Język hiszpański podbija świat

Hiszpańska przyszłość świata
Chociaż ojczyzna Cervantesa ma kłopoty gospodarcze, jej język święci globalne triumfy. Tyle że sama Hiszpania nie ma z tym wiele wspólnego.
W USA są stany, w których większość mieszkańców mówi po hiszpańsku.
Keith Bedford/Bloomberg News/FPM

W USA są stany, w których większość mieszkańców mówi po hiszpańsku.

Burmistrz Nowego Yorku Michael Bloomberg, dzięki przemowie w łamanym hiszpańskim doczekał się przezwiska „Miguel Bloombito”.
Wikipedia

Burmistrz Nowego Yorku Michael Bloomberg, dzięki przemowie w łamanym hiszpańskim doczekał się przezwiska „Miguel Bloombito”.

Sharmila Meena ma 30 lat i pochodzi z Mumbaju. Jest tłumaczką z niemieckiego, ale dwa lata temu zrobiła internetowy kurs drugiego języka – hiszpańskiego. Teraz dokształca się na własną rękę i szuka kolejnych kursów. – Z hiszpańskim mam szansę na więcej zleceń, bo w Indiach przybywa firm, które szukają tłumaczy – mówi. – Poza tym uwielbiam Rickiego Martina i Jennifer Lopez, wychowałam się na ich piosenkach!

Takich jak Sharmila jest w Indiach coraz więcej. A także w Chinach, Japonii i na Filipinach. Z danych Instytutu Cervantesa wynika, że młodzi Azjaci przeżywają fascynację hiszpańskim. W Indiach liczba studentów, którzy wybierają ten język, potroiła się w ciągu ostatnich sześciu lat. W Japonii można się go uczyć na 240 uniwersytetach. Manila może się poszczycić największym, po Moskwie, Instytutem Cervantesa, jeśli chodzi o liczbę uczniów (6 tys.), a w Chinach zainteresowanie hiszpańskim jest tak duże, że 70 proc. chętnych do jego nauki odchodzi z kwitkiem z powodu braku miejsc na kursach. Na całym świecie coraz więcej biznesów informuje już na wstępie: se habla espańol (mówimy po hiszpańsku).

Hiszpańskim posługuje się dziś pół miliarda ludzi na świecie i za dwa–trzy pokolenia będzie nim mówił co dziesiąty mieszkaniec naszej planety. Z raportu Instytutu bije optymizm: hiszpański jest dziś drugim językiem planety, a liczba jego użytkowników szybko rośnie, szczególnie w Internecie. Triumfuje także w sieciach społecznościowych: jest drugim, po angielskim, językiem Twittera i Facebooka. Rośnie też stale liczba tych, którzy zaczynają się go uczyć – nieznośnie nieregularne hiszpańskie czasowniki wkuwa dziś ok. 18 mln ludzi na całym świecie.

W Chinach po hiszpańsku

Zmieniające się językowe trendy to nic innego jak opowieść o nowym światowym porządku. Widać to na przykładzie Chin. Jak opowiada szefowa pekińskiego Instytutu Cervantesa Inma Gónzalez Puy, która mieszka w Chinach od 30 lat, do niedawna hiszpański był praktycznie tu nieobecny. Nazywano go, nieco pogardliwie, „językiem mniejszościowym”, a młodzi Chińczycy woleli raczej uczyć się japońskiego albo rosyjskiego.

Jednak wraz z 77 mld dol., które Chiny zainwestowały od 2005 r. w Ameryce Łacińskiej, pojawiła się też motywowana praktycznymi względami moda na hiszpański. Tylko w samym Pekinie powstało w ostatnich latach 35 szkół językowych z hiszpańskim w ofercie.

Chińczycy to praktyczny naród. 80 proc. z nich uczy się hiszpańskiego z nadzieją na dobrą posadę w którejś z firm robiących interesy ze światem hiszpańskojęzycznym – tłumaczy Gónzalez Puy. – Inni lądują w chińskich firmach w Wenezueli albo Argentynie. Wciąż brakuje specjalistów z hiszpańskim, tłumaczy i nauczycieli, więc o dobrze płatną pracę bardzo łatwo.

Podobnie jest w Indiach. W kraju, będącym zagłębiem międzynarodowych call centers, sprzymierzeńcem hiszpańskiego jest zglobalizowany rynek obsługi klienta i wzrost demograficzny wśród latynoskiej populacji w Ameryce. Wraz z obsługą en espańol, którą oferuje dziś większość dużych firm w USA, rośnie popyt na hiszpański w krajach, skąd operują ich biura obsługi, jak Indie czy Filipiny.

Barceloński dziennik „La Vanguardia” opisał historię młodych ludzi z indyjskiej prowincji, dla których hiszpański to szansa na awans społeczny. 31-letniemu Sharadowi Kumarowi po przebytym kursie językowym udało się zdobyć posadę w przeniesionym do Delhi dziale obsługi klienta amerykańskiego banku. Dziś rozwiązuje problemy z kartami i bankomatami, jakie mają hispanos z Los Angeles czy Teksasu. Dzięki hiszpańskiemu jego pensja wrosła dwukrotnie: angielski zna w Indiach każdy, hiszpański pomaga się wyróżnić.

Na jeszcze lepsze oferty mogą liczyć tłumacze dyplomowani. – Ze względu na obecność w Indiach międzynarodowych firm, ale także rosnącą wymianę handlową z Ameryką Łacińską, co roku potrzeba 3 tys. nowych tłumaczy – mówi Vikash Kumar Singh z Indira Gandhi National Open University w Nowym Delhi. – Na początek mogą liczyć na pensję nawet w wysokości 1000 euro. To tu bardzo dużo.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną