Egipska demokracja z pętlą na szyi

Egipt zakłada pętlę
Niezadowoleni na ulicach egipskich miast wezwali na pomoc wojsko, bo rozczarował ich demokratycznie wybrany rząd islamistów. Mogą prędko pożałować.
Projekcja laserowa na placu Tahrir. Komunikat protestujących do rządzących był jasny: wynocha.
Li Muzi/Xinhua/ZUMAPRESS.com/Forum

Projekcja laserowa na placu Tahrir. Komunikat protestujących do rządzących był jasny: wynocha.

Ledwie dwa i pół roku temu Egipcjanie usunęli z urzędu prezydenta dyktatora Hosniego Mubaraka. Ledwie rok temu zmusili armię, która objęła rządy po upadku dyktatora, by wycofała się z pierwszego szeregu polityki. Przeprowadzili wybory, nie było większych nadużyć ani fałszerstw. Wybrali rządzących: partię Wolność i Sprawiedliwość wywodzącą się z islamistycznego Bractwa Muzułmańskiego i prezydenta Mohammeda Morsiego. Powstały warunki, żeby po półtora roku rewolucyjnego zamętu wróciła stabilizacja – ale lepsza niż kiedyś, bo w demokratycznej szacie. Zaczynała się nowa epoka.

Tymczasem po kilkunastu miesiącach rząd islamisty Morsiego popadł w niełaskę wielkich rzesz Egipcjan. Niezadowoleni wyszli na ulice i place, zebrali ponad 22 mln podpisów pod żądaniem ustąpienia głowy państwa, oskarżali, że nie dotrzymuje obietnic, że rządzi jak dyktator. Rozczarowanie i gniew połączyły liberałów, demokratów, związkowców z islamistami z innych ugrupowań niż Bractwo Muzułmańskie, a także niezadowolonymi bez politycznych barw. Wszyscy przeciw Braciom! Po dniach burzliwych demonstracji pod hasłami wolności i demokracji egipscy oburzeni wezwali na ratunek... wojskowych.

Czy lud na ulicach Kairu zapomniał, że przed dwoma laty, a nawet jeszcze przed rokiem to armia, dowodzona przez ludzi starego reżimu, dławiła wolnościowe aspiracje, blokowała zmiany?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj