emanuela jest cała i zdrowa – tyle że w Turcji.

 

Artykuł pochodzi z najnowszego 6 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 11 lutego 2013 r.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną