Bunt niektórych Turków

Zderzenie kontynentów
Kłótnia o mały park w Stambule uświadomiła wielu Turkom, jak bardzo mają dość premiera Erdoğana. Wielotysięczne demonstracje niczego jednak nie uświadomiły Erdoğanowi.
Plac Taksim w centrum europejskiego Stambułu 8 czerwca opanowali antyrządowi demonstranci i kilka piosenek - w tym „Telephone Call from Istanbul” Toma Waitsa.
Uriel Sinai/Getty Images/FPM

Plac Taksim w centrum europejskiego Stambułu 8 czerwca opanowali antyrządowi demonstranci i kilka piosenek - w tym „Telephone Call from Istanbul” Toma Waitsa.

Piątek w nocy, 7 czerwca. Na wiadukcie koło stadionu drużyny Beşiktaş, zaraz za wypalonymi szkieletami trzech miejskich autobusów, fala młodych ludzi usiłuje przedostać się do sąsiedniej dzielnicy Stambułu – na odsiecz innym protestującym. Nacierają na szpalery policji, rozbijając się o armatki wodne i kłęby gazu łzawiącego. Krztuszą się, zawracają i znów zwierają szeregi. Niektórzy, nagradzani przy każdej okazji oklaskami przyjaciół, przerzucają dymiące ładunki gazowe przez mury stadionu, inni wyrywają z ziemi znaki drogowe i billboardy, ustawiają z nich barykady.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj