Wychowanie: Bez stresu, bez sukcesu

Kochanie, rozpuściłem dzieciaki!
Po stuleciach twardej ojcowskiej ręki wahadło wychyliło się w drugą stronę – dzieci stają się tyranami dla rodziców. Jak nie wychować sobie despoty radzi francuski psycholog Didier Pleux.
„Dziecko powinno móc marzyć o świecie dorosłych. Gdyby miało to wszystko od maleńkiego, to jakie marzenia pozostaną mu, kiedy dorośnie?”.
Ben Hupfer/Corbis

„Dziecko powinno móc marzyć o świecie dorosłych. Gdyby miało to wszystko od maleńkiego, to jakie marzenia pozostaną mu, kiedy dorośnie?”.

Artykuł pochodzi z najnowszego 14 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 15 kwietnia 2013 r.
Polityka

Artykuł pochodzi z najnowszego 14 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 15 kwietnia 2013 r.

Zdezorientowani rodzice, umordowani nauczyciele i pedagodzy zalecający powrót do dawnej dyscypliny ostrzegają: stop, dość już schlebiania dziecięcemu ego! Bo oto na naszych oczach „dziecko tyran” staje się autentycznym zjawiskiem społecznym. Niejedno upragnione, uwielbiane, wychwalane, hołubione i rozpieszczane dziecko nie uznaje autorytetu, nie potrafi znieść żadnych przeciwności ani odmowy. Specjaliści ds. wychowania przyjmują w swoich gabinetach coraz więcej szkrabów, które jeszcze od ziemi nie odrosły, a już są uzależnione od natychmiastowej gratyfikacji. Nie tak dawno obowiązkową lekturą było „Summerhill” Alexandra S. Neilla, książka należąca do kanonu pedagogiki wolnościowej. Obecnie hitem stają się książki opisujące zniecierpliwienie rodziców. Za oceanem Adam Mansbach, ojciec wyczerpany kaprysami swojej dwuletniej córeczki, sprzedał już pół miliona egzemplarzy książki „Śpij już, k***a, śpij”. Mnożą się blogi prowadzone przez zirytowane matki. Nawet prasa kobieca zajmuje się tym problemem, pisząc na przykład o „tabu bitych rodziców”. Jak współczesny młody człowiek zmienił się w despotę? Dlaczego rodzice pozwolili mu, aby poczuł się jak basza? Jak oprzeć się ciągłemu manifestowaniu swego „ja, ja, ja!”?

Niektórzy specjaliści są zaniepokojeni rosnącą wszechwładzą najmłodszych. Jak zdefiniowałby pan małego tyrana?
Didier Pieux: Jest to przede wszystkim rozpieszczone dziecko, oczko w głowie rodziców, któremu na niczym nie zbywa – oczywiście na miarę statusu społecznego rodziny. Dodatkowa cecha: mowa tu o dziecku, które przejęło władzę w domu. Rodzice czują się bezsilni, bezradni. Powtarzają, że już sami nie wiedzą, co robić. Takie dziecko generuje niepokój w swoim otoczeniu, a zarazem niszczy samo siebie poprzez swój rozbuchany egocentryzm. Można podać różne przykłady: od trzyletniego szkraba, który przestaje być posłuszny – jada i śpi, kiedy zechce, aż po nastolatka, który przestaje się odzywać do rodziców, wyzywa ich i staje się agresywny.

Jak wielu kolegów po fachu, odnotowuje pan coraz większą liczbę takich pacjentów. Jaka jest skala tego zjawiska?
Trzydzieści lat temu rozpieszczone dzieci stanowiły dwa procent moich pacjentów. Zdecydowaną większość, ponad 90 proc., stanowili młodzi ludzie z problemami osobowościowymi albo tacy, którym doskwierał brak pewności siebie. Obecnie jest odwrotnie. Dziewięciu na dziesięciu małych pacjentów przewijających się przez mój gabinet wykazuje nietolerancję frustracji oraz autorytetu. Oczywiście nie można uogólniać tej statystyki na cały kraj, ale widać wyraźny trend.

Kiedy się to zaczęło?
Przed około 40 laty. Od końca XIX w. do pierwszej połowy XX w. obserwowano raczej patologie wynikające z Freudowskiej zasady przyjemności. Były to czasy ciężkich ograniczeń w życiu zawodowym, rodzinnym, społecznym, kiedy to było mało miejsca na hedonizm. Począwszy od lat 70. i 80., zaczęliśmy obserwować przechył w drugą stronę. Obowiązującym hasłem stało się: „Ciesz się życiem, bądź sobą, bądź tym, kim jesteś”. To był zbawienny trend, ale urósł do nadmiernych rozmiarów. Jednostka potrzebuje miłości, aby się rozwijać. Ale również frustracji, realnej oceny samej siebie (nie jestem cudownej urody) i innych (oni nie są „rzeczami” mającymi służyć mojej przyjemności), jak też realnej oceny życiowych perypetii i ograniczeń.

 

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną