Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Wielki transfer

Kasa ponad granicami

materiały prasowe
Drobne sumy wysyłane przez emigrantów do rodzin w biednych krajach składają się na prawdziwą fortunę. Jak sprawić, by na dobre zmieniły Trzeci Świat?

Przez dziesięciolecia nie zauważano, jaki wpływ mają na globalną gospodarkę pieniądze przekazywane przez migrantów rodzinom w krajach pochodzenia. Uważano, że chodzi sumy bez znaczenia dla trendów makroekonomicznych. Obecnie wiadomo, że przepływy gotówki od emigracji zarobkowej biją wszelkie rekordy, gdyż coraz więcej ludzi decyduje się na życie i pracę za granicą. Według Banku Światowego w 2012 r. przepływy osiągnęły łącznie wartość 530 mld dolarów, a więc jest ich trzy razy więcej niż 10 lat temu. Stanowią trzykrotnie większą sumę niż ta przeznaczana na pomoc międzynarodową. A to znaczny, że można zacząć poważną dyskusję o tym, czy migranci i ich pieniądze nie są realną alternatywą dla funduszy pomocowych.

Fundusz solidarności

Gdyby przekazy pieniężne na poziomie notowanym przez Bank Światowy potraktować jako odrębną gospodarkę, zajmowałaby ona 22. miejsce na świecie pod względem PKB nominalnego. Według urzędników Banku Światowego rzeczywista suma może być dużo wyższa. Wiele przekazów nie jest nigdzie rejestrowanych, bo sporo osób przekazuje pieniądze z pominięciem banków i dużych firm, dostarczających dane o tych transakcjach. Niektóre kraje, takie jak Filipiny, Bangladesz, Senegal, utworzyły specjalne instytucje rządowe służące zarządzaniu pieniędzmi z przekazów od migrantów.

Rząd Rwandy na przykład, który stracił dużą część pomocy międzynarodowej na skutek oskarżeń o wspieranie rebeliantów w Demokratycznej Republice Konga, wzywa migrantów pochodzenia rwandyjskiego, by wspierali „fundusz solidarności”.

 

Artykuł pochodzi z najnowszego 7 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 18 lutego 2013 r.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Czy Chiny wywołają wojnę o Tajwan? Reperkusje byłyby potężne

Chińska armia intensywnie się zbroi, buduje lotniskowce, ćwiczy regularnie morskie desanty, nęka Tajwańczyków obecnością okrętów i samolotów. Tajwan też nie zamierza się poddawać.

Jędrzej Winiecki
06.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną