Afera korupcyjna w partii premiera w Hiszpanii

Żegnaj Rajoy?
Hiszpanie mają dość – najnowsza afera korupcyjna obejmująca partię rządzącą pozbawiła ich ostatnich złudzeń. Chcieliby zmienić wszystko, ale nie wiedzą jak.
Premier Rajoy jak dotąd przyjął taktykę zaprzeczania oskarżeniom o korupcję i przeczekania społecznej burzy.
Juanjo Martin/EFE/Forum

Premier Rajoy jak dotąd przyjął taktykę zaprzeczania oskarżeniom o korupcję i przeczekania społecznej burzy.

Po ujawnieniu notatek Barcenasa na ulice hiszpańskich miast wyszło kilka tysięcy ludzi domagających się dymisji premiera.
Jon Nazca/Reuters/Forum

Po ujawnieniu notatek Barcenasa na ulice hiszpańskich miast wyszło kilka tysięcy ludzi domagających się dymisji premiera.

Przez ostatnie kilka lat niemal wszyscy liderzy prawicy, w tym Rajoy, mieli otrzymywać dodatkowe pensje z pieniędzy pochodzących od prywatnych przedsiębiorców.
Partido Popular de Cataluna/Wikipedia

Przez ostatnie kilka lat niemal wszyscy liderzy prawicy, w tym Rajoy, mieli otrzymywać dodatkowe pensje z pieniędzy pochodzących od prywatnych przedsiębiorców.

Jeśli w Hiszpanii jest miejsce na humor, to tylko wisielczy. Satyryczne czasopismo „Mongolia” opublikowało na okładce lutowego numeru nekrolog: „Rajoy umarł”, a pod spodem: „My, sześć milionów bezrobotnych, miliony korzystających z publicznej służby zdrowia, emeryci, eksmitowani i młodzi, nie będziemy za tobą tęsknić”.

Pogłoski o śmierci Rajoya są przesadzone, ale tylko trochę. Z ujawnionych notatek byłego skarbnika prawicowej Partii Ludowej Luisa Bárcenasa wynika, że jej przywódcy, w tym obecny premier, przez kilkanaście lat otrzymywali dodatkowe pensje z nielegalnych datków przekazywanych partii przez zaprzyjaźnionych przedsiębiorców.

Trwa ustalanie autentyczności tych dokumentów, jednak nawet jeśli okaże się, że nie wszystkie informacje są prawdziwe, wielu Hiszpanów uważa, że sprawa Bárcenasa to gwóźdź do trumny obecnego systemu politycznego. Ponad trzy dekady po modelowych przemianach demokratycznych, które wyprowadziły kraj na prostą po autorytarnych rządach gen. Franco, coraz częściej słychać w Hiszpanii: „Potrzebujemy drugiej transformacji”.

Księgowość B

Siwowłosy, zawsze elegancko ubrany skarbnik z zamiłowaniem do luksusu od dawna był na oku prokuratury. Człowiekiem, który przez 18 lat kontrolował finanse partii, śledczy zainteresowali się przy okazji afery Gürtel, skandalu, który przed obecnym zamieszaniem wydawał się największą aferą w historii hiszpańskiej prawicy. W zamian za milionowe zamówienia publiczne politycy Partii Ludowej z całej Hiszpanii mieli przyjmować prezenty warte setki tysięcy euro i wsparcie finansowe dla partii. To właśnie w związku z tą aferą Mariano Rajoy zdymisjonował Bárcenasa w 2009 r. ze stanowiska skarbnika.

Prawdziwa bomba wybuchła jednak dopiero pod koniec zeszłego roku, kiedy wyszło na jaw, że Bárcenas ma konto w Szwajcarii, a na nim 22 mln euro. Media obiegły doniesienia o rzekomych podwójnych finansach Partii Ludowej, którymi miał zarządzać skarbnik. Dowodów jednak nie było. Dopiero pod koniec stycznia dziennik „El Pais” ujawnił zawartość ksiąg rachunkowych, stanowiących według gazety dowód, że Bárcenas przez kilkanaście lat prowadził „księgowość B” swojej partii.

Z jego odręcznych zapisków wynika, że przez ostatnie kilka lat niemal wszyscy liderzy prawicy otrzymywali dodatkowe pensje z pieniędzy wpłacanych na konta Partii Ludowej przez prywatnych przedsiębiorców, najczęściej duże firmy budowlane. To nie przypadek. W okresie gospodarczego boomu sektor ten urósł do nieprawdopodobnych rozmiarów (wytwarzał 20 proc. PKB w 2005 r.) właśnie dzięki wsparciu polityków.

Dokonując wielotysięcznych wpłat na konto partii, firmy zapewniały sobie przychylność rządzących przy liberalizacji przepisów o handlu gruntami i odwdzięczały się za wygrane przetargi. W końcu bańka budowlana rozdęła się do absurdalnych rozmiarów: wybudowano tysiące domów, które dziś stoją puste; lotniska, z których nikt nie korzysta, i zaprojektowane przez modnych architektów obiekty, które pogrążyły miasta w długach. To właśnie załamanie branży budowlanej pogrążyło później Hiszpanię w kryzysie.

Jak szacuje „El Pais”, 70 proc. tajnych płatności z notatek Bárcenasa było nielegalnych. Na liście otrzymujących lewe pieniądze znaleźli się m.in. szef rządu Mariano Rajoy, który miał dostawać około 25 tys. euro rocznie, a także przewodniczący senatu Pío García Escudero, były minister sprawiedliwości Ángel Acebes, eksminister finansów Rodrigo Rato i obecna sekretarz partii, Maria Dolores de Cospedal. Wkrótce po publikacji notatek Bárcenasa do mediów zgłosili się ludzie związani z Partią Ludową, którzy potwierdzili, że dodatkowe wynagrodzenia były co miesiąc rozprowadzane w kopertach wśród członków partii.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną