Agencję Bezpieczeństwa Narodowego i ekipę Baracka Obamy oburzyło, że zagrał im na nosie, czym miał zagrozić bezpieczeństwu kraju. Prezydenta, jego urzędników, wywiad i wojsko strapiło także, że Snowden zaszkodził stosunkom Ameryki z kilkoma europejskimi sojusznikami oraz m.in. Brazylią, choć tu politycy w Waszyngtonie konsekwentnie przegapiają, że Europa, a zwłaszcza Niemcy zaskoczone są przede wszystkim podsłuchiwaniem unijnych urzędników, a nie samym faktem wystąpienia przecieku w NSA.
Psy na Obamie wieszają z kolei zwykli Amerykanie zaskoczeni hipokryzją władzy, nieujawnionymi wcześniej rozmiarami inwigilacji w sieci i nagonką na Snowdena, przez wielu uznanego za szlachetnego obywatela, narażającego się dla dobra społecznego. Europa stanęła w niewygodnym rozkroku. Ku oburzeniu obrońców praw człowieka niektóre rządy, jak polski, bez żadnych ceregieli odrzucały prośby 30-letniego informatyka o azyl. Inne szukały wyrafinowanych wymówek, a niektóre wyraźnie dały do zrozumienia, że zatrzymają każdy samolot ze Snowdenem na pokładzie, czym zmusiły go do rozpatrzenia alternatywnej odysei (np. w wariancie Moskwa–Caracas, z przelotem nad Chinami i dalej nad Pacyfikiem).
W tym chórze oburzeń pobrzmiewają jednak głosy hipokryzji. Europejczycy ostro krytykują Amerykę, pod znakiem zapytania stawiają nawet przyszłość transatlantyckiego porozumienia o wolnym handlu, a kanclerz Angela Merkel krytykuje amerykański wywiad za metody Stasi. Jednak z rozmowy Snowdena z „Der Spiegel” wynika, że niemiecki wywiad bardzo rzetelnie współpracuje z Amerykanami. Okazuje się, że amerykańscy i europejscy sojusznicy, którzy na każdym szczycie rozprawiają tyle o przyjaźni i partnerstwie, podglądają się i podsłuchują. I nie jest to nic specjalnie nadzwyczajnego. A Snowden niezależnie od tego, czy ujawni nowe rewelacje, uda mu się uciec, wyda wspomnienia, zostanie aresztowany, zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach albo wspólnie z Julianem Assangem i Bradleyem Manningiem dostanie pokojową Nagrodę Nobla, jeszcze długo będzie bohaterem światowej podzielonej wyobraźni.